Facebook Google+ Twitter

Trzeba wykorzystać ten boom na siatkówkę

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2014-08-22 11:06

Przeczucie mi podpowiada, że Polska wygra w Warszawie na inaugurację mistrzostw świata 3:1 z Serbami. Oby tylko cały nasz zespół wytrzymał fizycznie trudy długiego turnieju - mówi Marcin Prus, były reprezentant Polski w siatkówce.

Na kilka dni przed mistrzostwami co wiemy o polskiej kadrze po wszystkich meczach przygotowawczych z jej udziałem?
Na mistrzostwach czeka Polaków bardzo dużo grania i niedawny memoriał był poligonem doświadczalnym, podczas którego trener mógł sobie sprawdzić różne ustawienia. Szczerze mówiąc, sam nie wiem, co mam sądzić o naszej drużynie. Nie spodziewałem się bowiem aż takich ruchów ze strony Stephane’a Antigi. Oczekiwałem czegoś innego. Oczekiwałem bardzo mocnej reprezentacji Polski, która będzie walczyła o najwyższe cele. Teraz, z mojego punktu widzenia, mamy zespół trochę osłabiony ostatnimi decyzjami trenera. Ale jest też druga strona tego medalu – to Stephane Antiga siedzi w środku tej ekipy i widocznie miał podstawy ku temu, co zrobił. Ujmę to tak: jestem przekonany, że Polacy będą przygotowani do mundialu w najlepszy z możliwych sposobów w tym składzie kadrowym, który się wykrystalizował po Memoriale Huberta Wagnera. Boję się jednak o jedną rzecz – że brak doświadczenia reprezentacyjnego może spowodować, iż niektórzy nie będą w stanie wytrzymać trudów całego turnieju.
Ma pan na myśli trudy fizyczne czy psychiczne?
O kwestie psychiczne zbytnio bym się nie martwił. Obawiam się natomiast o to, czy wszyscy chłopcy podołają fizycznie. Tego grania jest naprawdę bardzo dużo, bo przypomnijmy, że droga do złota wiedzie aż przez 13 spotkań. Jedyne, co nam pozostaje, to wierzyć, że chłopaki zostali należycie przygotowani i bez większego szwanku zniosą ten siatkarski maraton.
Wygrana z Rosją na zakończenie memoriału podbuduje morale naszej ekipy przed ostatnim tygodniem treningów?
Każda wygrana wzmacnia zespół – niezależnie od klasy przeciwnika. Zwycięstwo z Rosją na pewno jest jednak bardzo cenne, jak zawsze zresztą, i jest dobrym prognostykiem. Pozostanie ona zarówno w naszych głowach, jak i głowach naszych rywali ze Wschodu. Musimy jednak zdawać sobie sprawę, że poszczególne drużyny przygotowują różne ustawienia i one też będą rotować swoimi składami. Co oznacza, że nasi zawodnicy muszą być cały czas otwarci na nowe wyzwania i rozmaite warianty gry w trakcie mundialu.
Kilka dni przymusowej przerwy Mariusza Wlazłego nie wybije go z rytmu?
Na pewno jego kontuzja to spore zmartwienie. Lekarze wprawdzie zapewniają, że będzie on gotowy do grania, ale w głowie samego zawodnika na pewno pozostanie jeszcze jakiś drobny uraz, który trzeba będzie wyeliminować. To nie jest tak, że postawimy kogoś szybko na nogi i po kontuzji od razu wszystko wraca stuprocentowo do tego, co było.
Nie będzie Bartosza Kurka, nie wiadomo jak będzie spisywał się Mariusz Wlazły. Kto w takim układzie może być największą gwiazdą naszego zespołu?
Chciałbym, żeby taką gwiazdą był Paweł Zagumny. Bardzo mocno wierzę w „Gumę” i w to, że potrafi on tak skonsolidować całą naszą drużynę, aby każdy z chłopaków pokazał maksimum umiejętności. W tym momencie nie pozostaje mi też nic innego jak tylko powtórzyć się, że zostałem mocno zaskoczony ostatnimi decyzjami kadrowymi. Wszyscy znamy potencjał Bartosza Kurka na najważniejszych imprezach – od ataków na bardzo wysokim pułapie po serwis, który skutecznie odrzuca przeciwników od siatki. Nie wiemy za to, czy jego zastępcy będą potrafili utrzymać wysoki poziom przez cały czas trwania mistrzostw. Na turniejach tej rangi międzynarodowe doświadczenie jest wręcz bezcenne i obawiam się, czy mamy go obecnie w kadrze wystarczająco dużo. O ile u Pawła Zagumnego czy Krzyśka Ignaczaka tego doświadczenia nie brakuje, o tyle u Rafała Buszka czy Mateusza Miki sytuacja jest zupełnie inna.
Wymienił pan Pawła Zagumnego i Krzysztofa Ignaczaka, którzy są pana rówieśnikami. Nie żal trochę, że tak się to wszystko u pana potoczyło i że nie doczekał pan jako zawodnik takiego historycznego wydarzenia w polskich halach?
