Facebook Google+ Twitter

Trwa wojna medialna Olejnik kontra Lis

Po publikacji "Wprost" o rzekomym telefonie posła Deptuły z pokładu Tu-154, trwa ostry konflikt medialny. Monika Olejnik krytykuje czasopismo na łamach "Gazety wyborczej", Lis nie pozostaje jej dłużny, wypowiadając się w radiu Tok FM.

 / Fot. wikipedia/commons/ Fot. SławekMonika Olejnik głośno krytykuje Tomasza Lisa i jego "Wprost" za publikację sprzed kilku dni odnośnie katastrofy smoleńskiej. Dziennikarka uważa, że tygodnik Lisa przesadził, publikując informajcę i nie zważając na uczucia rodzin. "Reporterzy nie zastanawiali się, co będą czuły wdowy czytające swe zeznania. Co ich to obchodzi, najważniejszy jest news" - czytamy w "Gazecie wyborczej".

Olejnik w swoim felietonie negatywnie ocenia także "Nasz dziennik", który miał dostęp do akt sprawy i opublikował na jedynce nieprawdziwy artykuł. "Na podstawie zeznań świadków epatują opinię publiczną obrazkami z katastrofy" - pisze dziennikarka.

Dłużny nie pozostaje jej Tomasz Lis, który wypowiadał się dzisiaj w radiu Tok FM. "Nie jestem w stanie "polemizować" z empatią Moniki Olejnik, którą w pełnej krasie wyjawiła po 10. kwietnia na ekranach telewizorów. Rzeczywiście w tym departamencie ma niekwestionowane miejsce pierwsze" - opowiada Lis, cytowany przez Dziennik.

Lis idzie jeszcze dalej i podczas radiowego programu mówi o Olejnik jeszcze dosadniej. "Lepiej, żeby redaktor Olejnik jednak nie bawiła się w psychoanalityka i nie konsultując się z pacjentem nie mówiła, czy się zastanawiali, czy się nie zastanawiali, czy myśleli, czy nie myśleli, czy współczuli, czy nie współczuli, ponieważ nad opublikowaniem informacji X, Y i Z toczyła się bardzo długa dyskusja i zapewniam, że całej serii drastycznych informacji nie opublikowaliśmy" - mówi dziennikarz i redaktor naczelny "Wprost".

Wojna medialna Olejnik i Lisa jest reakcją na publikacje "Wprost" i "Naszego dziennika" z początku listopada. Dziennikarze tych periodyków napisali, że zmarły poseł Leszek Deptuła telefonował do żony dokładnie w momencie katastrofy. Wdowa miała ponoć słyszeć dramatyczne słowa "Asia, Asia!". Prokuratorzy oznajmili jednak, że podobnego telefonu w ogóle nie było.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

oman Kożmiński
  • oman Kożmiński
  • 06.11.2010 12:33

Każda żona rozpozna głos męża szczególnie kochająca żona....Każdy dowód wiarygodny zaraz ukręcają - to mi śmierdzi!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

A ja powrócę na chwilę do tematy samego telefonu:

Jak to jest możliwe, że kobieta rozpoznała głos własnego męża, a prokuratura twierdzi, że się pomyliła?
Jakoś nie wyobrażam sobie pomylić głos mojego męża z kimkolwiek znajomym, czy też nie.
Łatwiej by było prokuraturze zaprzeczyć, że w ogóle jakiś telefon był. Skoro jednak potwierdzili nagranie, to niech nie robią z siebie (albo z nas) idiotów, bo każda żona rozpozna głos męża...

Komentarz został ukrytyrozwiń
Roman Kożminski
  • Roman Kożminski
  • 05.11.2010 17:34

"Wprost " było najlepsze gdy szefowali : Marek Król i Stanisław Janecki . Lisowi do nich to całe lata świetlne!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wprost czytałem regularnie od 8 lat. Mam ponad 400 numerów. Ostatnio coraz rzadziej sięgam po ten magazyn. Nie tylko ze względu na jego do bólu prawicowe przekonania (i tak drażniły mnie już wcześniej), ale dlatego, że wraz z przyjściem nowego naczelnego, Wprost - biorąc przykład z programu Pana Lisa w TVP2 - nastawił się wyłącznie na tani poklask.

Czego najbardziej mi jednak brakuje to rubryki Pana Roberta Mazurka i Igora Zalewskiego "Z życia koalicji, z życia opozycji".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.