Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

16263 miejsce

Trzy wybrane grzechy „Gazety Wyborczej”

Kiedyś realnie odgrywająca rolę czwartej władzy. Opiniotwórcza, zarówno według krytyków, jak i zwolenników mająca wpływ na losy rządów oraz proponowanych ustaw. Dzisiaj jej mit nieco upadł. Również z winy własnych zaniedbań.

 / Fot. Dzisiejsze wydanie "Gazety Wyborczej"Przypuszczalne największe dzieło życia Adama Michnika, czyli "Gazeta Wyborcza", stanowiła przez długi czas nie tyle źródło codziennych informacji, co naprawdę realnie opiniotwórczy i kreujący naszą rzeczywistość dziennik. Patrząc z perspektywy na polskie media w ostatniej dekadzie XX wieku, „Wyborcza” była najlepszą tego typu gazetą. Prawdopodobnie nadal nią jest. To nie zarzut, lecz stwierdzenie faktu – czy komuś się to podoba czy nie. Ponadto przez wiele lat dziennikarze i redaktorzy „Wyborczej” czynili to w sposób godny naśladowania, wyznaczając w odnowionej, demokratycznej Polsce standardy obiektywnego i rzetelnego dziennikarstwa.

Wydaje się, że od samych początków „Gazety”, dążeniem Adama Michnika było zasypanie podziałów politycznych i społecznych, a nie tworzenie kolejnych przepaści. Wielu osobom z dawnej radykalnej „Solidarności” to ugodowe podejście do niegdysiejszy przeciwników, nie tylko mentalnych, ale i fizycznych – walczących przy pomocy brutalnej siły – nie podobało się i budziło sprzeciw. Najbardziej uwidoczniło się to w chwili refleksji redaktora naczelnego nad oceną stanu wojennego.

Jednak najbardziej „Wyborczej” zaszkodziła paradoksalnie uczciwość jej twórców – kiedy Adam Michnik nagrał Lwa Rywina i ujawnił aferę wokół ustawy medialnej, wielu ludzi najprawdopodobniej pogubiła się kto kogo właściwie próbował przekupić, skorumpować, dostać kasę czy dorwać się do władzy. Również za sprawą działań polityków, którzy wykorzystali okazję do ataków na „Wyborczą” i jej redaktora naczelnego.

Współcześnie dziecinne przepychanki z „Dziennikiem” nie są szczególnie drażniące, choć świadczą o zmianie zarówno stylu mediów, jak i samej „Gazety”. Właściwie dla wielu Polaków poglądy w większości są nadal zbieżne z tymi wyrażanymi przez „Gazetę Wyborczą”, chociaż współcześnie oznacza to już pewną polaryzację, a nie możliwość dialogu.

Krytyczny ogląd


Patrząc z dzisiejszej perspektywy na pracę dziennikarzy „Gazety Wyborczej” stwierdzam, że redaktorzy podjęli jednak wiele błędnych decyzji czy wręcz dopuścili się diametralnych pomyłek. Wymienię trzy dla mnie najpoważniejsze, nie dotykające kwestii ideologicznych, lecz odnoszące się do stylu, który „Wyborcza” sama narzucała i wymagała także od innych.

Pierwszy raz „Gazeta Wyborcza” nadszarpnęła w moich oczach swój autorytet, kiedy z uporem maniaka broniła swoich dziennikarzy i pośrednio własnego – jak się okazało błędnego – zdania, mimo niekorzystnego wyroku sądowego. Nie pamiętam dokładnie kulisów tej sprawy, ponieważ była to końcówka lat 90.; czas dla mnie względnie odległy. Generalnie spór toczył się między lokalnym oddziałem „Wyborczej” a przedstawicielem miejscowych władz. Przypominam sobie za to nagłówek po zakończeniu sprawy sądowej, który głosił, że chociaż sąd wydał niepomyślny dla nas wyrok, to my się z nim nie zgadzamy, dalej wiemy swoje i nawet będziemy to w takim świetle przedstawiać.

Druga poważna wpadka „Gazety Wyborczej” to tytułowa strona wydania „Gazety Łódzkiej” po tragicznie zakończonych juwenaliach studentów Uniwersytetu Łódzkiego w maju 2004 roku. Po zorganizowanym „marszu milczenia” czy „marszu przeciwko przemocy” (przeciw przemocy policji?) czytelnicy mogli ujrzeć relację opatrzoną zdjęciem zajmującym mniej więcej 1/3 całej strony gazety, na którym widniały młode osoby prowadzące pochód, w towarzystwie prezydenta miasta, niosące transparent z wielkim napisem „HWDP”. Chyba nie wymaga to dalszego komentarza.

