Facebook Google+ Twitter

Trudna sztuka pisania wiosną

Jest czternasta. Siedzę nad pustym dokumentem tekstowym obok na oścież otwartego okna. Za oknem wiosna w pełni.

Przyszła nagle parę dni temu, bez wcześniejszej zapowiedzi i wywołała taką jakby konsternację ludzi i przyrody. Promienie słońca bezczelnie przedzierają się przez barierę firanki i ślizgając się po monitorze psują mi widoczność, zamazując ostrość liter.

Na zewnątrz tętni życie. Jakiś miłośnik muzyki dyskotekowej, który najwidoczniej już na dzisiaj skończył zajęcia niemiłe i się relaksuje, bawi całą ulicę uroczym riki tiki tak. Biegnie żwawy rytm wśród wysokich drzew rosnących wzdłuż pochyłej jezdni, w sąsiedztwie których kostka brukowa wygrzewa się leniwie. Gołębie, sztuk cztery, skaczą pośród świeżo wyrosłej trawy z miejsca na miejsce, mocno zdezorientowane. Wraca ze szkoły młodzież. Dzieciaki w chustkach pod szyją, w za dużych trampkach i paskach z ćwiekami chodzą zwartymi grupami. Patrzą spod zbuntowanych grzywek nachodzących na oczy na miasto pogrążone w trywialnych zajęciach. Są przecież z zupełnie innej bajki. Tylko szkoda, że dziś nawet bajka, żeby przetrwać, musi pójść w komercję i zrobić przerwę na blok reklamowy. Nic to, na razie niech sobie chodzą parę centymetrów ponad chodnikami, nie muszą tego jeszcze wiedzieć.

W bloku naprzeciwko jakaś złota rączka stuka uparcie młotkiem, rozstukując moje myśli na pół i potem jeszcze na pół, i coraz drobniej, że coraz trudniej mi je poukładać. Panu ten mój rozkład psychiczny absolutnie nie przeszkadza, z błogim zadowoleniem z siebie wykonuje prace naprawcze przy framudze okiennej. To jeszcze taka starego typu framuga, drewniana. Okolona już samymi bielutkimi „plastikami” sąsiadów wyróżnia się soczystym brązem no i obecnością pana naprawiacza.

Podjeżdżają co rusz cicho szumiąc najnowsze modele czyściuteńkich samochodów. Zawierają emerytów i rencistów, z gatunku tych, którzy nie muszą konkurować ze szczurami w wyścigu do śmietnika. Ta elita seniorów defiluje zawsze w stronę pobliskiego cmentarza, dobywając przedtem z lśniącego i uporządkowanego bagażnika niezbędne do pielęgnacji nagrobków utensylia. Panowie naciągają na brzuchy obcisłe sweterki o jasnych barwach z kołnierzykiem w serek, przekładając z ręki do ręki duży, nowoczesny kluczyk do stacyjki. Panie jeszcze ostatni raz zerkają w szybę samochodu w celu poprawek fryzury, misternej konstrukcji układanej w domu przy zniecierpliwionych chrząknięciach wieloletniego małżonka. Już dobrze, Bronka, wyglądasz, no chodźże już. Gorąco przecież w tym słońcu ileż można wytrzymać, chodź, mówię! Poszli, za chwilę wrócą, zziajani, z wzburzoną fryzurą i umazanym zielskiem sweterkiem. Obowiązek spełniony, teraz szybko do samochodu, co ludzie powiedzą.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 07.04.2009 21:29

+
Jesteś świetnym pejzażystą i Mistrzem szczegółu. Gratuluję! Marr

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.