Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

42334 miejsce

Trzy kolory, Kieślowski i... wiertarka!

Zasłonięte okna, zamknięte drzwi - tylko ja i "Niebieski" Kieślowskiego. Przeżywam, wczuwam się. Nagle zza ściany dobiega odgłos wiertarki. Czar pryska! Zatrzymuję film, żeby się wyśmiać.

Oto co się dzieje kiedy do filmu o życiu wkracza perfidnie samo życie. No bo przecież czy trylogia mistrza nie opowiada o naszej codzienności? "Niebieski" - śmierć, kogo to nie dotyczy?; "Biały" - miłość, każdy ją daje i otrzymuje; "Czerwony" - relacje z ludźmi, "człowiek nie jest samotną wyspą". Oglądamy takie dzieła, żeby się czegoś nauczyć, żeby móc zobaczyć z dystansu jak fikcyjni bohaterowie rozwiązują nasze problemy. Dlaczego więc wtargnięcie rzeczywistości wywołuje atak śmiechu?

Kadr z filmu "Trzy kolory: Niebieski". / Fot. AKPAOczywiście dlatego, że film życiem nie jest i nigdy nie będzie. Jak powiedział Alfred Hitchcock: "Film to życie, z którego wycięto momenty nudy". Nie ma więc tzw. niepotrzebnych scen, które mogłyby nieco urealnić obraz. Mało tego, czy zauważyliście, że np. temat miesiączki pojawia się paradoksalnie tylko w kontekście ciąży bohaterki? Wychodzi na to, że kobiece dolegliwości są bardziej wstydliwe niż, np. siusianie (patrz: "Diabeł ubiera się u Prady"). Wiele sfer ważnych dla naszej codzienności po prostu nie istnieje.

Kiedy więc zostają nam tylko te potrzebne sceny, staje się jasne, że film kieruje się zasadą teatru stanisławskiego (sformułowaną przez Czechowa): strzelba, która pojawia się w pierwszym akcie, najpóźniej w ostatnim musi wypalić. Ten przykład zbliżenia się kina do teatru najlepiej ukazuje, co film przejął od starszego brata - jego umowność! To chyba najmniej rzeczywista cecha sztuk...

Film nie tylko wycina, ale też dodaje pewne motywy kompozycyjne. Znany jest wszystkim chwyt klamry (pierwsza scena odpowiada ostatniej). Ale nie tylko w tak oczywisty sposób. Przykładowo w "Trzech kolorach" w poszczególnych filmach pojawia się staruszka usiłująca wyrzucić butelkę. Za każdym razem pokazane jest to nieco inaczej. Taki zabieg dodaje filmowi poetyckości. Im więcej się tego ogląda, tym bardziej kusi, żeby to przejąć. Wbrew pozorom takie artystyczne upiększenia naszej szarości, wcale nie muszą być wymysłem filmowego maniaka. Każdy ma swoje małe, dziwne rzeczy, które cieszą. Przykładowo, ja ostatnio uznałam, że najlepszym wieszakiem na czapkę jest stojące w przedpokoju żelazko. A kto nigdy nie zaprzyjaźnił się z jakimś kotem zamieszkującym przydomowy parking? Nie tworzymy tych rzeczy, lecz pod wpływem filmów je zauważamy.

Film więc jednocześnie nas inspiruje i jednocześnie sam jest przez rzeczywistość inspirowany. Takie współoddziaływanie. Swego rodzaju symbioza. U normalnego widza takie oddziaływanie nie jest na pewno podobne do utraty poczucia rzeczywistości, jak u maniakalnych graczy komputerowych. To po prostu pewna wrażliwość, wczucie się. Na tej wrażliwości w odbiorze żerują układający listy lektur. Bo kto nie chciałby być jak chłopcy z "Kamieni na szaniec"? Tak jak książka ma działać na wyobraźnię i postawę, tak może wpływać na nas kino.

Widz jest ciągle pomiędzy przeżywaniem filmu (jak wtedy, gdy oglądałam "Niebieski") a poczuciem jego nierealności (gdy przerywa tak bardzo rzeczywista wiertarka!). Z jednej strony umowność filmu zmusza do zachowania dystansu, do powiedzenia "To tylko film!". Z drugiej - tak bardzo chcemy się wczuć, uwrażliwić. Kwestia gdzie przebiega granica? Kiedy ta wrażliwość nas gubi? Bardzo łatwo jest usłyszeć, jak hrabia Henryk w "Nie-Boskiej Komedii" oskarżenie, że ze swego życia "Dramat układasz!". I bądź tu, człowieku, mądry!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (12):

Sortuj komentarze:

A muzyka? W Niebieskim muzyka była powalająca, porażająca (napisałam to bez względu na to jak modny jest ten wyraz hehe) i w ogóle!!! :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kieslowski to mistrz, szczegolnie polecam caly DEKALOG, z Piesiewiczem pisali rewelacyjne scenariusze, wszystko sie tam zazebia, nie ma niczego niepotrzebnego

Komentarz został ukrytyrozwiń

No dobra, może kiedyś... :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • P P
  • 02.03.2008 09:35

to nie jest męczące!też tak sobie myślałem dopóki nie zacząłem oglądać,naprawdę każdy jest inny, inne światy, nie rób tego dla Kieślowskiego, zrób dla siebie,naprawdę...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mam tylko jeden za sobą, żeby wiedzieć jak on to robił. Ale nie przepadam za dokumentami, więc chyba więcej tego nie zrobię - nawet dla filmu Kieślowskiego. Cóż, zainteresowanie czymś to nie to samo co męczący obowiązek, prawda? ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • P P
  • 01.03.2008 20:47

"Papis, zainspirowałam do kolejnego obejrzenia? ;) Czy Cię już nie trzeba inspirować? :)"

Masz rację, pewnie, że nie trzeba mi inspiracji, ale tekst pobudza!!!No to jeszcze dokumenty Kieślowskigo polecam mocno!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

haha O ja nie mogę! Z tego wynika, że do nastroju trzeba SIĘ dobrze przygotować, nie wystarczy przygotować otoczenie :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Świetny tekst i niecodzienne podejście do prozy codzienności :). Ja sam kiedyś zostałem dość brutalnie 'zredukowany' do rzeczywistości: postanowiłem wprowadzić moją narzeczoną we wzniosłe arkana muzyki Góreckiego. Ściemniłem światło, zapaliłem świece i dyskretnie włączywszy Trzecią Symfonię, położyłem się obok ukochanej. Gdy właśnie zacząłem współodczuwać spirytualne uniesienie, narzeczona mnie spirytualnie zabiła: "Jakoś nie mogę się skupić - jedzie Ci kebabem".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie mogę się nadziwić, że ktoś przypomniał ten film. Zawsze warto to robić z dobrymi pozycjami.

Komentarz został ukrytyrozwiń

dzięki
Papis, zainspirowałam do kolejnego obejrzenia? ;) Czy Cię już nie trzeba inspirować? :) Ale swoją drogą zazdroszczę - Przypadek akurat mnie ominął. Leciał z miesiąc temu na tv, nawet zaczęłam, ale byłam zbyt wyczerpana (pewnie gdzieś koło sesji to było :/)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.