A przypadek trzeci? To poniedziałkowy i wtorkowy dokument TVN-u „Trzech kumpli”. Dziennikarkom tworzącym film udało się zarejestrować jak Lesław Maleszka, działacz opozycyjny, jeden z założycieli Studenckiego Komitetu Solidarności w Krakowie, ale jak się okazało również (a może przede wszystkim) Tajny Współpracownik Służby Bezpieczeństwa PRL-u o pseudonimach „Ketman”, „Return”, czy „Tomek”, nadal redaguje teksty. Może nie byłoby w tym nic aż tak nieodpowiedniego, gdyby nie działo się wbrew wyraźnym deklaracjom redakcji „Gazety Wyborczej”, która po ujawnieniu przeszłości Maleszki zapowiedziała, że ograniczy jego rolę do jedynie drugorzędnych prac korekcyjnych. Dokument - niestety - temu przeczy.

Oczywiście są to wyłącznie pojedyncze przypadki pewnych drażliwych dla mnie kwestii. Szczególnie ostatnie wydarzenie wydaje mi się rażące i stało się główną inspiracją do napisania tego tekstu. Zapewne komuś innemu wymienione zagadnienia mogą absolutnie nie przeszkadzać. Jednak moim zdaniem gazeta, która stara się nie tylko informować, ale kształtować opinię publiczną, ma realny wpływ na polityczną, społeczną oraz kulturową rzeczywistość, powinna być może nie tyle bezbłędna, co również samokrytyczna. Uczciwa wobec swoich czytelników. I zdolna do przyznania się do popełnionej pomyłki, kiedy jest taka potrzeba.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

Tabloidyzacja – i myślę tu nie tylko o prasie ale o całej kulturze dla mnie wiąże się przed wszystkim z pewnego rodzaju multi-przekazem: niekończącym się strumieniem informacji co pociąga za sobą możliwości wyboru (jest to wg mnie bardzo demokratyczny typ przekazywania informacji) i ogólną dostępność (ze względu na tanie koszty produkcji). To z kolei zapobiega powstawaniu ‘informacyjno-intelektualnego getta’, dostępnego tylko dla wybranych. Powstanie takiego getta pociąga a sobą pojawienie się podziału na kulturę masową (złą) i kulturę elitarną (dobrą), a jak wiemy gdzieś od połowy lat szcześćdziesiątych taki podział powoli zaczął zanikać. Poza tym, co jest swoistym paradoksem, dzięki powszechnej ‘tabloidyzacji’ coraz więcej ludzi zaczyna zwracać uwagę właśnie na rzeczy ambitniejsze.

Polska, w porównaniu z Wyspami i ich stopniem ztabloidyzowania, dla mnie szczerze mówiąc jest rajem intelektualno-informacyjnym.

A co do truizmu, to stwierdzam z przykrością, że całe nasze życie kręci się w większości wokół truizmów.

Mam nadzieję, drogi Pawle, że choć trochę cię przekonałem;) Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Sama tablodoizacja nie jest czymś złym. U nas, w Polsce, panuje jakaś moda na modę. Papugowanie wszystkiego. Totalna masakra!

Najważniejsze jest to, co jest między okładkami. Ludzie i tak patrzą tylko na awers i rewers, jakby oglądali piękne panie. "Rzepa" wielkoformatowa była dziełem sztuki. Kanpp odwalił tytaniczną pracę - makieta cud! "Wyborcza" pod tym względem jest zwykle brzydka. Ale!: te dwa dzienniki prezentują dziennikarskie rzemiosło. Wypracowane przez lata. "Polska" czy "Dziennik" mogą coś tam recypować, podnosić do kwadratu, kalkować i udawać dobrego młodszego brata.

Mały format dziennika ma duży wpływ na duży format publikowanych w nim terści. Nie jest znowu też tak wielki! Bez przesady, ani gugu! "Rzepa" nie będzie "Faktem". A nawet w "Fakcie" swego czasu ukazywała się "Europa". Zdumiewające? A może przerażające. Polskie media szukają pomysłu na siebie. To szczurzy wyścig.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Daniel: 'tylko, nie bierzesz pod uwagę faktu, że 'rynek dla dziennikarstwa dobrej jakości' ciągle jest - mówiąc ogólnie - tylko 'rynkiem' - to ludzie decydują na co chcą wydawać pieniądze.'

Nie rozumiem czego wg. Ciebie nie rozumiem :) Zwłaszcza tego, że 'rynek jest tylko rynkiem'. Albo że ludzie decydują na co chcą wydać pieniądze. To potworny truizm...

Jeszcze raz: skoro jest więcej ludzi lepiej wykształconych, to również więcej potencjalnych nabywców na bardziej ambitny produkt. Czyli wcale nie ma powodu, żeby wszystko zeszło do tabloidu.

