Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

59477 miejsce

Trzynastego grudnia 1981 r. byłem po przeciwnej stronie barykady

Dla nas, żołnierzy Jaruzelskiego, stan wojenny rozpoczął się już w październiku. Wtedy bowiem ze względów na ciężką sytuację gospodarczą nie zwolniono nas do rezerwy.

Zbliża się trzydziesta rocznica stanu wojennego, kolejne szeregi działaczy wystąpią o ordery, odznaczenia, status represjonowanych, czy wyleją jad.

Tak się w życiu złożyło, że w tych dramatycznych chwilach byłem po przeciwnej stronie. Nie była to do końca moja decyzja. Przyznam - nie kombinowałem, nie unikałem odbycia służby wojskowej, wręcz przeciwnie chciałem to mieć za sobą.
Wszystkim, którzy plują, wręcz wrzeszczą, przypomnę, że w armii służbę odbywali zarówno ludzie po studiach, po maturze, szkole zawodowej, jak i ci po niepełnej podstawówce. Dla nas, żołnierzy Jaruzelskiego, stan wojenny rozpoczął się już w październiku. Wojsko wysłano do ważniejszych zakładów pracy, do wykonywania zadań, za które więźniowie dostawali jakieś tam wynagrodzenie - my służyliśmy "za darmo".

W słuszność naszej pracy wierzyliśmy to do dnia, kiedy okazało się, iż nie będzie jesiennego poboru. Propaganda oficerów politycznych była natarczywa. Może nie wszyscy z nas, ale szukaliśmy jednak pomocy, wsparcia, czy rady jak postępować, jak się zachować. Osobiście wielokrotnie, ostatni raz 11 grudnia 1981 r., prosiłem działaczy "S" o radę, o wsparcie, o pomoc. Może moim błędem było to, iż z braku czasu, na rozmowę do jednego z większych zakładów w PRL udałem się w mundurze. Zostałem wręcz wygoniony.

W sobotę 12 grudnia już od rana wiedzieliśmy, że już tylko godziny dzielą nas od wyjścia na ulice. W jednostce, w której służyłem o dwudziestej odbyła się odprawa, na której wydano rozkaz bojowy. Wyruszyliśmy. Dla młodych ludzi, którzy czołgi, skoty, BWP widzieli codziennie, przejazd ulicami miast pod osłoną nocy był dramatem. Zapewne wielu z komentujących zacznie ubliżać, wyzywać i nazywać nas zdrajcami.

Czytaj dalej ----->

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (37):

Sortuj komentarze:

Panie Krzysztofie. ZOMO-wiec zanim ruszył do akcji musiał wypić około 100g środka odurzającego. W takim stanie był władny tylko odbierać co się do niego mówi, czyli rozkazy. Świadomości czynu nie miał żadnej. No, ale ktoś stał za "parawanem" organizując ten system?! No nie?! A my?! Jak nie po jednej, to po drugiej stronie. Mój znajomy odmawiając wtedy wykonania rozkazu w Stoczni Warskiego, miał rozprawę w sądzie wojskowym. Cudem uratował tyłek, ale i sędziowie mieli chyba dobry humor?! Chociaż jak można mieć dobry humor w takich okolicznościach? Około siedemdziesiąt osób wyjechało w plastykowych workach do lasów goleniowskich. Nie ma śladu. To wszystko, to wielkie nieszczęście. Mądrzy dbali żeby jak najmniej ludzie ginęli. Inni z kolei byli "bardziej papiescy niż sam papież".
Jedno jest pewne. Jeżeli pozwolimy się skłócić manipulującym politykom, nigdy nie będzie końca narodowym tragediom. A nasze następne pokolenia chyba nie tego od nas oczekują?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mądry Buzek? Bardzo ciekawe zakończenie, Pani Antonino. Ale cała reszta, jest ok

Komentarz został ukrytyrozwiń
pamietajacy komune
  • pamietajacy komune
  • 15.12.2011 00:55

@ mazurkiewicz - ty fioocie, chyba byłeś, albo tfuj stary, w KC PZPR jesli sobie wyobrazasz, ze mozna bylo bez konsekwencji (jak sugerujesz)odmwic sluzby wojskowej lub np uczestnictwa w pochodzie 1.majowym!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń
fakthedak
  • fakthedak
  • 15.12.2011 00:43

pytam kolejny raz! gdzie były kaczory w tym czasie, którzy tak łatwo oceniają kto stał po której stronie!

