Facebook Google+ Twitter

Trudne związki sportu, polityki i biznesu

Niewiele jest dziedzin życia, które wyzwalają tyle pozytywnej energii, co sport. Tym samym znalazł się on na celowniku władzy rządnej spektakularnych osiągnięć i biznesu, który zrobi wszystko, gdy dostrzeże chociaż cień szansy na zysk.

Sport był i jest wyśmienitą wizytówką państwa. Dzięki swojej uniwersalności, honorowemu przesłaniu ponad granicami politycznymi, łączy różne nacje świata, niezależnie od pochodzenia, standardu życia, koloru skóry czy wyznawanej religii. Ludzie lubią utożsamiać się z sukcesami sportowców, napawają się dumą, gdy ich rodak staje na podium, na maszt wędruje flaga, a z głośników dobiegają kolejne takty hymnu. W społeczeństwie rośnie wówczas poczucie dumy narodowej, rozwija się poczucie tożsamości państwowej, szary świat nagle jawi się w kolorowych barwach. Po ostatnim mundialu w RPA ekonomiści wyliczyli, że zwycięstwo reprezentacji Hiszpanii będzie miało pozytywny wpływ na poziom PKB, bowiem mieszkańcy Półwyspu Iberyjskiego z większym entuzjazmem i zapałem przystąpią do codziennej pracy.

Dobrym przykładem wizerunkowej zmiany z ostatnich lat jest Jamajka. Ojczyzna reggae, która sportowo była kojarzona co najwyżej z egzotyczną ekipą bobsleistów, zdobyła komplet złotych medali w konkurencjach sprinterskich na ostatnich igrzyskach w Pekinie, bijąc na głowę niedoścignionych na ogół Amerykanów. Usain Bolt wraz ze swoimi koleżankami i kolegami pokazał światu nowe oblicze biednego kraju bogatego w sportowe talenty, które w dodatku potrafi oszlifować.

Zostając w zachodniej części globu, przenieśmy się bardziej na południe, do Brazylii. Myśląc Brazylia, równocześnie z karnawałem w Rio i sambą, przychodzi nam do głowy piłka nożna, która jest tam religią. Zwycięstwo piłkarzy na mundialu traktuje się jak państwowe święto, porażkę – jako narodową klęskę. Pozytywne postrzeganie tego kraju dzięki m.in. futbolowi to już tradycja, ale cały czas żywa, którą zachwycają się kolejne pokolenia.

Właśnie ze względu na swoją atrakcyjność sport stał się instrumentem w rękach władzy politycznej, biznesu, wielkich korporacji. Patrząc na inne dziedziny życia, w zasadzie nie powinniśmy się dziwić. Prędzej czy później każda sfera zostanie podporządkowana procesowi komercjalizacji. Od głównodowodzących sterami światowego sportu oczekujemy w działaniu pełnego profesjonalizmu. A profesjonaliści nie mogą działać charytatywnie. Aby zobaczyć efekty swojej pracy, muszą być odpowiednio wynagradzani, mieć do dyspozycji najnowocześniejsze środki, posiadać odpowiednią wiedzę i doświadczenie z pogranicza zarządzania, marketingu i ekonomii. W sport inwestowane są miliardy dolarów, euro, rubli, jenów i innych walut świata. Inwestowane z myślą, że zarobią następne. Trudno nie wziąć pod uwagę argumentu, że na tym korzystamy również my – widzowie, bowiem standardy i poziom organizacyjny widowiska idzie w górę. Co nie znaczy, że korzysta idea sportu. Ale o niej już chyba zapomniano.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.