No cóż, bardzo chętnie dołączyłbym do „Gumy” i „Igły”. Tym bardziej, że ja i tak muszę jeszcze rozegrać kiedyś te trzy brakujące mi do setki mecze. Nie wiem jak to zrobię, ale w każdym razie nie dają mi one spokoju. Może – trochę tak jak Jurek Dudek w piłkarskiej kadrze – wejdę w jakichś towarzyskich meczach na zagrywkę i wreszcie „pęknie” u mnie ta setka występów w narodowych barwach. A tak już zupełnie na serio… Niesamowicie mnie nosi, kiedy widzę chłopaków na boisku. Zawsze chciałbym im wtedy jakoś pomóc w walce z najlepszymi zespołami świata. Ale muszę się skupić na tym, co bardzo polubiłem w ostatnim czasie – czyli na promujących siatkówkę i sportowy tryb życia spotkaniach z dzieciakami. Aktualnie przede mną zajęcia w 70 szkołach na terenie całej Łodzi w ramach programu „Siatkarska Łódź”. Łącznie pod moją opieką będzie blisko 20 tysięcy dzieci, więc jako osoba popularyzująca siatkówkę naprawdę będę miał co robić. A to wcale nie koniec planów, bo niedługo w różnych miejscach kraju zamierzamy jako PZPS otwierać ośrodki szkoleniowe dla najmłodszych adeptów siatkówki. Nie można bowiem zmarnować takiego wydarzenia jak mistrzostwa świata i nie zebrać jak najliczniejszego narybku, z którego w przyszłości – taką mam nadzieję – wyrosną następni reprezentanci kraju.
Sądząc po zainteresowaniu mistrzostwami, na odzew chyba nie musicie narzekać?
Zgadza się. Potwierdzeniem boomu na siatkówkę był choćby projekt „Lubię siatkę” w Katowicach. W pierwszej jego odsłonie wzięło udział ponad 13 tysięcy dzieciaków. Myślę zatem, że idziemy w dobrym kierunku i za kilka lat te działania przełożą się na dalszy wzrost poziomu siatkówki w naszym kraju. Cieszy, że same miasta też chętnie angażują się w nasze przedsięwzięcia. Może to wszystko przełoży się wreszcie jakoś na zmniejszenie liczby zwolnień z lekcji wychowania fizycznego? Na najbardziej utalentowanych uczestników naszych projektów czekać będą w każdym razie specjalne vouchery, z którymi będą mogli pojawić się na treningach w wybranych klubach sportowych. Akcja promowania siatkówki wśród dzieci i młodzieży wkracza jak widać na coraz wyższy poziom i cieszę się, że mogłem zostać jej ambasadorem.
Już za kilka dni o siatkówce będzie się mówiło jeszcze więcej przy okazji meczu otwarcia mistrzostw na Stadionie Narodowym. Podoba się panu ten pomysł?
Gorąco popieram wszelkie tego typu inicjatywy. Nie mówmy tylko, że wynik w tym spotkaniu będzie sprawą wtórną. Bo w sporcie zawsze rezultat jest najważniejszy, a chodzi przecież o mecz, który rozpoczyna zmagania najlepszych siatkarskich zespołów świata. Takie same zasady będą 30 sierpnia dla obu drużyn i Polska po prostu musi to spotkanie wygrać. Chyba każdy, kto kiedykolwiek grał w siatkówkę, chciałby tego dnia wystąpić chociaż przez chwilę w tym meczu. Tak przynajmniej jest ze mną. Ponad 60 tysięcy widzów na spotkaniu siatkówki to rzecz absolutnie niewiarygodna i pozostaje się cieszyć, że to wydarzenie będzie miało miejsce właśnie u nas w kraju.
Jeśli biało-czerwonym uda się wygrać z Serbami, kolejne mecze zapowiadają się już dla nich nieco łatwiej…
Nie używajmy zwrotu „uda się”. Oni po prostu muszą wygrać i tyle. Każdy zawodnik powinien być przekonany o możliwości pokonania pierwszych rywali i zrobić wszystko, aby tak się stało. Mówimy o mistrzostwach świata i musimy być najlepsi. Na takim turnieju nie wolno niczego rozpatrywać w kategoriach przypadku. Bo następnym razem to szczęście może znaleźć się już po drugiej stronie siatki u naszych przeciwników… Wierzę w to, że nasi zawodnicy będą maksymalnie skoncentrowani i nie odpuszczą ani jednej piłki, która mogłaby być obroniona. Liczę, że będą wręcz zrywać parkiet, aby zdobyć w tym roku to upragnione mistrzostwo świata.
Według firmy bukmacherskiej Fortuna, w finale zagrają jednak Brazylijczycy i Rosjanie, a Polakom przyjdzie walczyć o brąz ze Stanami Zjednoczonymi. Co pan na to?
Jeśli nawet faktycznie tak by się stało, polscy kibice przyjmą to z zadowoleniem. Ja natomiast oczekuję od naszej reprezentacji, że będą wychodzić na każdy mecz z nastawieniem walki o złoty medal, a nie jakikolwiek. Brązowy medal też jak najbardziej będzie fajną sprawą dla polskiej siatkówki, lecz wierzę, że chłopaki nie poprzestaną na tym. W każdym meczu musi im towarzyszyć świadomość zwycięzców.
Czy po tej „bombie” związanej z brakiem powołania dla Bartosza Kurka to spokój jest tym, czego reprezentacja potrzebuje teraz podczas najbliższych dni w Spale?
To pytanie raczej bezpośrednio do samych kadrowiczów. Ale na ich miejscu raczej nie liczyłbym na ten spokój, bo im bliżej turnieju tym większe jest zapotrzebowanie na informacje dotyczące drużyny. A kulisy nieobecności w zespole jednego z najmocniejszych ogniw jeszcze długo nie dadzą mediom odetchnąć. Bo co innego, gdyby Bartka wyeliminowała kontuzja…
(Mat Pras)

Wybrane dla Ciebie:


Tagi: Prus


Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.