Facebook Google+ Twitter

Trwa referendum na Krymie. Waży się przyszłość Ukrainy, świat patrzy

O godz. 8 rozpoczęło się referendum na Krymie, w którym mieszkańcy mają zdecydować, czy chcą być częścią Ukrainy, czy też wolą przyłączyć się do Federacji Rosyjskiej. Do oddania głosu uprawnionych jest 1,5 miliona obywateli. 135 obserwatorów z całego świata czuwa nad przebiegiem referendum.

 / Fot. EPA/HANNIBAL HANSCHKEO godz. 8 rano rozpoczęło się referendum na Krymie (godz. 7 polskiego czasu). 1,5 miliona obywateli będzie musiało odpowiedzieć na dwa pytania: "Czy jesteś za ponownym zjednoczeniem Krymu z Rosją na prawach podmiotu FR?" i "Czy jesteś za przywróceniem obowiązywania konstytucji Republiki Krym z 1992 roku i za statusem Krymu jako części Ukrainy?". Taki układ pytań de facto oznacza brak możliwości opowiedzenia się za stanem obecnym.

Nad przebiegiem referendum będzie czuwać 135 obserwatorów z 21 państw świata. Polskę reprezentuje były poseł Samoobrony Mateusz Piskorski, dyrektor Europejskiego Centrum Analiz Geopolitycznych.

Władze Ukrainy w sobotę rozwiązały Parlament Krymu i zapowiedziały, że jeśli referendum się odbędzie, będzie ono bezprawne i nielegalne. Również Unia Europejska i Stany Zjednoczone podkreśliły, że nie uznają wyników plebiscytu. Moskwa z kolei twierdzi, że "uszanuje wolę narodu krymskiego".

Referendum zostało rozpisane na życzenie prorosyjskich krymskich władz. Twierdzą one, że aż 80 procent mieszkańców Krymu opowiada się za przyłączeniem do Rosji i że władzę w Kijowie przejęli faszyści. Na półwyspie wiszą bilbordy ze swastykami, które mają poinformować mieszkańców, jaka będzie przyszłość tego terenu, jeśli nie wejdzie on w skład Federacji Rosyjskiej. Wyłączona została również ukraińska telewizja.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.