Facebook Google+ Twitter

Trwa zielonogórski Festiwal Kabaretu

Za nami prolog III Festiwalu Kabaretu w Zielonej Górze. Imprezę zainaugurował Kabaret Teatr Absurdu "Żżżżż", w wykonaniu Zjednoczonych Zielonogórskich Sił Kabaretowych.

Kabaret Teatr Absurdu "Żżżżż". Fot. Bartek Krieger / Fot. Bartosz KriegerW przeddzień festiwalu, kabareciarze, przebrani za budowlańców, spacerowali po zielonogórskim deptaku z banerem reklamującym imprezę, a jako rekwizyt służył im słup ogłoszeniowy. Artyści zapraszali mieszkańców na festiwalowe imprezy, informowali, gdzie można jeszcze kupić bilety i pytali, gdzie powinno się umieścić baner. Bilety na trzy ostatnie dni kabaretu rozeszły się w mgnieniu oka, choć krążyły plotki, że można je jeszcze kupić na portalach aukcyjnych lub u... koników, których widziano w pobliżu uniwersytetu

Prolog Festiwalu zainaugurował Kabaret Teatr Absurdu "Żżżżż". Artyści zaprezentowali niezwykłe widowisko. Po części teatr, po części kabaret. Kilka luźno połączonych historii z codziennego życia sprawiło, że wypełniona po brzegi aula Uniwersytetu Zielonogórskiego, co chwilę wybuchała śmiechem.

Kabaret Teatr Absurdu "Żżżżż". Fot. Bartek Krieger / Fot. Bartosz KriegerWidać było, że artyści na scenie dają z siebie wszystko, a nawet więcej. Kilkoro kabareciarzy, przez 80 minut odgrywało różne sceny, począwszy od kłótni rodzinnej, na bitwie pod Grunwaldem skończywszy. Sympatię publiczności wzbudził przewijający się przez scenę skąpy Niemiec z pięciozłotówką w dłoni, oraz dwaj pojedynkujący się strzelcy, odliczający przez całe przedstawienie. Doliczyli do ponad tysiąca zanim jeden z nich strzelił do drugiego i... zaczął liczyć od nowa. Jak w każdym kabarecie, dużą i istotną rolę odgrywała tutaj prosta i wyraźna symbolika słów, gestów, zachowań i rekwizytów.

Aktorzy Teatru Absurdu nie mieli łatwego zadania. Ciągłe zmiany ról i kostiumów, tańce, czołganie się, deklamowanie wierszy, szczekanie, noszenie na barana - to tylko niektóre z atrakcji tego „teatru”. Dwukrotnie artyści wykroczyli poza scenę i znaleźli się wśród publiczności, co zaskoczyło widzów. Smaku zielonogórskim kabaretom dodają właśnie nieprzewidziane zachowania kabareciarzy czy niezwykłe pomysły organizatorów.

Do takowych należy przywitanie na zielonogórskim dworcu członków loży ekspertów: Stanisława Tyma i Zofii Merle. O 22.30 zebrało się tam kilkudziesięciu miłośników kabaretu, dwuosobowa orkiestra grająca na dudach i skrzypcach. Był czerwony dywan, przy którym klęczeli wielbiciele kabaretu. Na artystów czekały także dwa fotele i limuzyna. Zofię Merle i Stanisława Tyma przywitano na dworcu bukietami róż, chlebem, solą i... zielonogórskim białym winem. Zaśpiewano też piosenkę, specjalnie ułożoną na tę okazję.





Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

+ fajnie było :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawy reportaż Bartku, natomiast mam zastrzeżenia do nagrania. Niewiele z niego można zrozumieć. Szkoda, że nie zrobiłeś relacji video...dźwięk jest dla mnie niewystarczający, brakuje obrazu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.