Facebook Google+ Twitter

Trzy Kubki Carol O’Connell - kobiecy punkt widzenia na thriller

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2011-01-27 17:38

Właściwie ta krytyczna analiza powinna ukazać się w okolicach Dnia Kobiet, lecz terminowe zobowiązania recenzenta książki zmuszają mnie, aby swoje refleksje umieścić w serwisie już teraz. Czynię to w istocie, z prawdziwą przyjemnością.

RECENZENT
ARCYDZIEŁO POWINNO PRZYPOMINAĆ UŁOŻONĄ DO KOŃCA MOZAIKĘ. W tym przypadku czytelnik ma do dyspozycji otwarte pudełko z mnóstwem rozsypanych puzzli.

Po tym obszernym wtręcie wypada zająć się strukturą tak entuzjastycznie przyjmowanego arcydzieła. Czy jest nim w istocie?... Oceńmy to wedle uniwersalnej miary czytelniczych gustów, przyzwyczajeń i utrwalonych w tradycji literackiej tropów. "Trzy kubki" ( w oryginale "Shell game") jest powieścią osadzoną w realiach w Nowym Jorku końca XX-wieku. Jak czytamy we fragmencie obszernego motto: " mieszają się tu ze sobą klaksony limuzyn, brzęk kieliszków i wojenne wspomnienia starszych panów. Wszystko jest tu obszerne, poszerzone i pisane na wyrost. Bohaterka, której postać przewija się w pięciu tomach powieści powinna być na tyle atrakcyjną zewnętrznie i bogatą wewnętrznie istotą, żeby mogła na sobie skupiać uwagę przez cały czas intensywnej lektury. Czy tak rzeczywiście jest?... Kobietom wydaje się to oczywiste. Utożsamiają się przecież ze swoim alter ego wymyślonym przez Carol O’Connell. To naturalne i oczywiste. Cóż więc się dzieje z nią na kartach tej dziwnej powieści?

Młoda, energiczna policjantka - Katy Mallory stara się rozwikłać zagadkę morderstwa sprzed pół wieku, korzystając z osobistych wspomnień osób powiązanych z ofiarą. Dla niej mają one wyraźny związek ze zbrodnią popełnioną niedawno na oczach telewidzów w całym kraju. Wydaje się jej, że fakty układają się w logiczną całość. Tymczasem okazuje się, że jest wręcz przeciwnie. Tak przynajmniej ocenia to kolejna czytelniczka "Trzech kubków". W jej opinii policjantka nie zdaje sobie sprawy, w jakiej niebezpiecznej grze uczestniczy. Dawni mistrzowie iluzji postanawiają sobie z niej zakpić i przy tym setnie się ubawić. Wciągają dość łatwowierną Mallory do wyniszczającej psychicznie i fizycznie, zabawy. Co prawda, kobieca intuicja, wrodzona chytrość, przebiegłość i bezwzględność pozwalają jej zapanować nad sytuacją, ale w pewnym momencie zagadki stają się dla niej zbyt trudne do rozwikłania. Porażki policjantki sprzyjają stopniowo pomniejszającej się,grupie mężczyzn. Dziewczyna poświęca się całkowicie równie wciągającej, jak też niebezpiecznej grze. Z czasem może nawet sama skorzysta z tricków najzdolniejszych iluzjonistów kraju. Stara się uciec z zastawionych na nią pułapek. Dopuszcza nawet i tę możliwość, że opanuje zasady sterowania grą iluzji i będzie nią bezpośrednio kierować.Ilość permutacji jest ogromna, natomiast nie ma czasu na ich ogarnięcie. Iluzjoniści, jeden po drugim, tracą zmysły, uciekają i ostatecznie znikają z pola widzenia Katy Mallory. Jest to niezwykła i pełna skrajności osoba.

