Facebook Google+ Twitter

Trupi interes!

Ile za ważnego nieboszczyka? Wraca sprawa sutych odszkodowań dla rodzin, które straciły swoich bliskich na państwowej służbie. Brrr!

W majestacie śmierci nawet nie wypada mówić o pieniądzach, a już targować się o kasę - wstyd. Ile kosztuje ludzkie cierpienie? Jaka kwota "zadośćuczyni" stratę bliskiej osoby? Temat wraca. Po dwóch wypadkach lotniczych rodziny wywalczyły od "osłabionego" katastrofą smoleńską rządu sowite odszkodowania. 250 tysięcy zł. na członka rodziny i jeszcze 40 tys. wsparcia tuż po katastrofie. Państwo opłaciło bogate pogrzeby (Wawel!). Dla emerytów i rencistów to fortuna! Podobnego odszkodowania domagają się teraz rodziny żołnierzy poległych w Afganistanie, a także rodziny policjantów, którzy zginęli na służbie. Może trawi mnie znieczulica, ale czegoś tu nie rozumiem, nie wykluczając jednak należnego współczucia. Nasi żołnierze wyjeżdżają do Afganistanu dobrowolnie, żeby zarabiać w dolarach na swoje rodziny w kraju. Czym się różni śmierć polskiego robotnika na budowie w Anglii? On także reprezentuje Polskę. Śmierć żołnierza jest wpisana w cennik. Ryzyko utraty życia jest wpisane w zawód policjanta i w jego zarobki. Nikt nikogo do tego nie zmusza. Śmierć jest równa śmierci. Także w państwowych złotówkach.

Istnieje cienka granica między godnością śmierci, zrównującej nas wszystkich, a "szlachetną" pazernością i skłonnością do dorabiania się na nieodżałowanym nieboszczyku. To bardzo niebezpieczne rodzinne uczucie. Państwo nie może ulegać temu szantażowi, narzucającemu poczucie winy konieczność odpłaty za cierpienie, nakaz moralny... Targować się o pieniądze, bo spotkało mnie nieszczęście? Ja bym tak nie potrafił. Nie przeszłoby mi to przez... kieszeń. Bolesnej stracie też grozi hipokryzja i inflacja. I jest jednak nie do opłacenia. Cóż, od czasów starożytnych: pecunia non olet. I tak już zostało. Na wieki wieków kasa!



Do Wiadomości24 możesz dodać własny tekst, wideo lub zdjęcia. Tylko tu przeczyta Cię milion.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Zjawisko, które Pan poruszył, ja postrzegam w szerszym kontekście. Polska jest na drodze pomiędzy państwem dygnitarskim, a demokratycznym, obywatelskim, rozumianym nie tylko formalnie, ale i mentalnie, ideologicznie. Gdy zginęli dygnitarze, to inni dygnitarze, mimo że reprezentowali odmienną opcję polityczną, uznali, że rodziny tamtych zasługują na specjalne, wyższe zadośćuczynienie niż np. rodziny robotników z roztrzaskanego busa. Było to pogwałcenie norm demokratycznych, więc następni próbują to również wykorzystać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.