Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

3929 miejsce

Trwają Inne Brzmienia. Russkaja porwała Lublin

W sobotę 9 lipca odbył się jeden z ciekawszych koncertów, jaki zapewnili publiczności organizatorzy festiwalu "Inne Brzmienia Art'n'Music Festival Lublin - Lviv". Rosyjsko-austriacka Russkaja porwała Lublin.

Russkaja, Inne Brzmienia, Lublin 09.07.2011 / Fot. Elżbieta Rubiec8 lipca w Lublinie rozpoczął się festiwal "Inne Brzmienia Art'n'Music Festival Lublin - Lviv", prezentujący swój międzynarodowy wymiar i twórczość artystyczną w wielu dziedzinach. Różne gatunki muzyczne i narodowości artystów mają przyczynić się do nowej jakości dalekiej od komercji, pokazującej oryginalne propozycje wyrazu poprzez sztukę. Inne Brzmienia to nie tylko koncerty, ale także różnorodne warsztaty: plastyczne, muzyczne, fotograficzne; wystawy, dyskusje. Największą popularnością cieszą się jednak alternatywne zespoły, które rzadko goszczą w naszym kraju. W tym roku prawdziwym hitem drugiego dnia festiwalu była rosyjsko-austriacka grupa Russkaja.

Na Rynku Starego Miasta wybrzmiały pierwsze dźwięki muzyki, jaką serwuje formacja, czyli polka, russian folk, ska punk i na twarzy publiczności od razu pojawił się uśmiech aprobaty. Słuchacze potrzebowali mocnej zachęty mimo, że słowiańska natura ma powera we krwi. Niezwykle charyzmatyczny wokalista, wokół którego skupiony jest międzynarodowy projekt, zbuntował się zapowiadając, że Russkaja nie będzie grała, póki nie będzie tańców. Podziałało. Kiedy z głośników popłynął energetyczny, wpadający w ucho "Traktor", pod sceną rozpoczęła się zabawa zwana "Psycho traktor" - zarówno muzycy, jak i widownia kręcili się w kółko imitując koła ciągnika, a harcom nie było końca. Potem było tylko lepiej.

Warto powiedzieć, że dawno na polskiej scenie nie pojawiła się tak charyzmatyczna formacja, która zaraziła energią i wigorem każdego, kto uczestniczył w koncercie. Russkaja porwała Lublin bałkańsko-rosyjskimi brzmieniami, punkową siłą i show nie tylko muzycznym, ale też tanecznym. Publiczność mogła usłyszeć zarówno utwory z ostatniego albumu zatytułowanego zadziornie "Russian Vodoo", jak i starsze, pochodzące z krążka "Kasatchok Superstar". Rosyjsko-niemieckie teksty piosenek przeplatane anegdotami w różnych językach jeszcze bardziej namacalnie ukazywały międzynarodowy klimat festiwalu.

Georgij A. Makazaria, Russkaja / Fot. Elżbieta RubiecPikanterii i tak kozackiej drużyny muzycznej dodaje fakt, że ich skład to niezwykle wybuchowa mieszanka: wokalista Georgij A. Makazaria pochodzi z Rosji, trębacz Hans-Georg Gutternigg z Austrii - podobnie Manfred Franzmeier, saksofonista, klarnecista i klawiszowiec; basista Dimitrij Miller to Ukrainiec, skrzypaczka Antonia-Alexa Georgiew jest Niemką, perkusista Titus Vadon ma brytyjsko-węgiersko-austriackie korzenie, a gitarzysta Zebo Adam pochodzi z Austrii.

Zwariowane połączenie tylu muzyków i gatunków, jakie przejawia się w twórczości Russkaja, zostało przyjęte gorąco przez lubelską publiczność, która nie miała dość szalonych pląsów. Dało się zauważyć, że muzycy żyją tym, co robią, a pasja przejawiała się w każdym dźwięku. Filigranowa skrzypaczka zasuwała na swoim instrumencie, a Georgij dzierżący mikrofon miał doskonały kontakt z publicznością - takiej charyzmy mógłby pozazdrościć niejeden lider polskiego zespołu. Antonia-Alexa Georgiew, Russkaja / Fot. Elżbieta Rubiec

Praktycznie każdy ich numer to pewniak - petarda, podczas której pod sceną tworzy się radosny amok, obojętnie czy jest to "Ras Dwa Tri", "Da mama", "Gulaj ducha" czy "Dawai dawai". Skoczne granie nie dało odpocząć ani na chwilę - uczestnicy podrygów ledwo zdążyli otrząsnąć się po jednym muzycznym wybuchu, a już czekał ich kolejny. Punkowy szał przeplatał się z rosyjską duszą, a ekspresowe skrzypeczki co chwilę dawały kopa. "Swoboda" i "Nikogda" wprawiały w tak radosny nastrój, że chciało się więcej.

Nie obyło się zatem bez bisu, dalej nakręcającego publikę na tańce i beztroskie wygłupy. Jedno jest pewne - koncert Russkaja to ostry balet bez trzymanki nasycony pozytywnymi emocjami do granic możliwości. Międzynarodowy skład to istny "Psycho traktor", sceniczni wariaci, których nie da - i wcale nie chce się - okiełznać.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

No tak p. Tadeuszu... mnie też szkoda. Świetny tekst! 5+

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szkoda, że mnie tam nie było!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Zobacz także:

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.