Facebook Google+ Twitter

"Trzy kliknięcia zmieniają świat na lepszy" - wywiad z Tillem Behnke, twórcą platformy Betterplace

Till Behnke, członek Ashoki z Niemiec, jest twórcą platformy internetowej Betterplace.org. Jej celem jest zbieranie funduszy na realizację inicjatyw społecznych. Strona jest szczególnie przydatna małym organizacjom, które mogą dzięki niej zwrócić na siebie uwagę dobroczyńców i wolontariuszy. Darczyńcą może zostać każdy, samodzielnie wybierając projekt i sposób w jaki chce go wesprzeć.

 / Fot. Plakat pochodzi z oficjalnej strony Ashoka Polska.Jaki jest cel platformy Betterplace?
Celem platformy jest sprawienie żeby nie tylko duże organizacje społeczne z budżetami marketingowymi, ale także małe podmioty były widoczne (rozreklamowane). Chcemy przejrzystości, która umożliwia wspierającym i darczyńcom dowiedzenie się, na co konkretnie przeznaczane są ich pieniądze, w jaki sposób ich kontrybucja, nawet najmniejsza, może sprawić, że jakiś cel społeczny zostanie osiągnięty. Szczególnie młodzi ludzie, chcą wiedzieć dokładnie na jaki cel przeznaczane są środki pieniężne, co się dzieje z tymi pieniędzmi i wtedy, gdy to wiedzą są zadowoleni. Chcą korzystać z internetu, ponieważ życzą sobie, aby cały proces był bardzo prosty - żeby wykonać "trzy kliknięcia" i przelać pieniądze, a później oglądać zdjęcia i filmy ilustrujące to, w jaki sposób ich pieniądze pomogły innym ludziom. Internet jest doskonałym środkiem, aby wykonywać takie działania lokalnie i globalnie.

 / Fot. AshokaSkąd pomysł na stworzenie Betterplace? Od jak dawna istnieje serwis?
-Betterplace istnieje od 5 lat. Mieszkałem przez 2 lata w RPA i pracowałem tam w ramach inicjatywy studenckiej. Gdy powróciłem do Niemiec zarabiałem już pieniądze i wspierałem projekt w Afryce. Problemem było to, że z moich 100 euro, które przeznaczałem na daną organizację, do potrzebujących dochodziło jedynie 60 euro. Drugim problemem było to, że moi przyjaciele z RPA gdy się z nimi kontaktowałem, opowiadali mi co słychać u znajomych, ale nie wspominali o tym, co dzieje się projektach mających na celu pomóc innym, w które sam byłem wcześnie zaangażowany i jakie są ich rezultaty.

Chcieliśmy stworzyć stronę internetową dotyczącą tylko danego projektu, żeby stale wiedzieć, czego więcej potrzeba, tworzyć krótkie teksty na temat tego co się dzieje i jednym „kliknięciem” informować sto wspierających osób. Wówczas, spotkaliśmy ludzi z Ebay'a i Paypala i zaproponowali nam, aby nie ograniczać się tylko do jednego projektu, który realizowany był w Kapsztadzie, ale żeby jakiekolwiek inne projekty z całego świata mogły korzystać z tego serwisu.

Czy każdy może stworzyć wydarzenie/projekt na Betterplace?
-Tak, każdy. UNICEF, duże organizacje, a nawet niemiecki rząd wspierają projekty rozwijające. Stworzyć projekt mogą również średnie i małe, lokalne organizacje np. rozdające darmową zupę, przedszkola, a nawet trzech studentów z Kenii, którzy chcą wybudować studnie, która będą dla mieszkańców źródłem czystej wody.

 / Fot. AshokaW jaki sposób weryfikujecie, że pieniądze rzeczywiście trafiają do potrzebujących?
-My zapewniamy infrastrukturę, każdy może dodać projekt na stronę. Sprawdzamy, czy był on weryfikowany przez osoby trzecie czy instytucje. Ważne, że nawet projekty, które nie były nadzorowane przez nikogo np. inicjatywy studenckie, mają szansę zaprezentować się na platformie. Dajemy potencjalnym darczyńcom świadomość, że to oni ponoszą za to odpowiedzialność: jeśli znacie daną organizację, lub kogoś kto ją zna i ufacie tym osobom - wspierajcie ich. Jeśli nie - nie róbcie tego. Nie twierdzimy, że wszystko na Betterplace.org jest wiarygodne. Jesteśmy zbiorem materiałów, zbiorem projektów, z których każdy może wesprzeć to, co chce. My cały czas sprawdzamy czy nie ma żadnych naruszeń prawa albo malwersacji finansowych. Jeśli małe projekty dostają dotacje tylko od swoich przyjaciół i ich przyjaciół, to wówczas, jeśli chcesz oszukać platformę, musisz oszukać swoich przyjaciół. Betterplace daje możliwość nawiązania długotrwałych kontaktów, które stanowią jednocześnie weryfikację wiarygodności danej osoby czy organizacji.

Czy jesteście zintegrowani z platformami społecznościowymi? W jaki sposób pomagają Wam w zbiórce funduszy?
-Zintegrowaliśmy się tak jak tylko możemy z Facebookiem, Twitterem, z Google plus. Z czegokolwiek dana osoba korzysta, wchodzi w interakcje z przyjaciółmi, gdy robią dotację, dodaje się to na stronach, pokazuje co ktoś wsparł i jaką kwotę przeznaczył na ten cel. Sprawia to, że projekty są wiarygodne. Nie posiadamy marketingowego budżetu, ale nasza platforma rozwija się bardzo szybko, ponieważ mamy marketing szeptany - od jednej osoby do kolejnej.