Komentarz został ukrytyrozwiń
Krzysztof
  • Krzysztof
  • 15.12.2011 00:10

Pan Robert Grzeszczyk pisze ze "zbrodniarzami" w cudzysłowiu. Ktoś kiedyś powiedział, iż licznie zadana śmierć przestaje być śmiercią a staje się statystyką. Mam wrażenie że tak staje się w przypadku zbrodni popełnionych w czasie stanu wojennego.

O ile można jeszcze "jakoś" wytłumaczyć śmierć podczas demonstracji jaką przypadkowym, niezamierzonym z góry działaniem, o tyle wiele, bardzo wiele zdarzeń takla nie jest.

Czy ZOMOwcy, którzy strzelali podczas demostracji w Lubinie zostali osądzeni?
Czy zabójca Bogdana Włosika (funkcjonariusz ub) który zastrzelił go podczas demonstracji w Krakowie, został osądzony?

Czy zabójcy księdza Niedzielaka, Suchowolca, Zycha, działacza opozycji Piotra Bartoszcze
Czy ktoś osądził winnych za śmierć żony i córki dziennikarza Gazety Wyborczej, Jerzego Jachowicza, któremu w 1989 roku, już za rządów Mazowieckiego, podpalono drzwi i mieszkanie?

Poczytajcie choćby tutaj:
http://m.interia.pl/wiadomosc-dnia/news-nieznani-sprawcy-w-dzialaniu,aId,1733293
W Instytucie Pamięci Narodowej zachowały się dwa dokumenty, które podważają akt oskarżenia i wyrok peerelowskiego sądu w sprawie ks. Jerzego z 1985 roku. W tomie pierwszym znajduje się notatka z użycia psa tropiącego w miejscu porwania ks. Popiełuszki. Wynika z niej, że udział w uprowadzeniu i zabójstwie kapelana "Solidarności" mogła mieć też inna ekipa, z drugim samochodem, do którego zaprowadzono ks. Jerzego. Następny dokument, z dalszych tomów, został sporządzony przez funkcjonariusza z Torunia. Wskazuje on na wydobycie zwłok ks. Jerzego z zalewu włocławskiego dwa dni wcześniej niż oficjalnie podano. Te wątki próbował "pociągnąć" prokurator Andrzej Witkowski, ale dwukrotnie prowadzenie śledztwa w tej sprawie mu odebrano.

Czy Rodziny zabitych górników mają takie same środki do życia jak rodzina milicjanta Karosa, zabitego przez młodych chłopców w tramwaju?

Problemem jest także i to, że "góra" tj. Jaruzelski i Kiszczak, doskonale wiedziała o tych podejmowanych działaniach. To nie czasy podboju dzikiego zachodu, by jacyś rewolwerowcy wyrywali się na własną rekę z takimi akcjami. Kiszczak w końcu przyznał, że wiedział np. o działaniach podejmowanych przeciwko ks Bardeckiemu... Wiedział na pewno i o wszystkich innych akcjach.

