Facebook Google+ Twitter

Trwają testy meleksów na szlaku nad Morskie Oko. Górale są sceptyczni

Rozpoczęły się testy elektrycznych pojazdów, które miałyby zastąpić zaprzęgi konne na drodze do Morskiego Oka. Górale są sceptyczni. Sześcioosobowy pojazd wozi turystów od wtorku.

 / Fot. Tomasz Mateusiak/Gazeta KrakowskaPrzedstawiciel Stowarzyszenia Przewoźników do Morskiego Oka jest sceptyczny wobec wprowadzenia pojazdów elektrycznych. "Przyjdzie zima, jesień, wiosna. Przyjdą słoty, nie widzę takiego pojazdu na tej drodze" - mówi Stanisław Chowaniec, twierdząc jednocześnie, że konie poradzą sobie w każdych warunkach - czytamy w TVN24.pl.

Przewoźnicy narzekają również, że miejsce w elektrycznym pojeździe jest ograniczone. Można przewieźć tylko 6 osób. Inny zarzut to konieczność wymiany akumulatorów co dwa kursy. Podróż z Polany Palenicy nad Morskie Oko trwa meleksem około 40 minut. Porusza się on z prędkością około 10 kilometrów na godzinę. Szacuje się, że potrzeba 40 pojazdów, by obsłużyć ruch na szlaku.

Zdaniem przewoźników obrońcy praw zwierząt oczerniają ich. Twierdzą też, że dbają o konie. Dyrekcja Tatrzańskiego Parku Narodowego rozważa wprowadzenie zakazu dla konnych zaprzęgów.

O dramatycznym losie zwierząt, które ciągną przeładowane ludźmi wozy do Morskiego Oka, media piszą od lat. 10 sierpnia na drodze do Morskiego Oka padł siedmioletni koń Jukon, co przelało czarę goryczy. Na stronie wydarzenia pełno jest głosów poparcia od osób wstrząśniętych losem koni, komentarze wpisują ludzie z całej Polski. Internauci chcą zablokować przejazd wozów 24 sierpnia, ale piszą, że będą spotykać się w każdy weekend, organizują się także we wspólne przejazdy z oddalonych miejscowości.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Turysto , czy to wyczyn przejść się spacerkiem ?
Małe bryczki dla osób starszych , niepełnosprawnych i z małymi dziećmi .

Komentarz został ukrytyrozwiń

Samochodziki na tej ślizgawicy? Dużo koni jeździ zima do Morskiego Oka?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Marto - to jest problem drugi: głupoty stadnej. Bo jak popatrzyłam na reportaż z dużego weekendu, gdzie przyjezdni do Zakopanego (trudno to nazwać turystami) tłoczą się na drodze do MO lub na Krupówkach, jakby to był pierwszy dzień wyprzedaży u Harrodsa - to mnie pusty śmiech ogarnia.
Snobizm, głupota, brak wyobraźni i przymus tłoczenia się tam, gdzie "wszyscy". Jakby Polska składała się tylko z Sopotu i Zakopanego.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A mnie przerażają niekończące się kolejki do fasiągów i fakt, że ci kolejkowicze ośmielają się przypisywać sobie miano turystów. Rozumiem - osoby w podeszłym wieku, niepełnosprawne, z maleńkimi dziećmi, ale młode, zdrowe byczki, nastolatki czy pańcie w średnim wieku? Wstyd! I całe to towarzystwo pakuje się tuzinami na wóz, a potem wylewa krokodylowe łzy, kiedy koń pada z wysiłku.

Komentarz został ukrytyrozwiń

No własnie Pani Lucyno - po prostu nie dociążać koni i nie poganiać pod górę kłusem.
A meleksy też, dla chętnych. Jedno drugiemu nie przeszkadza.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A ja jestem sceptyczna wobec używania koni. Meleksy powinne być, a jeżeli już konik, to niewielkie obciążenie/max 2-4 ludzi/
Podobnie jak dorożki w miastach.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.