Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

44583 miejsce

Trudno być szczęśliwym – wywiad z Dorotą Głowacką

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2012-02-17 19:00

Dorota Głowacka to osoba odważna, pełna autentycznego dobra. Pisywała dla W24.pl i w lokalnej prasie Warmii. Wiele czasu i energii poświęciła ciężko choremu dziecku z Elbląga. W środowiskach pomocowych znana dawniej jako Pezo, teraz zmieniła nazwisko na Głowacka. Dlaczego? Poprosiłam ją o krótki wywiad.

 / Fot. W24Beata Traciak.: Czy mogłaby Pani powiedzieć, co zmieniło się w Pani życiu?

Dorota Głowacka.: Każdy mój dzień zaczynał i kończył się tak samo. Rano do pracy a później zajmowałam się pomocą śmiertelnie choremu dziecku. Dziś wygląda to inaczej. Cała akcja pomocowa legła w gruzach dzięki jednemu tylko złemu człowiekowi. Zmieniło się również moje życie. W życiu prywatnym przestałam być szczęśliwa, pojawiły się z tego (i nie tylko) powodu wielkie spory. Jednak nie o tym chciałam mówić.

Czy spełniło się Pani marzenie?

Dorota Głowacka / Fot. Z albumu Doroty Głowackiej-Jeśli mowa o wolontariacie, to niestety nie. Co do mojego życia prywatnego, to legło w gruzach wiele lat mojego małżeństwa. Nie umiem być sama a wręcz boję się samotności. Postanowiłam więc to zmienić i ułożyłam sobie życie na nowo.

Co dostała Pani w zamian od życia?

-Zanim zobaczyłam Wojtusia, wydawało się to niemożliwe. Jednak już podczas pierwszego spotkania z dzieckiem zmieniłam zdanie. Wojtuś od samego początku cieszył się na mój widok. Po kilku spotkaniach sylabizował nawet słowo „ciocia”. Wszyscy byli bardzo zdziwieni, ponieważ chłopiec nie mówił. Każdy dzień spędzony z Wojtusiem był czymś wyjątkowym. Czułam, że to dziecko nie jest mi obojętne. Może to dziwne, ale pokochałam je, niczym własne.

Polubiłam również rodziców chłopca. Państwo Sekulscy są wyjątkowi i bardzo serdeczni. Wojtek dla nich jest wszystkim. Okazują mu wielką rodzicielską miłość.

Mogę wiec powiedzieć, że ja również otrzymałam wielką miłość od sześcioletniego wówczas dziecka. Jest to największy skarb, jaki mogłam w życiu dostać.

Nie wierzyłam, że można darzyć przyjacielskim uczuciem obce dziecko. Dziś wiem, iż na pewno jest to możliwe. Ciężko chore dzieci potrzebują nas i naszej miłości, naszych serc…

Czy jest Pani szczęśliwa?

-Trudno być szczęśliwym, gdy ktoś rujnuje życie drugiej osobie i odbiera jej godność, a cała ta walka kończy się w sądzie. Byłabym szczęśliwa wtedy, gdyby sąd był bardziej surowy, a człowiek, który zniszczył całą moją ciężką pracę – Dorota Głowacka / Fot. Z albumu Doroty Głowackiejprzykładnie ukarany. Ale na to miał w Elblągu zbyt wielu „opiekunów”. Swoje szczęście znalazłam w nowym prywatnym życiu.

Czy nadal pomaga Pani dzieciom?

-Z przykrością stwierdzam, że nie jest to dla mnie łatwe. Robię, co mogę, ale nie niestety wciąż coś mnie zatrzymuje. Zanim mnie Pani zapyta, to może od razu odpowiem. Jest ktoś, kto zepsuł moją pomoc i strasznie "umilił" mi życie. Doprowadził również do tego, że Wojtuś i jego rodzice stali się mniej wiarygodni. Wykorzystał do tego celu Internet i naiwnych ludzi.

Dorota z Panem Ryszardem. / Fot. Z albumu Doroty GłowackiejNajbardziej ucierpiał chłopiec, nie wspomnę tu o sobie. Straciłam reputację, swój wizerunek a później i pracę. To był straszny kryzys. Jednak są jeszcze Przyjaciele, tacy jak Pani i rodzice chłopca. Do grona moich Przyjaciół należą również Leszek P. czy wielki malarz- Ryszard Tomczyk.

Prawdziwych Przyjaciół poznałam w potrzebie i jestem im za to bardzo wdzięczna. Jest jeszcze głos mojego serca, który podpowiada mi, iż wrócę kiedyś do wolontariatu. Nadal będę robiła apele, filmy i jeśli będzie to możliwe- to mam zamiar poznać "choruszki" w świecie realnym.

Tak, chcę poznawać dzieci, którym w przyszłości będę pomagała. Dzięki temu pomoc jest inna i mobilizuje nas do lepszej pracy. To właśnie wtedy czujemy się bardziej wartościowi i potrzebni chorym dzieciom.

Jak Pani zareagowała na widok człowieka, który zniszczył Pani życie, widząc go obok znanego detektywa- Krzysztofa Rutkowskiego?

- Bardzo trudno odpowiedzieć na to pytanie. Był to dla mnie wielki szok. W moich myślach pojawiło się wiele pytań, na które mógłby odpowiedzieć sam Pan Rutkowski.

Zadawałam sobie pytanie: kim tak naprawdę jest ów Pan S.??? Dziś znam odpowiedź, ale nie ujawnię jej na forum publicznym. Za wcześnie. Powiem tylko tyle, że nie polecam nikomu takiej znajomości. Nie warto, odradzam wszystkim zawczasu. Mowa o Panu S. Mieszkańcy Elbląga doskonale tę postać znają.

Moja z nim znajomość miała swój finał w sądzie. Jestem zadowolona z faktu, że w końcu uwolniłam się od tej persony. Wracając do mojej reakcji - byłam wściekła na Pana Rutkowskiego tylko dlatego, iż zadał się z tym człowiekiem. Wiem, że się znają osobiście, a to było dla mnie wstrząsające. Mam nadzieję, iż Pan Rutkowski nie utrzymuje już kontaktu z Panem S., choć rozumiem, że musi posiadać układy we wszystkich kręgach, by skutecznie wykonywać swój zawód.

Co chciałaby Pani powiedzieć na zakończenie?

- Nie mieszkam już w Elblągu. Postanowiłam wyjechać z tego miasta na zawsze i zostawić złe wspomnienia za sobą. Czas na zmiany oraz nowe życie.

Zastanawiam się jeszcze nad materiałem prasowym na temat nieudanej akcji pomocy „choruszkowi”. Mam nadzieję, że kiedyś to zrobię. Potrzebuję jedynie dobrej motywacji.

Dziękuję za rozmowę.
http://www.wiadomosci24.pl/autor/350474.html

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.