Facebook Google+ Twitter

Trudny wybór wyborczy

W poprzednich wyborach ponad połowa uprawnionych zrezygnowała z udziału. Tym razem było niewiele lepiej - zrezygnowało prawie 45 procent. Ciekawe dlaczego?

mój głos / Fot. Maciej WasilewskiKiedy kupuję buty, muszę odwiedzić bardzo dużo sklepów i nie zawsze mi sie to udaje. Buty są albo niewygodne albo marnej jakości, zazwyczaj brzydkie, najczęściej wszystko naraz. Specjaliści od marketingu wmówili politykom, że są towarem, który ma sie sprzedać. I oni w to uwierzyli. Naprawdę myślą, że wyborca zachowuje się jak klient, a walutą jest w tym wypadku karta do głosowania. Nie dociera do nich fakt, że ponad połowa klientów rezygnuje z "zakupu", a karty do głosowania wyrzucają do kosza na śmieci.

Hasła o "obywatelskim obowiązku" udziału w wyborach wydają się śmieszne w kontekście asortymentu, jakim dysponują supermarkety z politykami, zwane dla niepoznaki partiami politycznymi. Wielce szacowni kandydaci wypisują na ulotkach listy dobrych życzeń, nawet przez chwilę nie zaprzątając sobie głowy sposobem ich realizacji. Cały ich umysł skoncentrowany jest na znalezieniu odpowiedzi na dwa pytania: "Czego pragnie wyborca?" oraz "Czego nie lubi wyborca?". Odpowiedzi na to pierwsze mieliśmy na ulotkach, na drugie w wypowiedziach kandydatów, dotyczących aktualnej sytuacji w kraju, bądź też skutków ewentualnych działań przeciwników politycznych.

Od czasu zwolnienia Lecha Wałęsy z obowiązku wypłacenia stu milionów złotych każdemu wyborcy, który na niego zagłosował, politycy zgodnie z prawem nie muszą spełnić obietnic wyborczych. Daje to dużą swobodę w ich kreacji. Wbrew jednak opinii speców od "sprzedaży", wielu wyborców wykazuje sie rozsądkiem i nie traktuje tych słów poważnie.

Potwierdziły to "starcia gigantów" czyli debaty liderów wiodących ugrupowań. Jeżeli to jest "waga ciężka" to w piórkowej powinny występować niemowlaki. Panowie mówili głównie efektowne bzdury. W starciu z Tuskiem, Jarosław Kaczyński dał się pokonać publiczności. Jedno podchwytliwe pytanie przeciwnika rozłożyło go na łopatki. Były to prymitywne zagrania ze strony Donalda Tuska, lecz skuteczne, zwłaszcza, że miał wsparcie ze strony dziennikarzy komentujących spotkanie. Debata Kwaśniewski - Tusk była raczej pojedynkiem cwaniaków, w którym prym wiódł Aleksander Kwaśniewski. Wspierający Tuska dziennikarze mimo to upierali się, że jednak on jest zwycięzcą.

Pozostałe tuzy naszej polityki dały się wyeliminować z debaty. Najwięcej skorzystał na tym Waldemar Pawlak cieszący się delikatnym poparciem Donalda Tuska. Najgorzej wyszedł Roman Giertych. Ten polityk powinien zadbać o swój wizerunek. Media prześcigają się w wylewaniu na niego kubłów pomyj, a on tylko ociera twarz i z rozbrajającym uśmiechem dalej powtarza swoje. To, że media manipulują faktami powinno być dla wszystkich jasne. Świadczyć mogą o tym choćby pospieszne zmiany na stanowiskach szefów magazynów informacyjnych, jakie dokonały się przed wyborami. Jedni kandydaci mają pod górę, inne "twarze kampanii" mogą się publicznie upijać i będzie im to wybaczone (po raz kolejny).