Ilu osobom już pomogliście? Ile projektów zakończyło się sukcesem?
-W tym momencie mamy 5 tysięcy projektów ze 147 krajów. W sumie projekty te otrzymały wsparcie od 300 tys. osób.

 / Fot. AshokaCzy są takie projekty, w które byliście bardzo zaangażowani, ale które nie powiodły się?
-Mamy projekty, które powoli zbierają finanse, ponieważ nie posiadają dobrej strategii projektu - to jest kwestia indywidualna. Mieliśmy takie przypadki, kiedy niektóre projekty z Afryki były publikowane, a ludzie płacili za nie z kradzionych kart kredytowych. Takie projekty od razu usuwaliśmy, ponieważ naruszały podstawowe zasady.

Oprócz pieniędzy, na Betterplace można również ofiarować swoją pracę. Czy może pan podać kilka przykładów takich projektów?
-Tak, takich projektów jest wiele. Wolontariat jest przede wszystkim lokalny, a więc wiele projektów pochodzących z Niemiec szuka takich wolontariuszy. Przykład tradycyjnego wolontariatu: W Berlinie mamy dzielnice w których mieszkają osoby nieposiadające zbyt dużo pieniędzy, więc ludzie z bogatszych dzielnic coachują dzieci biedniejsze podczas odrabiania prac domowych. Odbywa się to co tydzień, więc staje się to swego rodzaju patronatem. Nowym przykładem wolontariatu jest np. flash mob. Polega to na tym, że np. spotykamy się w parku w Berlinie i urządzamy tam zabawę. Potem sprzątamy nie tylko miejsce w którym się bawiliśmy, ale również cały park. Innym przykładem jest miejskie ogrodnictwo, czyli partyzantka ogrodnicza.

Czy każdy może zostać wolontariuszem?
-To zależy. Nie każdy może zostać coachem studenta. Organizacje sprawdzają czy osoby nadają się do określonej pracy. Jest to sprawdzane bardzo dokładnie, ponieważ internet nie robi tego automatycznie. Można natomiast aplikować i sprawdzić czy spełnia się wymagania organizacji. Jeśli chodzi natomiast o sprzątanie parku, przyjście na grilla, partyzantkę ogrodniczą to oczywiście może przyjść każdy.

Jaki projekt cieszył się największym zainteresowaniem ze strony darczyńców?
-jeden z takich projektów był realizowany w Afganistanie w Kabulu. Dziewczynki były uczone jazdy na deskorolce. Dzięki temu zaczęły wychodzić z domu, być bardziej pewne siebie, a po pewnym czasie zaczęły nawet zdejmować burki, które zasłaniały im twarze. Najpierw zachęciliśmy je do uprawiania sportu, a następnie do chodzenia do szkoły. Są również inne inicjatywy, bardziej lokalne, które cieszą się dużą popularnością, jak np. organizowane w Berlinie pikniki w parku.

Czy współpracujecie z innymi przedsiębiorcami społecznymi Ashoki? Na czym ta współpraca polega?
-Projekty realizowane są na całym świecie, ale darczyńcy pochodzą głównie z Niemiec. Niemieccy członkowie Ashoki zazwyczaj sami korzystają z Betterplace, żeby pozyskiwać fundusze, nie dla centrum swojej działalności, ale na małe projekty, gdzie pieniądze są potrzebne na konkretne cele.

Czym się aktualnie zajmujecie? Jaka jest wizja rozwoju Betterplace w ciągu najbliższych lat?
-Aktualnie mamy dwa priorytety. Pierwszy to aplikacja mobilna, dzięki której można dowiedzieć się co można zrobić aby pomóc, gdzie potrzebne są środki finansowe i wolontariat. To nowa rzecz, która istnieje od 2 tygodni. Jest to pierwsza wersja aplikacji i mamy zamiar ją rozwijać, ulepszać krok po kroku. Drugi priorytet to rozszerzanie się na zagraniczne rynki, np. szukanie partnera w Polsce, organizacji, która prowadzi coś podobnego, pod własnym imieniem, ale z wykorzystaniem technologii, którą my posiadamy, jednak z polskim językiem i z polską walutą. Chodzi o adaptacje lokalną, aktualnie robimy to w Norwegii.

Czyli planujecie popularyzację platformy w Polsce?
-Tak, ale nie my jako oddział Betterplace.org. Planujemy szukać partnera albo organizacji, które planują robić to lokalnie. Filozofia Ashoki jest taka, że nasze idee powinny być kopiowane. Nie powinniśmy sami się rozrastać, nie chodzi o globalizację naszej organizacji. Chcemy czegoś z polską czy z norweską tożsamością albo jakąś inną, lokalną. Zainwestowaliśmy 4 miliony, a więc nie musimy tego robić "tu i tam". Nasze idee będziemy z pewnością rozpowszechniać.

Spotkanie z Tillem Behnke zostało zorganizowane przez Ashoka Polska. Ashoka to pierwsza organizacja w Polsce, która wspiera pojedyncze osoby i instytucje w innowacyjnym rozwiązywaniu problemów społecznych. Organizacja powstała w 1980 r. w Stanach Zjednoczonych i obecnie działa w 73 krajach, zrzeszając ponad 3 tys. członków. Ashoka skutecznie wyszukuje i zrzesza wiodących przedsiębiorców społecznych. W rygorystycznym procesie wyboru do grona polskich członków Ashoki przyjętych zostało 71 osób.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Pani Alicjo, Ashoka jest naszym partnerem :-) Można o tym przeczytać w zakładce "Partnerzy": link

Komentarz został ukrytyrozwiń

Interesujący wywiad. Nie znałam tej organizacji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.