Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

31385 miejsce

Trzeba się leczyć i wyleczyć

Radioterapia i radioterapeuci. Wszystko zaczęło się na początku listopada 2013r. Telefon i trudna wiadomość...

Prze 4 tygodnie, codziennie ok. godz. 7.00 rano byłam w Centrum Onkologii – Instytucie im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie. Radioterapię zniosłam zupełnie normalnie. Pracuję, funkcjonuję tak jak przedtem.

Wszystko zaczęło się na początku listopada 2013r. Telefon i trudna wiadomość, że po badaniu mammograficznym (dostałam zaproszenie z NFZ na tzw. badania przesiewowe) „są jakieś cienie. Musimy to sprawdzić. Proszę przyjść…” Przeszłam po kolei wszystkie niezbędne badania, pytania, i znowu badania… Ciągle miałam nadzieję, bo nikt w rodzinie nie chorował więc skąd ten rak? Diagnoza: „Ma pani nowotwór w lewej piersi”. Diagnoza zła dla każdej kobiety.

Postanowiłam zastosować się do wszystkich zaleceń lekarki do której trafiłam. Znakomita pani chirurg-onkolog wszystko mi wyjaśniła. To mały guzek, w porę uchwycony i co najważniejsze nie jest złośliwy, ale trzeba go usunąć. Czyli nie jest tak źle.
Operacja przebiegła pomyślnie, pierś jest tam gdzie zawsze była, tylko mała blizna i trzy dni w szpitalu. Zanim doszło do mojego zabiegu naczytałam i nasłuchałam się w mediach wiele złego o warszawskim Centrum Onkologii, o ludziach, o kolejkach, o złym traktowaniu, złych warunkach, braku pieniędzy, itd. Pewnie wszyscy czytamy to samo. Niektóre opinie mogły nieco wystraszyć, ale trzeba się leczyć, wyleczyć i już! Na pewno w szpitalach nie jest tak jak byśmy oczekiwali, niestety, większość z nas to wie z doświadczenia. Jako państwo, społeczeństwo mamy bardzo, bardzo dużo do zrobienia. Jest jednak wiele ludzi - lekarzy, pielęgniarek, inny personel medyczny - którzy starają się pomóc. Co oczywiście nie znaczy, że wszyscy tak działają.

Ku mojemu zdziwieniu i zaskoczeniu większość złych opinii nie potwierdziła się. Zaznaczam – nie mam żadnych znajomości, trafiłam tam tak jak wszyscy inni pacjenci.
Od początku byłam przyjaźnie traktowana, wszystko po kolei odbywało się w wyznaczonych, normalnych terminach. Na każdym etapie choroby, kiedy to przechodzi się z gabinetu do gabinetu, z badania na badanie, ma się do czynienia z mnóstwem ludzi – lekarze, pielęgniarki, wszelka obsługa, technicy radiolodzy itd. Nigdzie nie spotkało mnie nic niemiłego. Wszystko szło według wcześniej ustalonego porządku. Osoby, które tam spotykałam są na ogół życzliwe dla pacjentów, czasem nawet współczujące, starają się uśmiechnąć, czasem pożartować, a to też nie jest łatwe. Pacjenci przecież bywają różni.


TRUDNE DOŚWIADCZENIE


To trudne doświadczenie, ale nie ma się czego bać i nie należy bezkrytycznie wierzyć wszystkim opiniom, bo wiele z nich nie do końca są uprawnione, a czasem wręcz niesprawiedliwe. Jasne, że zarówno personel tam pracujący jak i pacjenci - wszyscy chcą, aby było lepiej. Wiadomo, że trzeba więcej pieniędzy, więcej personelu medycznego, zwłaszcza wykształconych lekarzy onkologów, że zarówno lekarze, pielęgniarki jak i pacjenci powinni mieć znacznie lepsze warunki. Na pewno wszyscy zasługują na to. Mogłam obserwować pracę tych ludzi nieomal na co dzień. Dokonują czasem "cudów". Pracują ciężko, a łatwo nie mają.

