Facebook Google+ Twitter

Trzymajmy kciuki za polskich piłkarzy

Planowane zwycięstwo reprezentacji nad Azerbejdżanem i niespodziewana porażka naszych rywali, Serbów w Kazachstanie, pozwala – po stracie pięciu punktów w dwóch pierwszych meczach – realnie myśleć o pierwszym w historii awansie do finałowych rozgrywek o mistrzostwo starego kontynentu.

Optymizm polskich kibiców jest jak najbardziej uzasadniony i oparty na kilku zasadniczych przesłankach. Leo Beenhakker wypracował stabilny styl gry drużyny narodowej, która wszystkie mecze, bez względu na klasę rywala, rozgrywa w systemie 1-4-4-1-1, co powoduje, że każdy zawodnik desygnowany do podstawowej jedenastki wie, co ma robić w każdej sytuacji. Potwierdzeniem stabilności są liczne zmiany, spowodowane kontuzjami i „kartkami” w ostatnich czterech spotkaniach … zakończonych zdobyciem kompletem punktów. To z kolei spowodowało, że kibice, a przede wszystkim kadrowicze uwierzyli w selekcjonera, który nie przywiązuje się – jak to miało miejsce u poprzedników – do nazwisk, a stawia na tych którzy aktualnie są w najlepszej dyspozycji i „pasuję” do koncepcji i zadań taktycznych, pod danego przeciwnika.

Niebagatelne znaczenie w tym konkretnym temacie ma fakt, iż Holender nie ma „familijnych układów” z prezesami i trenerami klubowymi i dlatego z czystym sumieniem może stwierdzić, że obiegowe hasło wielu dotychczasowych selekcjonerów: kasa, Misiu kasa, jego nie dotyczy. Zatem nic dziwnego, że tak wspaniała atmosfera panuje w reprezentacji, ponieważ zawodnicy taką postawę doceniają, szanują – efektem czego jest wręcz wzorowa postawa kadrowiczów na treningach i meczach. Wydaje się, że bez względu na końcowy układ tabeli eliminacyjnej kontrakt z Leonem-zawodowcem powinien zostać przedłużony, ponieważ profesjonalnie podszedł do wykonywanego zawodu – no może poza spotkaniami z Finlandią i Serbią, ale wówczas nie znał możliwości czołowych polskich piłkarzy i „dał się wpuścić w maliny” z obsadą bramki. Natomiast gdyby po mistrzostwach Europy , Holender z różnych względów zrezygnował z prowadzenia naszej reprezentacji, to nowe władze przed zatrudnieniem następcy, powinni postawić mu – wzorując się na przykładach trenerskiej pracy Kazimierza Górskiego i Leo Beenhakerra – jasne i klarowne warunki.

Powracając do teraźniejszości, to nie rozumiem „nagonki” kilku dziennikarzy na Macieja Żurawskiego, którzy nie mogą zrozumieć, jak to jest możliwe, że Maciek nie strzela goli w drużynie narodowej? Osobiście, życzę, by „Żuraw” wreszcie trafił, ale nie miałbym nic przeciwko temu, by zawodnik „Celtiku” do końca eliminacji nie umieścił ani razu piłki w siatce, a tylko asystował jak dotychczas (gol Dudki to w ogromnej mierze jego zasługa), dzięki czemu uzyskamy awans.
Równie optymistycznie można by traktować decyzję o miesięcznym – z klauzulą natychmiastowej wykonalności – zawieszeniu Arki w ligowych rozgrywkach, gdyby nie pewne ale?! Praktycznie ten werdykt spowoduje spadek gdynian do trzeciej ligi, bo w myśl regulaminu klub, który trzy razy odda punkty bez boiskowej walki, zostaje automatycznie zdegradowany dwie klasy niżej. Zatem nasuwa się pytanie: dlaczego Wydział Dyscypliny nie podjął decyzji o degradacji, a o jakimś tam kuriozalnym zawieszeniu?

„Szydło z worka” wyszło dzień później, na konferencji prasowej, podczas której przewodniczący Michał Tomczak wytłumaczył co On i jego koledzy z WD mieli na myśli – ogłaszając taki, a nie inny wyrok. Pan Michał oświadczył, że kara ta może być złagodzona jeśli działacze Arki (wbrew logicznym wnioskom, wynikających z zeznań sprzedajnych „świstaków” i „kwitów” zgromadzonych we wrocławskiej prokuraturze, idą w zaparte i twierdzą, że są „czyści jak łza”) przyznają się do kupowania ligowych punktów.

Przyznam szczerze, że po usłyszeniu tego swoistego szantażu osłupiałem z wrażenia, bowiem z powyższego wynika, że jeśli działacze z wybrzeża publicznie oświadczą, że „ustawiali” z fryzjerem i innymi przekrętami, korzystne dla siebie wyniki, to….unikną degradacji.

