Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

173 miejsce

Trzecie podejście czyli...

„ Aj tam, nie będę! Pochodzisz, oko nacieszysz, baterie naładujesz i może jednak jakaś satyra znowu spłynie na klawiaturę. Grunt, że idzie ku lepszemu :) – orzekła Grażyna pisemnie na moje dictum, iż więcej pisać nie będę.

Turkuć podjadek / Fot. Wojciech P.Kowalczyk

Hmm – pomyślałam, bo jakieś myślenie jeszcze się w mej głowie kołacze. Niby czemu nie? Może jednak spróbować? Dostałam kopa, czas na rozpęd, głęboki oddech i wiśta wio.

Wydarzenia, a raczej totalne, ubiegłoroczne zamieszanie w życiu – sprzedaż starego mieszkania, remont nowego-starego, przeprowadzka, układanie gratów, książek i wszelkie związane z tym roboty dały mi w tak kość, że dopiero na początku marca mogłam powiedzieć, iż chodzę i wróciłam do samoobsługi.

Zaliczenie oddziału ortopedycznego, badań na wysoce specjalistycznym sprzęcie na NFOZ i priw., dały wiedzę o stanie mojej osteoporozy, omaszczonej dla lepszego efektu ostrym rzutem choroby zwyrodnieniowej.
Nie wiem, czy sprawdziła się mądrość ludowa, że starych drzew się nie przesadza, ale ostatecznie znowu przyjęłam pozycję wyprostną i zaczęłam chodzić na dolnych odnóżach.
Jako stare drzewo liści jednakże nie wypuszczam w obawie, że zostanę wycięta wraz ze starymi drzewami „mojego” parku, w którym rozpoczęłam dostępną w moim stanie rehabilitację. Czyli chodzenie z kijami, co uprawiałam udatnie od lat wielu.
I to byłoby na tyle o mnie, a tymczasem, poza ścianami mojej siedziby zaszły takie zmiany, że zaczęłam się ocykać nie bardzo wiedząc, kim ja właściwie jestem, a jeżeli tak – to dlaczego.

Gdziekolwiek bowiem nie spojrzę jest prezes, ale nie ma tam mnie, co wedle płomiennych przemówień tego faceta oznacza, iż należę do wrogów, zdrajców i wszelkie innej swołoczy wywodzącej się z gorszego sortu. Wszystko przez to, że jak za przeproszeniem krowa, od lat nie zmieniłam poglądów i prezesa uważam nieustająco za turkucia podjadka polskiej polityki.



Jedno mi się tylko w nim podoba.
Jest ludzkim panem i równie szlachetnych zgromadził wokół siebie, co oznacza, że po mordzie chamów takich jak ja, prał nie będzie. I parunastu milionów podobnych do mnie, również.

Oczywiście, wśród panów równie ludzkich jak on sam, ujawniły się wybitne osobistości tej samej proweniencji z tytułami magistrów na dokładkę i tu, korzystając z okazji, muszę zaproponować, aby tytuł magistra był uznany za dominujący wśród tytułów, jakimi uczelnie obdarzają swych absolwentów, bo – ponieważ, gdyż, niewątpliwie i bezapelacyjnie, taki na ten przykład

- pan Zbyszek, uhonorowany tytułem mgr, mądrzejszy jest od wszystkich prawników krajowych, Europejskich i okolic.
Gruntowne zjebanie polskich sędziów, oraz OBWE to osiągnięcie bezprecedensowe w skali świata, co jest dowodem, że pisowski magister potrafi wszystko, a nawet więcej.

- niejaka pani Julia w swej magisterskiej mądrości wniosła nareszcie teatralnie dramatyczne gesty i wdzięczny chichot na łono Trybunału Konstytucyjnego, co niewątpliwie zaowocuje lekkością bytu tegoż trybunału, który powinien działać ku uciesze suwerena. Brawo!

Ponieważ tak mi jakoś zeszło na prawo (chociaż lewactwo gorszego sortu zdradzieckie jestem,) nie mogę oprzeć się konstatacji, wypisanej przez nieznane mi genialne dziecię, w jakże proroczym wypracowaniu szkolnym.

Dziecię, z racji swego wieku nie słyszało jeszcze o OBWE, TK i prawniczych geniuszach na szczytach władzy, ale mając przed oczyma odwieczny spór ojca z sąsiadem o ginący w mrokach dziejów przedmiot sporu, napisało było, iż

„Nad prawidłowym orzecznictwem sądów rejonowych i wojewódzkich czuwa sąd ostateczny”.

Dziecię, jednym prostym zdaniem rozjaśniło mi w głowie - wystarczy kilkanaście lat pieniaczych procesów i magister staje się mądrzejszy od kury. Pardą - od wszystkich którzy w jego przytomności pretendują do miana profesora albo doktora praw. Magister górą! Niech żyje i rozkwita magister.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

W życiu są zajęcia, bez których obejść się nie można. Zdecydowanie bardziej należy do nich pisanie niż chadzanie na rehabilitację, bo jest dla duszy tym, czym owa rehabilitacja dla ciała.
Ogromnie się cieszę z Pani powrotu na łamy bieżące!

Komentarz został ukrytyrozwiń

I to byłoby na tyle o mnie, a tymczasem, poza ścianami mojej siedziby zaszły takie zmiany, że zaczęłam się ocykać nie bardzo wiedząc, kim ja właściwie jestem, a jeżeli tak – to dlaczego.
------------

Pani Jadwigo, może tak: piszę, więc jestem..?
Jakiś "twardy grunt" trzeba złapać :) Nie tylko na prima aprilis ;)

U mnie w rodzinie "rehabilitacja" jest urzędowo ( NFZ) zatwierdzona - dwa tygodnie na pół roku. Jest przecież jasne jak słońce, że 4 tygodnie ( robocze) re-habilitacji w roku wystarczy. Pozostałe tygodnie to habilitacja ;)

Z "magistrem" wracamy do czasów słusznie minionych. "Daj tu magistra" zamiast "daj młotek" ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Andrzeju, wymiękłam :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Alleluja i do przodu ! Pani Jadwigo!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Cieszę się, że Pani jest...Martwiłem się.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Z dawna oczekiwany powrót. Nareszcie!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Jadwiga w swojej najlepszej formie. Kłaniam się w pozycji grzybiarza.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.