JAKA USTAWA


Podam przykład grupy osób z którymi przez cztery tygodnie jako pacjentka miałam do czynienia na co dzień. To technicy radiolodzy, radioterapeuci – pracują tu zarówno kobiety jak i mężczyźni, w różnym wieku. Któregoś dnia, była wolna chwila, zaczęliśmy rozmawiać. Okazuje się, że to środowisko walczy o swoje prawa już od dłuższego czasu. Od 1974 roku mieli pewne przywileje związane z pracą w warunkach szkodliwych, a mają szkodliwe i to bardzo. Mieli prawo do dłuższego urlopu, wcześniejszej emerytury i mniej godzin liczył ich dzień pracy. Od 2011 roku obowiązuje ustawa z 15 kwietnia dot. Działalności Leczniczej. Przywileje zniknęły. Wydłużony został ich czas pracy o 50%, twierdzą, że bez podwyższenia zarobków. Dłuższy czas pracy to większe zmęczenie, silniejszy stres co może odbijać się na jakości ich pracy.

Ten nowy czas pracy jest podobno zgodny z normami unijnymi. W Polsce nie brano jednak pod uwagę ilości napromienianych pacjentów – a jest ich bardzo dużo i radiolodzy nie mają dość czasu dla każdego pacjenta, jak to było kiedyś. Pośpiech nie jest tu chyba wskazany. Owszem są aparaty nowej generacji, łatwiejsze w obsłudze, komputery, ale emitują takie samo promieniowanie jak starszy sprzęt. Są jeszcze w użyciu aparaty, które pracują nawet kilkadziesiąt lat.
W czerwcu tego roku odbyło się w Sejmie 1. czytanie projektu Ustawy o zmianie Ustawy o Działalności Leczniczej, a 9 lipca ma odbyć się kolejne czytanie tego projektu. Całe środowisko zjednoczyło się i wysyłają maile do posłów z prośbą o zainteresowanie się ich warunkami pracy. Wszyscy z całej Polski Technicy Elektroradiologii i Radioterapii wysyłają maile.

MY PACJENCI


PRZECIEŻ TO TEŻ BARDZO WAŻNA, NASZA – PACJENTÓW SPRAWA. MY POTENCJALNI PACJENCI TEŻ POWINNIŚMY TU ZADZIAŁAĆ I WYSYŁAĆ MAILE DO WSZYSTKICH POSŁÓW W SEJMIE I SENATORÓW W SENACIE. ŚRODOWISKO MA NADZIEJĘ, ŻE KTOŚ JEDNAK ZROZUMIE ICH NAPRAWDĘ NIEŁATWĄ PRACĘ.

Rak to teraz choroba przewlekła, mój na szczęście niezłośliwy może nigdy nie powróci. Dziękuję wszystkim ludziom z Centrum Onkologii w Warszawie, z którymi los mnie zetknął za opiekę, przywrócenie mi zdrowia i dobre słowa.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Pani Alicja Pionkowska - przejęzyczenie. :)
Radioterapia też potrafi "dać w kość". Zależy od przypadku.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Adriannie i pani Ewie dziękuję za miłe słowa. Jestem w ogóle bardzo pozytywnie nastawiona do życia i ludzi więc na szczęście nie ma z tym problemu. Za trzy tygodnie wyjeżdżamy na wakacje i to jest fajne! Chyba, że nie zdążę z tekstami, ale dam radę, choć mam dużo pracy. :-)

Proszę wesprzeć grupę zawodową radioterapeutów i wysłać maile do posłów.
Pozdrawiam :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Jadwigo, dziękuję za dobre słowa, ale ja nie mam i nie miałam nigdy żadnej chemii - tylko radioterapię. Jestem zdrowa i czuję się normalnie, cały czas pracuję, nie miałam ani dnia przerwy, bo nie było mi to potrzebne.
Proszę wesprzeć własną grupę zawodową - każdy mail jest ważny. Pozdrawiam :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Serdeczne życzenia powrotu do zdrowia. Pani Alicjo - będzie dobrze. Mimo czekającego Panią dyskomfortu po kolejnych chemiach - będzie dobrze.

Ps. Dzięki za życzliwą wzmiankę o grupie zawodowej techników radiologicznych. Odbieranie przywilejów zaczęło się od skasowania dodatku finansowego do emerytury za szkodliwość. ("załapałam się" na nową rzeczywistość przechodząc na emeryturę w 1995r.)
Pracowałam na aparatach pół-falowych, w tym na amerykańskim, przewoźnym Continentalu z demobilu wojennego. Takim samym, który "grał rolę" w serialu MASH.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Alicjo, życzę wytrwałości, a przede wszystkim pozytywnego nastawienia, pogody ducha i radości z każdej chwili życia - bo to podstawy uzdrowienia. Serdecznie pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Alicjo.. proszę się trzymać, myśleć pozytywnie i nie tracić nadziei. Wierzę, że da Pani radę i wygra tę walkę. Pozdrawiam i przesyłam ciepłe mysłi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.