Kampania negatywna prowadzona przez wszystkie bez wyjątku ugrupowania spowodowała, że potencjalny wyborca odnosił wrażenie, że wszyscy politycy to (...) i nie warto na nich głosować. Chyba słusznie. Niewątpliwą bohaterką została posłanka Sawicka (była). Złapana z dość sporą łapówką, twierdziła, że oficer CBA uwiódł ją. Ostatnie jej wystąpienie było doprawdy wzruszające, płacz, omdlenie, podróż karetką. Bardzo wiarygodne w wykonaniu osoby, dopiero co złapanej na gorącym uczynku.

Pocieszającym może być fakt, że partiom zaczęło zależeć na politykach, którzy mają swoich wyborców. To oni ciągną listy w górę. W myśl zasady im lepszy towar - tym więcej klientów, partie podbierają sobie nawzajem bardziej popularnych polityków, a ci aby nie utracić popularności, choć trochę dobrego dla swojego elektoratu muszą zrobić. Tylko trochę - niestety. Nie łudźmy się, niezależnie od tego, która partia wygra, władzę sprawować będzie niewielka grupa osób, którym zależy wyłącznie na własnym interesie. Ci którzy będą chcieli coś zmienić, zostaną w krótkim czasie wyeliminowani z gry. Tak to już w naszej Polsce jest.

Kampania przygotowywana była w bardzo szybkim tempie. Mieliśmy mieliśmy w niej wątki, tragiczne, komiczne, kryminalne. Nie była nudna, tylko trochę... niesmaczna. Mnie kandydaci nie przekonali do siebie, ani osobiście, ani za pośrednictwem swoich szefów. Nie dostaliście Panie i Panowie mojego głosu. Poczekam do następnych wyborów.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (15):

Sortuj komentarze:

Jeżeli to na trwać tak długo, to ja stąd wyjeżdżam...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Można, wystarczy tylko wybierać takich, którym potem nie trzeba patrzeć na łapy. Mało ich ale gdzieś się jeszcze uchowali.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Finowie, szwedzi, norwegowie mając do wyboru kraj w którym wszystko można załatwić szybko, bez horrendalnych "opłat dodatkowych", zaczęli inwestować tam a nie np. na Łotwie. Dużo estończyków pracuje w Finlandii co spowodowało podwyżkę wynagrodzeń w Estonii.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ważniejsza jest kultura, estonia to kraj protestancki, nawet w związku radzieckim cieszący się dużą autonomią. Po odzyskaniu niepodległości wszyscy urzędnicy musieli porozumiewać się po estońsku. To trudny język. Rosjanie wraz ze swoją kultura mnożenia problemów i wymuszania łapówek, byli zbyt leniwi aby się go nauczyć i stracili pracę, a także obywatelstwo. To jest mały kraj - takie nasze jedno województwo, pod względem ludności oczywiście, więc potrzeba mniej pieniędzy na modernizację i w dodatku są tam one w miarę uczciwie wydawane.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Estonia już nadrobiła ten dystans, z gorszej pozycji ,w krótszym czasie. Na sąsiedniej Łotwie jest gorzej niż u nas. Dużo zależy od tego kogo słuchają rządzący. Estończycy wogóle nie mówią po rosyjsku, za to z finami rozmawiają bez tłumacza (tak jak my ze słowakami) może to ma jakieś znaczenie?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Od dziewiętnastu lat mamy w polsce początki demokracji. To już robi się nudne.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dajmy im resztkówki i niech pójdą swoją drogą?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Opcje lewicowe preferują jednak system partyjny :(

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 22.10.2007 18:37

Maćku, to była odpowiedź na to, co napisał Asen.
W Polsce mamy dopiero początki demokracji. Wielu ludzi nie głosuje. Zbudujmy ten market najpierw, potem porównujmy z innymi. Bo na razie to jest krucha szopa. Ale..nasza:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Własnie wyobraziłem sobie kampanię medialną kawalerów poszukujących kandydatek na małżonki. Ciekawe jaki byłby lepszy system partyjny czy mandatowy.... hmm

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.