Facebook Google+ Twitter

Trzy słowa: umiem powiedzieć NIE!

Zawsze tak bardzo się staram, mimo iż jeszcze bardziej mi się nie chce. W otaczającym mnie świecie, coraz częściej zauważam podobne zjawisko, które towarzyszy mi począwszy od otwarcia oczu z samego rana, a na ich zamknięciu do snu kończąc.

 / Fot. W24Latami, tak dokładnie - LATAMI - uczyłam się tej głupiej asertywności. Po co mi ona była? Kurde. Kiedy teraz jestem już pełnoletnia i mogę decydować sama o sobie, o moim losie, o tym moim być albo nie być. Asertywność, cholera jak to dziwnie brzmi! Nie wiem dlaczego ale kojarzy mi się z samowystarczalnością, albo samokontrolą? Takie wszystko "forever alone". Chyba skwejkowałam do reszty! No, ale przejdźmy do sedna. Mianowicie przeciwstawianie się. Trochę trudna sprawa. Szczególnie obecnie, kiedy w koło tylu manipulantów. Mózg się lasuje od tego wszystkiego.

Teraz to nawet Internet nam ocenzurują i nic nie pozostanie z naszej wolności słowa. Masakra! Nie lubię być ograniczona w jakiś sposób, czuć czyiś nierówny oddech na moich pięknych pleckach. To taki dyskomfort na maksymalnym poziomie. Kontrolowanie takie jak w przedszkolu, kiedy to pilnuje się by dziecko nie włożyło sobie klocka do oka. Biedne dzieci. Nie wiedzą, co straciły rodząc się dopiero teraz… A swoją drogą, ciekawe jak to będzie za hm… 20 lat? Może Tuska wreszcie nie będzie, Internet zastąpi nam szkołę, a tanie siły robocze zostaną zmienione na wykwalifikowane kadry pracowników reprezentowane przez zmutowane roboty będące na każde zawołanie człowieka? Nie chciałabym być na miejscu takiego „cacka”. Sztuczna inteligencja i te sprawy. Chyba, że będzie miał spięcie i wtedy pomieszają się kabelki i będzie potrafił w końcu się przeciwstawić swojemu Guru. A co Bóg na to? Jeśli on w ogóle istnieje oczywiście. Nie chcę tutaj teraz rozmyślać nad jego byciem, albo nie byciem, bo na to mi czasu brak i ochoty prawdę mówiąc.

Na PP (Podstawach Przedsiębiorczości) w szkole też coś tam zahaczyliśmy o wątek na temat wyrażania swojego zdania. Nauczycielka mówiła, że nie należy poddawać się głosowi ludu, pozwalać sobie wchodzić na głowę tylko trzeba wszystko robić w granicach własnego rozsądku. Przecież wszyscy go mamy, więc dlaczego by nie używać czasami tych szarych komórek?

Lubię snuć sobie hipotezy dotyczące bezwarunkowego oddawania się w czyjeś ręce. Dlaczego taki ktoś z biedniejszego domu, no bo niekoniecznie zamożny od urodzenia, jednym kiwnięciem palca jakiegoś bogacza staje się jego pieskiem na posyłki? Aż krew się gotuje, jak widzę takie zagrania. Czy ludzie są po to by ich wykorzystywać? Denerwuje mnie również czarny humor o czarnych murzynach. Tak. Czarne to i czarne tamto. Jest ktoś czarny to od razu gonimy do roboty, bo ma lepsze predyspozycje do tego? Jawna dyskryminacja!

Te trzy słowa są nawet idiotyczne jak teraz sobie o tym pomyślę. Tyle zła dookoła, tyle tej różnej nienawiści, zawiści, żądzy. Kto to wszystko jest w stanie ogarnąć? Jestem w stanie w ciągu minuty wymyślić 1000 pytań, które jak sądzę pozostaną bez sensownej odpowiedzi na długi, długi czas. Czasami czegoś chcę, ale tego nie mam i dążę do tego nawet po trupach. A tam! Co się będę innymi przejmować, bo dla mnie najważniejsze jest moje własne ja! A niech gadają, że ja narcyz, czy hipokryta, czy człowiek bez uczuć. Po prostu ściągnęłam swoją maskę ukazując prawdziwą twarz. Nie zagram tak, jak ktoś mi podyktuje. Ewentualnie pozwolę sobie posłuchać, co ma druga osoba do powiedzenia, a później przeanalizuję wszystko dokładnie i podejmę decyzję czy się z tym zgadzam, czy też nie. Nie jestem już fanką pochopnych decyzji. Słów rzucanych na wiatr też nie jestem w stanie zaakceptować. Tupnę mocno nogą. Prawie tak samo jakbym się obraziła na pół świata i obwieściła wszystkim: „Halo! Ja tu mam focha!”.

Chyba mam coś z głową. To raczej już stwierdzone, jak na razie przeze mnie. Poczekam jeszcze na opinię specjalisty. Wiem! Przecież uderzyłam się jakiś czas temu centralnie w czoło! Może mi się coś poprzestawiało? Być może. Jednak nie tak bardzo bym stała się wiernie oddaną materią, potakującą na każde kiwnięcie czyjegoś paluszka.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Na pewnym wykładzie usłyszłam, iż brak asertywności to też asertywność. Prowadziłago go miła pani, która powiedziała o sobie: "mam lęk przed publicznym wystąpieniem".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Oj czyżby jakaś chwilowa chandra. Świat to nie piaskownica tylko niezmierzona pustynia, kto przetrwa najprędzej kameleon.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.