Pozycja materiału w rankingach:
Trzy najważniejsze agencje ratingowe Standard and Poor's, Fitch oraz Moody's, przestały pełnić rolę usługodawcy i już od dość dawna kreują rzeczywistość.
Zobacz także:
Artykuły
(775)
Galerie
(89)
Średnia ocen
(3.92)
Miejscowość: Lublin | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Tomek Osuch 21.10.2011 14:59
Najśmieszniejsze jest to, że owe ratingi są odzwierciedleniem >>opinii<< wyrażanych prze firmy ratingowe, nie zaś faktów i liczb.
Zgadzam się z Panem Adamem.
Adam Podgórski 21.10.2011 12:49
Panie Rafale! Jak to: o co chodzi? Chodzi o pieniadze. Dzsiejsza ekonomia nie ma nic wpsolnego z "normalną " ekonomiąi jest reaalizowana przez potężne sily finansisow, powiąznych z polityka. To oni obraczaja nierzeczywistym pieniadzem w skali niewyobrażanej, natomiast rzeczysite skutki tych machinacji dotykają nas, zwykłych ludzi. W sposób nie wirtulany, ale bolesny, namacalny
Grzegorz Wink 21.10.2011 11:46
Skoro te agencje są amerykańskie i mają międzynarodowe znaczenie, to są wyłącznie po to żeby ktoś tam mógł sobie zarobić dodatkową gotówkę. Nie ma się co do tego oszukiwać. Na pewno nie są po to żeby stabilizować światowy rynek.
Artur Wojnowski 21.10.2011 11:09
Ale ja nie twierdzę, że twierdzisz :)
Są jeszcze Chińczycy :)
Gdyby ratingi odzwierciedlały realny standing gospodarek, miałbyś realny wyścig do banków po oszczędności.
Rafał Gdak 21.10.2011 10:50
Artur nie twierdzę, że należy zakazać ratingów. Skupiam się raczej na pewnej patologii, która wymaga zmiany. Wszechwładza trzech największych agencji daje do myślenia i rodzi pole do różnych niekoniecznie uzasadnionych domniemań. Przykład Lehmana dobitnie pokazuje, że ten mechanizm jest niedoskonały, dlatego jego oddźwięk i skutki, które wywołuje są niewspółmierne do realnej wartości ratingu.
Artur Wojnowski 21.10.2011 10:35
Zakaz ratingów to klasyczny przykład tłuczenia termometru jako panaceum.
Inną sprawą jest natomiast to, w których momentach decydują się akurat aktualny pomiar objawić światu.
Co stoi na przeszkodzie, żeby skala składała się z tysiąca punktów, a nie kilkunastu magicznych literek i była uaktualniana w regularnych, niewielkich odstępach czasu ? Coś widać stoi.
To i tak tylko temat zastępczy. Gra w przepływie kapitału przed nieuchronnym krachem.
Nawet na Onecie zawisł (na chwilę) wywiad z niemieckim profesorem Uniwersytetu Leibniza w Hannover i jednocześnie szefem "des Instituts für Öffentliche Finanzen", Stefanem Homburgiem.
Polecam lekturę. Takie "cuś" w szanowanym, niemieckim dzienniku.
Podczas gdy zwykły przekaz to "rewelacje" z kolejnych uścisków Merkel z Sarkozym.
Cytat:
Czy nie ma więc żadnej nadziei?
Nadzieję mogą mieć ci, którzy nie posiadają nic, im bowiem nie można niczego zabrać.
(...) I wreszcie nadzieję może mieć ten, kto prowadzi buddyjski styl życia i wyrzekł się całkowicie dóbr materialnych.
Wywiad na Onecie był kopią wywiadu udzielonego Sueddeutsche Zeitung.
http://www.sueddeutsche.de/geld/streit-um-die-gemeinschaftswaehrung-der-euro-wird-zusammenbrechen-1.1151907-2
http://biznes.onet.pl/bedzie-zle,18493,4877465,3219970,199,1,news-detal
Prof. Homburg nie powiedział zresztą niczego odkrywczego.
Mówią to i inni, kwitowani pobłażliwymi uśmieszkami dziennikarzy.