Facebook Google+ Twitter

Trzy słowa o Afryce

Mogę pochwalić się, że tam byłam. Powiedzieć, że tęsknię. Muszę się przyznać, że tym razem nie uda mi się wrócić. I że to boli.

Sahara / Fot. Ela WiejaczkaMiałam pojechać na 7 miesięcy, przez 21 krajów. Rozmawiać z ludźmi, pytać o ich bycie Afrykańczykami, o problemy, z którymi się borykają i o nadzieję. Nie pojadę.

Dziś ostatecznie runęła nadzieja. To nieprawda, że ona jest ostatnia - ostatni jest człowiek. Nadzieja umiera wcześniej niż on. Zaraz po jej odejściu przychodzi ból, niemal fizyczny. "Tylko" dlatego, że nie mogę jechać. "Tylko" dlatego, że nie będę przemierzać bezbrzeżnej pustyni, pozdrawiać miejscowych "salam alejkum" ani wdychać suchego powietrza przesyconego specyficzną filozofią życia: być tu i teraz, tu i teraz wypełnić po brzegi sensem, zamiast gromadzić bogactwa z nadzieją, że kiedyś zaczniemy się nimi cieszyć.

Nie potrafię powiedzieć, co takiego jest w Afryce. Kiedy próbuję spojrzeć na powyższe słowa z dystansem, nie widzę nic więcej poza układem kilku liter alfabetu - "pustynia" czy "salam". Słowa, nic nadzwyczajnego. A jednak kiedy tylko pozwolę sobie na chwilę zapomnienia, w ułamku sekundy wracają wspomnienia i uczucia tak realne, tak żywe. Łzy stają w oczach; jestem jak platońska połówka bez Afryki.

Nie potrafię wytłumaczyć, co w niej jest. Staję na ulicy, wdycham powietrze - ciepłe i słodkawe, jak wszystko na tym kontynencie. Zanim o czymkolwiek zdążę pomyśleć, zauważam uśmiech. Chwilę potem odpowiadam na pytania: skąd jesteś? Co tutaj robisz? Czy ci się podoba? Czas, inny czas - to mi się podoba. Że jest go zawsze w nadmiarze. I to, że obcy człowiek przystaje i wita mnie jak przyjaciela. Że to spotkanie jest odarte ze schematów, które zbudował zachodni świat i którymi teraz się dusi.

I to nie ustępujące uczucie, że jestem w domu.

Kiedyś spotkałam mężczyznę, lekarza. Twierdził, że Afryka to niecywilizowane miejsce, a każdy Afrykańczyk myśli tylko o tym, żeby zabić białego. Nie był w Afryce, ale słyszał opowieści. Uniesionym głosem rzucał argument za argumentem – że nic nie mają, nic nie wymyślili, a kiedy odpowiadałam na zarzuty, usłyszałam: "Młoda jeszcze jesteś". W końcu wyszedł. A ja zostałam z poczuciem porażki. Z myślą, że nie można zmienić czyichś przekonań argumentami.

Zostaje tylko świadectwo uczuć.

Duszę się bez Afryki.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.