Osobiście przewiduję, że jeśli szefowie Arki nie zmienią swojego dotychczasowego stanowiska, to zarząd, prezydium, bądź jakaś tam „jurysdykcyjna nadkomisja” PZPN-u „zawiesi bezterminowo”(czytaj na wieki) wykonanie decyzji WD o zawieszeniu gdyńskiej jedenastki, argumentując swoją łaskawość wyświechtanym sloganem: postąpiliśmy tak, bo tylko i wyłącznie, my wiemy co trzeba robić dla dobra polskiej piłki. Klasycznym przykładem z niedalekiej przyszłości to anulowanie kary (dzięki czemu Łodzianie uzyskali awans) Widzewowi za przestępstwa licencyjne.
Podobnie ma się sprawa z kupieniem – od Polaru – ligowego awansu przez Zagłębie Lubin. Otóż ze słów pana Michała wynika, że aktualni (od niedawna) działacze miedziowej drużyny są święcie przekonani, że obecnie kierowany przez nich klub nie może zostać zdegradowany, ponieważ to nie oni – co jest świętą prawdą – kupczyli punktami, a….zawodnicy. Ci wspaniali mężczyźni siedzący na swoich lukratywnych klubowych stołkach nie rozumieją, że nawet gdyby (co jest totalną bzdurą) paru „kopaczy”, bez wiedzy poprzedniego kierownictwa, kupiło mecz, to karą w takiej sytuacji musi być degradacja . Przecież nawet student pierwszego roku prawa doskonale wie, że największą korzyść – awans do ekstraklasy – z „korupcyjnej gierki” kilku „kupczyko-sprzedawczyków”, odniósł klub z Lubina. Z tej swoistej zagłębiowskiej i pezetpeenowskej filozofii Kalego wynika następujący, „bardzo logiczny” wniosek: jeżeli syn-złodziej ukradnie samochód i sprezentuje go uczciwemu ojcu, to policji nic do tego, bo to nie on popełnił przestępstwo, a poza tym, kto mu zwróci koszty poniesione za dotychczasową eksploatację felernego pojazdu?!

Zatem, jeśli obecnie nie zostaną podjęte przez Wydział Dyscypliny, decyzje o degradacjach czterech pierwszo i pięciu drugoligowych zespołów, to zapomnijmy o jakimkolwiek poprawie wizerunku klubowej piłki w oczach opinii publicznej, a wówczas zawarty między prezydentami, Lechem Kaczyńskim a Seppem Blatterem, wielki i wspaniały kompromis zostanie medialnie obśmiany i przejdzie do historii polskiej piłki jako wielka i wspaniała kompromitacja

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

No, a GW donosi, że w tym tygodniu i team z Łęcznej zawieszą. No naprawdę nie można było tego zrobić trzy tygodnie temu??!!??
A jeśli chodzi o Azebejdżan to rzekłbym stare i wyświechtane - zwycięzców się nie sądzi;]

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 27.03.2007 01:42

Dziwie się tym zachwytom po meczu z Azerbejdżanem. Graliśmy bardzo przeciętnie, piłkarze bardzo źle poruszali się po boisku, nie potrafili płynnie przedostać się pod bramkę przeciwnika, a ataku pozycyjnego nie było w ogóle, Jedynym usprawiedliwieniem może być fatalna murawa, ale myślę, że jednak wciąż odzywają się "duchy przeszłości" czyli wieloletnie zaniedbania w szkoleniu taktycznym. Najważniejsze, że po zatrudnieniu Beenhakkera reprezentacja zaczęła się rozwijać, bo jak dotąd tylko się zwijała. W piłce cudów nie ma, trener nie nauczy drużyny nowoczesnej taktyki podczas kilku treningów, dlatego trzeba się uzbroić w cierpliwość i wybaczać ewentualne wpadki. Co do piłkarzy, to gra kilku z nich jest irytująca, mam tu na myśli Bąka i Dudke (nie potrafią wejść z piłką do drugiej linii i stworzyć przewagi, uwielbiają kopać daleko i do nikogo), ciekawe czemu nie ma Jopa. Następny jest Wasilewski (podaje tylko w jednym kierunku, prostopadle do bocznego pomocnika), na koniec mój ulubieniec Lewandowski (człowiek, który boi się piłki, unika jej jak tylko może, jest słaby technicznie, i chyba obawia się straty). Mam nadzieje, że w środę zagra Kaźmierczak. za Żurawskiego i wzmocni środek pomocy.
Zgadzam się z przedmówcą, nie rozumiem decyzji o zawieszeniu Arki, to jakaś kpina. A co jeśli się okaże, że Arka jednak nie będzie zdegradowana?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie da się ukryć, że to co PZPN wymyślił z Arką jest kompletną głupotą. Skoro są dowody to czemu tylko zawieszenie? No, a już propozycja przyznania się za anulowanie kary jest po prostu bezczelna! Sam bym się przyznał. A skoro są dowody to wogóle po co się mają przyznawać? No i podstawowa dla mnie sprawa? Czemu nie zrobiono tego kilka tygodni wcześniej, gdy liga starotwała? Czemu dopiero dwie kolejki po rozpoczęciu sezonu? Bez sensu. I nie uwierzę że nowych faktów przybyło - choć to by była dość wygodna wymówka. Tak tylko przypominam, że prezesa Jaciusia już jesienią zwinęli....

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.