Ta intrygująca i niejednoznaczna postać wzbudza respekt u przełożonych i podwładnych a zarazem strach u przesłuchiwanych osobników. W jednych sytuacjach wydaje się skrajnie bezwzględna, a jednocześnie w innych bywa wrażliwa, subtelna i kobieca. Policjantka nieustannie walczy ze złem dookoła siebie i dawnymi wspomnieniami, koszmarami, jakie są w niej samej. Nikomu nie pozwala skruszyć muru, który przez lata wznosiła wokół siebie. W jej życiu nie może być przyjaciół, rodziny, ani krewnych. Dręczony koszmarami przeszłości stróż prawa, poddany opiece dawnych znajomych przybranego ojca, stanowi bardzo interesujący przypadek dla psychoanalityka. Nie pozwala też czytelnikowi skupić się wyłącznie na dramatycznej akcji... Akcji, która zresztą przeplatana jest sążnistymi opisami stanów wewnętrznych, retrospekcjami i dygresjami autorki. To bardzo kobiece traktowanie intrygi sprawia, że nie jest to klasyczny thriller. Ilość pojawiających się i mnożonych przed czytelnikiem zagadek stawia go przed bardzo trudnym zadaniem. Toczącemu się śledztwu ciągle towarzyszy atmosfera iluzji i magii. Sprzyja ona pojawiającym się wokół policjantki, tajemniczym cieniom, niewyjaśnionym zjawiskom i niebezpiecznej grze. Wojenne wspomnienia, dawne, nieodkryte tajemnice i długo skrywane, wzajemne urazy, ogniskują się we wrzącym tyglu fascynujących zdarzeń. Osobiście odpowiada mi taka interpretacja rzeczywistości opisanej w powieści "Trzy kubki". Mógłbym się nawet podpisać pod zachętą, jaka wieńczy tę osobistą analizę dzieła:

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

Krzysztof Fiałkowski
  • Krzysztof Fiałkowski
  • 28.03.2011 21:02

Chyba jednak dobrze byłoby, gdyby recenzent coś wiedział o książkach, o których pisze. Po polsku ukazały się rzeczywiście cztery powieści z Kathy (nie "Katy") Mallory, ale po angielsku dalsze cztery, więc pisanie "kontynuacja tej sensacyjnej serii wcale nie jest wykluczona" jest raczej kompromitujące. O'Connell napisała też dwie powieści poza cyklem, z których jedna "Judaszowe dziecko" ukazała się już po polsku. Warto też wspomnieć, że książki O'Connell ukazują się bardzo rzadko: od 1994 roku typowo co dwa lata, a wiek debiutu jest raczej niezwykły - 47 lat. Do tego "Mallory' Oracle" została odrzucona przez wszystkich poważnych wydawców w USA, i dopiero po wydaniu angielskim nastąpiła licytacja praw, która doszła chyba do miliona dolarów. Coś jest więc może na rzeczy w problemach płci, np. głupota recenzentów wydawniczych...

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 28.01.2011 11:32

Krócej naprawdę już nie będzie, a cała przyczyna w chęci zaprezentowania zarówno kobiecej literatury, jak też kobiecego spojrzenia na nią z pozycji recenzenta. One to spłodziły w zupełnie innym metrum i melodii. Ja się tylko jedynie temu przyglądam z pozycji kompilatora tekstu. Wydawało mi się fascynujące wejść w ten sposób do odmiennego świata myśli i nieco innej logiki. Z góry wiedziałem, że skończy się to fiaskiem, ale wiem, że przynajmniej próbowałem.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Epridafium
  • Epridafium
  • 28.01.2011 11:02

Niestety trochę przydługie, potrzeba skoncentrowania myśli.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 27.01.2011 23:32

Drogi Panie Obserwatorze... Czy książka jest dobra, czy nie, to w dużej mierze zależy od tłumacza. Jak kiedyś rzekł Wojciech Młynarski to jest dokładnie tak, jak z kobietą: Jeżeli jest piękna, to niewierna, a jeżeli wierna, to nie piękna.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Obserwator
  • Obserwator
  • 27.01.2011 19:49

Panie! Po prostu leje pan wodę, dobra ta książka czy nie? Nie da się tegonapisac na 1/4 tego co pan wyplodzil?

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 27.01.2011 19:45

Widzę, że Pani Ewa nie jest pierwsza, która zwraca uwagę na dłużyzny w moim tekście.

Komentarz został ukrytyrozwiń
J777
  • J777
  • 27.01.2011 19:28

Czytać należy ze zrozumieniem.Pisać też Pani redaktor.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Hmmm...ale długa ta recenzja, ledwie dobrnęłam do końca.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2018 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.