Dlatego uważam, że zanim nastąpi wybaczenie win, czy relatywizowanie powodów, najpierw wszyscy Ci decydenci i ich podwładni powinni zeznać całą prawdę. Można to było zrobić jak w RPA gdzie działała "komisja prawdy i pojednania". Można się było przyznać nawet do morderstw, ale unikało się kary. Natomiast zatajenie prawdy pociągało za sobą pewność ukarania.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Spór o stan wojenny przenosi się i na to forum. Należę do tych działaczy "Solidarności", którym zafundowano kilkumiesięczne "bezpłatne wczasy" w Uhercach i Nowym Łupkowie. Oprócz dramatycznych przeżyć, wyniosłem stamtąd również pozytywne doświadczenia, min nauczyłem się inaczej patrzeć na ludzi.
O jednym z dramatycznych wydarzeń piszę w tym serwisie - o buncie internowanych w Uhercach. Właśnie, gdy nas pakowano do "sok "i wywożono do Nowego Łupkowa, na pobliskim wzgórzu siedział w mundurze ZOMO mój b. uczeń, który wszystko później opowiadał mi , jak to wyglądało z drugiej strony. Był on siłą wcielony , wraz z całą kompanią do ZOMO. "Odwdzięczył się" później tym, ze jako jedyny z całek kompanii nie poszedł do urny w trakcie ważnego dla władzy referendum. Dlatego przyjmuje pański artykuł inaczej niż niektórzy moi poprzednicy

Komentarz został ukrytyrozwiń
Zbigniew Mały
  • Zbigniew Mały
  • 14.12.2011 12:42

Panie Wink jeżeli chodzi o przedwojenne luksusy to tak się składa ze jako dzieciak nasłuchałem się o tym i owym nie opieram się na opowieściach ludzi których nie znałem osobiscie .Mój dziadek w latach 1919 -1921 służąc w wojsku polskim widział osobiście jak działali czerwoni ,,dobroczyńcy narodów ,, po tej wycieczce tak polubił komunistów ,że bedąc wyrwanym podczas drugiej wojny z niemieckiej niewoli w której był zakładnikiem i mógł być rozstrzelany .Po czymś takim ostrzegł wermacht stacjonujący w 1945 r w jego wiosce aby Niemcy wiali bo nadchodzi hołota jakiej cywilizacja nie widziała . potem przyszli wyzwoliciele którym według pana żyło się lepiej niż polakom ,i wie pan co podpuszczeni przez polaków mieszkańców biednej polskiej wioski zeżarli sklepikarzowi cały zapas kolorowego mydła biorąc to mydło za czekoladę . Poza tym nie będę się rozpisywał nad tym co opowiadała znajoma kresowianka przesiedlona po wojnie jak tam się żyło za czerwonych .Dlaczego proponuje pan Grzesiuka on mnie nie interesuje natomiast to co przytoczyłem jest malutkim fragmentem opowieści o dobrodziejstwach komuny opowieści moich krewnych i znajomych .Ludzi na owe czasy bardzo biednych jednak pytanie podstawowe ,dlaczego ci ludzie jednak nie kochali swoich ,,dobroczyńców ,, - mieli chyba powody

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Macieju,

cieszę się że Pan napisał. Dziś nie tylko Kaczyński kpi z rocznicy kpią i pozostali politycy.
Ludzie mają pamięć krótką i pamiętają co im wygodnie ale są i tacy jak ja którzy starają się pamiętać tamten czas taki jakim był.
Miałem wtedy tylko 9 lat ale sporo pamiętam - trudno byłoby zresztą zapomnieć...
Głupich zaś nigdy nie brakuje - nie brakło ich w 1981 i jak widzę po komentarzach dziś też posuchy w temacie płaskie i durne nie ma...
Serdecznie dziękuję za Pana tekst i Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Do zbigniew maly - polecam autobiografię Grzesiuka - warto poczytać w jakim "luksusie" żyli przeciętni Polacy przed wojną.
Do Wojciech Arciszewski - warto poczytać o eksperymencie Milgrama: pl.wikipedia.org/wiki/Eksperyment_Milgrama zanim Pan jeszcze kogoś oceni.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ Robert Ramark - nie każdy mógł być Kuklińskim

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.