Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

3764 miejsce

"Trzeba zabić starszą panią" w Och-Teatrze

Czy nobliwa staruszka może pokrzyżować szyki szajce złodziei? Tego dowiecie się ze spektaklu Grahama Linehana "Trzeba zabić starszą panią".

Barbara Krafftówna, Michał Piela, Marcin Tronski, Michał Żurawski, Rafał Zawierucha, Wojciech Pokora / Fot. Monika Zielska, Och-TeatrSpektakl "Trzeba zabić starszą panią" w reżyserii Cezarego Żaka to czarna komedia pełna nieoczekiwanych zwrotów akcji. Pani Wilberforce (w tej roli Barbara Krafftówna) jest wdową po admirale. Od śmierci męża nobliwa staruszka mieszka w piętrowym domu jedynie ze swoją papugą o imieniu Generał. Nie dziwi więc, że z braku zajęcia często odwiedza dzwoni na pobliski komisariat policji i przedstawia swoje podejrzenia.

Ta urocza staruszka o bujnej wyobraźni postanawia wynająć pokój na piętrze, by podreperować budżet i mieć towarzystwo. Na ogłoszenie odpowiada profesor Marcus (w tej roli Marcin Troński), elegancki i szarmancki mężczyzna, który z przyjaciółmi założył zespół muzyczny. W rzeczywistości jest on szefem szajki, która planuje napad na bank. I zamiast prób zespołu, opracowują w wynajętym pokoju plan napadu. Staruszka nie przypuszcza nawet, w jakim znajdzie się niebezpieczeństwie...

Na początku muszę przyznać, że pierwszy raz miałam okazję być w teatrze, w którym miejsca są po jednej i drugiej stronie sceny. Jak wspomniał Wojciech Pokora w jednym z wywiadów: scena, wyjątkowa scena, której nie ma w całej Polsce, a może i w Europie. (...) Widownia jest po lewej i po prawej stronie. Jest to dziwaczne i bardzo piękne doświadczenie. Aktorzy musieli grać bokiem do publiczności, również kulisy były po bokach. Było to nie lada wyzwanie dla reżysera, Cezarego Żaka. To z jednej strony ograniczenie, z drugiej - nowe możliwości dla reżysera. Publiczność siedzi po obu stronach sceny. Na początku prób starsi aktorzy wyrażali swoje wielkie zdziwienie taką sytuacją. Mówili: "Przecież tak się nie da grać!", a ja przekonywałem, żeby się tym nie przejmowali. Tutaj aktor musi grać wokół własnej osi. I choć był to jego debiut reżyserski, poradził sobie znakomicie.

Michał Piela (pan Lawson) / Fot. Monika Zielska, Och-TeatrOprócz sceny, zaskakujące było dla mnie moment, w którym Michał Żurawski rzucił nożem, który wbił się w kapelusz Michała Pieli i sprawił, że polała się krew. Do tej pory zastanawiam się, co by było gdyby nie trafił we właściwe miejsce. W każdym razie wyglądało to jak sztuczka magiczna.

Jeśli chodzi o grę aktorską, to największe brawa należą się Barbarze Krafftównie, tytułowej starszej pani. Była świetna jako natrętna dama, która kocha muzykę ponad wszystko i ani myśli nie przeszkadzać w próbach, czym irytuje szajkę. Bardzo podobali mi się również Michał Żurawski w roli Slobodana (nazywanego w skrócie Slobo) - nerwowego Serba mówiącego z silnym bałkańskim akcentem, który wypadł bardzo naturalnie oraz Michał Piela w roli pana Lawsona, mało błyskotliwego członka szajki, który ma problemy z właściwą oceną rzeczywistości. Świetnie spisali się także Wojciech Pokora jako major Courtney, człowiek starej daty, który mimo że jest bandytą, nie zapomina o manierach, Marcin Troński jako profesor Marcus, który jest pośrednikiem między starszą panią a szajką, Rafał Zawierucha jako Harry Robinson, który robi niemałe zamieszanie oraz Cezary Żak jako funkcjonariusz policji, który musi znosić fanaberie starszej pani.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.