No własnie: rzeczywiście nie rozumiem dlaczego tabloidyzacja (potworne słowo) nie jest czymś złym. Chetnie przeczytam wyjaśnienie i dam się przekonać.

(wiele osób kupuje GW już tylko dla Świątecznej, Obcasów i Dużego Formatu - ciekawe dlaczego?, sama Agora dobrze się trzyma, bo weszła w nowe media)

Komentarz został ukrytyrozwiń

oczywiście, że jest coraz więcej wykształconych ludzi. tylko, nie bierzesz pod uwagę faktu, że 'rynek dla dziennikarstwa dobrej jakości' ciągle jest - mówiąc ogólnie - tylko 'rynkiem' - to ludzie decydują na co chcą wydawać pieniądze. poza tym nie rozumiem czemu wszelkiego rodzaju procesy zachodzące w obrębie kultury masowej, takie jak np tabloidyzacja są ciągle utożsamiane z czymś złym. Wyżej wspomniany przykład The Independent najlepiej o tym świadczy. Gazeta się jak najbardziej ztabloidyzowała, mimo tego ciągle ma się dobrze, ma odwagę poruszać najbardziej kontrowersyjne tematy i robi to w przystępnie wizualnie formie. i nie jest to żadne wmawianie tylko realistyczne spojrzenie na sprawę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

tabloidyzacja jest naturalną koleją rzeczy? nie dajmy sobie tego wmówić! jest coraz więcej ludzi lepiej wykształconych - jest rynek dla dziennikarstwa dobrej jakości.

'swoją drogą zastanawia mnie dlaczego GW nie pójdzie w drugą stronę i nie zmieni formatu z tabloidowatego 'compactu' na bardziej panoramiczny 'broadsheet''

Nie ma się nad czym zastanawiać skoro Rzepa i Tygodnik Powszechny zmieniły format, którego długo się trzymały. I teraz GW miałaby wkopać się w coś co nie sprawdza się w Polsce?

Komentarz został ukrytyrozwiń

co do tabloidyzacji to ostatnimi czasy większość gazet wydaje się tabloidyzować (na naszym rynku Rzepa a za granicą np The Independent czy nawet szanowany The Times). i jest to naturalna kolej rzeczy. swoją drogą zastanawia mnie dlaczego GW nie pójdzie w drugą stronę i nie zmieni formatu z tabloidowatego 'compactu' na bardziej panoramiczny 'broadsheet'.

Komentarz został ukrytyrozwiń

M.Tomczak: 'Pierwszy raz „Gazeta Wyborcza” nadszarpnęła w moich oczach swój autorytet, kiedy z uporem maniaka broniła swoich dziennikarzy i pośrednio własnego – jak się okazało błędnego – zdania, mimo niekorzystnego wyroku sądowego. Nie pamiętam dokładnie kulisów tej sprawy, ponieważ była to końcówka lat 90.; czas dla mnie względnie odległy.'

Oj oj autorze - nie pisze się takich rzeczy. Że coś tam nadszarpnęło wizerunek ale konkretnie nie wiesz co, bo to było dawno (chociaż tylko 10 lat temu).
Twoją rolą jest to sprawdzić, doczytać i wiedzieć o czym piszesz. Inaczej łatwo można zarzucić brak kompetencji i zjechać cały tekst. A przecież materiał jest wyważony, krytykuje ale nie robi to z jakąś ideologiczną zapiekłością, na co mam alergię.

Czyli ten fragment do poprawki.

pozdr

Komentarz został ukrytyrozwiń

A ja się cieszę, że tabloidyzacja "Rzepy" dotyczyła przede wszystkim makiety tego porządnego dziennika; ale nie tylko. "Wyborcza" wypadła trochę gorzej. W poniedziałek czytam tylko Stołeczną i DF (nigdy mnie nie zawiódł).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Rola Maleszki nie była tajemnicą, adjustował w domu teksty, ja nigdy o "drugorzędnych pracach korekcyjnych" nie słyszałem. Co więcej, ostatnio odszedł on z redakcji.

Polecam też:

http://olgierd.wordpress.com/2006/08/18/srebrniki/#comment-1376
ttp://wo.blox.pl/2007/08/Maybach-Maleszki.html

Komentarz został ukrytyrozwiń

dla mnie Wyborcza przede wszystkim stabloidyzowała się a tym samym nie jest dla mnie opiniotwórcza. Cenię sobie jej reportaże w DF a poza tym nie czytuję już od dłuższego czasu, tak samo nie korzystam z ich portalu, bo mnie drażni chęć przekucia gazety na pudelka.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.