Facebook Google+ Twitter

Trzecia płyta Franz Ferdinand "Tonight" - posłuchaj już dziś

Dwie elektryczne gitary dodać wyraźna linia basu i rytmiczna sekcja perkusji, spotęgować o energetyzujący głos podstarzałego wokalisty. Wynik?Franz Ferdinand. Dzisiaj, 26.01.09 odbyła się premiera trzeciej płyty szkockiego zespołu-„Tonight"

Okładka płyty Franz Ferdinand "Tonight" / Fot. M. JundziłłFranz Ferdinand dał się poznać polskiej publiczności za sprawą swoich dwóch poprzednich albumów – „Franz Ferdinand” i „ You Could Have It So Much Better” . Ich popularność gwałtownie wzrosła po występie podczas gdyńskiego Opener’a w 2006 roku. Dowód, że nie wyszli z rockowej formy, dali w zeszłym roku, grając fantastyczny koncert w warszawskiej Stodole. Jednym słowem – Franz Ferdinand nie jest undergroundowym zespołem, o którym nikt nie słyszy i nie chce go słuchać.

Czterech facetów z Glasgow postanowiło nagrać trzeci album. Emocje wokół niego umiejętnie budowali od przeszło sześciu miesięcy. Podczas ostatniej trasy koncertowej Szkoci częstowali publikę nowymi, muzycznymi przekąskami. Zasmakowało. Przedpremierowy singiel zawojował listy przebojów już dwa miesiące temu. Wielu zwróciło wówczas uwagę na nietypową dla garażowych zespołów rockowych aranżację, w której zamiast prostej melodii szarpanej na strunach płonącej gitary, przeważał syntezator elektroniczny. Eksperymentalne brzmienie zaciekawiło nie tylko wiernych fanów Franza, ale i też nowicjuszy indie rocka. Cel został osiągnięty. O płycie było głośno i to długo przed premierą.

W wywiadach lider grupy Alex Kapranos opowiada o fascynacji afrykańskimi rytmami, o dyskotekowych inspiracjach, o chęci zatrzaśnięcia szuflady z napisem „rockowe granie”. Ale bez obaw. Franz Ferdinand nie przywdziali dyskotekowych wdzianek, a transformację w męskie odpowiedniki Madonny zakończyli na rezygnacji z ostrych, gitarowych riffów. Zamiast nich w piosenkach pojawia się niekwestionowany król „Tonight” – syntezator. Piosenki na trzecim albumie szkockiego zespołu są melodyjne i rytmiczne. Zespół sporo czasu poświęcił na dopracowanie utworów. Dzięki temu aranżacje są ciekawe i nowatorskie.

Nie będę kryć zachwytu nad elastycznością Franzów. Po dwóch albumach z brudnym, garażowym brzmieniem, nadszedł czas na muzykę nie tylko dla zbuntowanych nastolatków w trampkach, ale też dla bardziej wymagających słuchaczy. Ironiczne teksty, wykonywane przez Alexa Kapranosa, który szepcząc, śpiewając, lub wykrzykując je wprawi niejedną nastolatkę w stan omdlenia, są wprost genialnym dopełnieniem dla całej płyty.

Moim faworytem jest piosenka „Bite Hard”- narastające crescendo i niskie partie Kapranosa pobudzają mnie bardziej niż zgrzewka Red Bulla. „No You Girls Never Know” przenosi nas w czasie do zatłoczonej dyskoteki lat osiemdziesiątych. Piosenka ta jest przykładem jak materiał z „Tonight” daleko odchodzi od wcześniejszej twórczości zespołu. Na albumie nie zabrakło jednak gitarowego fundamentu. Dowodem na wierność mocniejszym nurtom jest piosenka „Lucid Dreams”, w której z łatwością odnaleźć można typową dla Szkotów agresywność.

„Tonight” kojarzy mi się z wypadem na zakrapiany podryw. Piosenki są przesycone energią, erotyzmem, siłą i rytmicznością. W sam raz na wieczór z dala od domu, w towarzystwie procentów i śmiałych, młodocianych imprezowiczów.

Moim zdaniem płyta ta jest najlepiej dopracowanym materiałem z dorobku grupy Franz Ferdinand. Elektroniczna szczepionka okazała się doskonałym antidotum na rockową rutynę, w którą zaczęli popadać. Zastanawiam się jak wyglądać będzie ich kolejna płyta? Czym teraz zaskoczą? Wprowadzą nutę symfoniczną, a może wkroczą na ścieżkę wesołego funku? Po elektronicznym eksperymencie, jakim niewątpliwie jest
„Tonight” wierzę, że na cokolwiek się zdecydują materiał okaże się sukcesem. W końcu to Franz Ferdinand. Ta nazwa zobowiązuje.


W portalu myspace.com, w profilu zespołu, można posłuchać całej płyty "Tonight". Na co czekasz? Kliknij i ulegnij Szkotom Franz Ferdinand

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

świerk, dlaczego? Przecież to "MOJA" recenzja ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) recenzja taka se. ja bym unikał zwrotów z "Moim...", jakoś to głupio wygląda. a płyty jeszcze nie słyszałem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ależ ja rozumiem, że to było wyrażanie pozytywne. Niemniej jednak, dalej się z nim nie zgadzam. Franz Ferdinand z You Could Have It So Much Better owszem, niejako z samej definicji indie, jest nietypowy tudzież alternatywny. Ale garażowy, brudny, agresywny? Gdzie tam :P Swoją drogą, że dla mnie w wykonawcach indie rockowych w ogóle ciężko doszukać się takiej punkowej nutki. The Kooks, of Montreal, Sufjan Stevens - to wszystko spokojne i delikatne przecież ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Siergiej, "brudne, garażowe brzmienie" ma wydźwięk jak najbardziej pozytywny. Jest to oczywiście pojęcie względne, ale wg mnie FF wykonuje właśnie muzykę na pograniczu indie rocka i garażowego brudu. Chodzi o ostrość gitar i agresywność wykonania. A oto i dowody: "Well That Was Easy", "Evil and a Heathen", "You Could Have It So Much Better". Też uwielbiam tę płytę, bo jest rasowym przykładem porządnego indie rocka, ale nie rocka w stylu Keane czy Blur, ale brudnego, agresywnego ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ktoś jest mi w stanie wskazać, gdzie w "You Could Have It So Much Better" można było usłyszeć "brudne, garażowe brzmienie"? Cholera, uwielbiam tę płytę, słuchałem jej mnóstwo razy, jest dla mnie indie rockowym ideałem... i nie znalazłem w niej nic brudnego i garażowego ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.