Facebook Google+ Twitter

Trzęsienie w L'Aquili. Rok od tragedii

Godzina 3:32. Wstrząs 6,3 w skali Richtera. Potem seria stu wstrząsów wtórnych. Ginie 308 osób, rannych jest półtora tysiąca. Dziś mija rok od trzęsienia ziemi w L’Aquili. W mieście nie zmieniło się prawie nic.

Akademik w czerwonej strefie / Fot. Dawid SerafinTysiące świec i pochodni rozświetliło nocą ulice L'Aquili. Procesje ludzi, z różnych stron miasta pogrążone w milczeniu szły do czerwonej strefy. Na głównym placu zgromadziło się 25 tysięcy osób. Była to symboliczna chwila. Po raz pierwszy od tragicznych wydarzeń do miasta wróciło życie. O 3:32 zostały odczytane nazwiska ofiar.

- Kiedy tu dojechaliśmy, wszystko wyglądało jak po wojnie. Zupełnie nie wiedzieliśmy ile osób może być pod gruzami i jak wielka jest skala zniszczeń. To było jak inna rzeczywistość - opowiada Ferrara, strażak z Rzymu. Od tamtego momentu niewiele zmieniło się w mieście. Mieszkańcy mają już dość czekania. W połowie lutego kilkanaście osób wdarło się do czerwonej strefy i zaczęło własnoręcznie wynosić gruz. W ten sposób chcieli także zaprotestować przeciwko aferze korupcyjnej w Protezione Civile, której szef Guido Bertolaso jest odpowiedzialny za odbudowę miasta. - Stare miasto umiera, staje się coraz bardziej zapomniane. Nie można tak po prostu przykryć gruzem 700 lat historii - mówił wówczas profesor Giusi Pitari w rozmowie z Corriere della Sera.W wielu częsciach historycznego centrum zalega jeszcze gruz. / Fot. Dawid Serafin

W swoim liście papież Benedykt XVI zachęcał do dalszego poczucia obywatelskiej wspólnoty w oparciu o litą skałę wiary w Chrystusa Zmartwychwstałego. Głos zabrał także Gianni Letta. - Dziś jest dzień pamięci, bólu, modlitwy. Ale także możliwość zrobienia osobistego rachunku sumienia, żeby ponownie odzyskać tego ducha jedności z pierwszych godzin, dni, kiedy wszyscy razem staraliśmy się odkopać zmarłych i ratować żywych - powiedział podsekretarz stanu w kancelarii premiera Silvio Berlusconiego. Tym samym Letta nawiązał do głosów niezadowolenia jakie pojawiają się w stosunku do działań rządu.

- Ktoś próbował minimalizować albo co gorsza oczernić pracę rządu i ratowników. Ale rzeczywistość i fakty są inne: udało nam się z całą efektywnością ruszyć w najlepszy sposób do odbudowy - przekonuje na łamach Corriere.it Silvio Berlusconi, premier Włoch.
Pomimo zapewnień rządzących wciąż kilkanaście tysięcy osób pozostaje bez dachu nad głową mieszkając w namiotach. W historycznym centrum w wielu miejsca zalega gruz. Budowniczy mają kilkumiesięczne opóźnienia związane z budową mieszkań. Problem stanowią także uszkodzone domy. Większość z nich to zabytki, dlatego tak po prostu nie można ich zburzyć. Musi zostać zachowana cała procedura. Zapowiedzi rządzących o szybkiej odbudowie miasta rozbiły się o maszynę biurokracji i codzienności. Właściwie najważniejszym pytaniem w dniu rocznicy jest to czy mieszkańcy mają tyle czasu by czekać na realizację złożonych obietnic?

L'Aquila - życie po trzęsieniu


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Niestety, jeszcze kilka tysięcy ludzi jest bez dachu nad głową. rodziny z małym dzieckiem żyją w jednym pokoju hotelowym.
Ok 4 tys. osób chce definitywnie opuścić miasto i wyprowadzić się gdzieś indziej.
W sprawie odbudowy miasta nie zrobiono NIC. W ogóle nikt nic nie robi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.