Facebook Google+ Twitter

Trzysta kilometrów piechotą, czyli pielgrzymka do Częstochowy

Jak co roku, na początku sierpnia z Lublina wyruszyły tłumy pielgrzymów. Tym razem wśród nich byłam również ja. Oto spontanicznie powstające podczas pielgrzymki notatki.

Pielgrzymkowy sklepik. Coś dla ciała i dla ducha, obrazki i foliowe płaszcze. Fot. Katarzyna Głuszak / Fot. Katarzyna GłuszakKilka lat temu, jeszcze na studiach, byłam na pielgrzymce trzykrotnie – zawsze wracałam z mieszanymi uczuciami. Zarówno księża, jak i dewoci obojga płci często niechętnym okiem patrzyli i niechętnym słowem częstowali mnie i osoby mi towarzyszące, z uwagi na – ich zdaniem – nadmiar kolczyków, tatuaży albo nieodpowiedni strój. Żeby było jasne – mój strój być może nie był workiem pokutnym, może też zdarzało mi się popalać ukradkiem papierosy, lecz – z nielicznymi wyjątkami – naprawdę grzecznie szłam, ubrania zaś miałam spod znaku „obciach” i „nigdy w życiu”, gdyż chciałam szanować charakter pielgrzymki. Najwyraźniej jednak niektórym przeszkadzał sam fakt, że mam farbowane włosy, makijaż i dwadzieścia parę lat, a także, iż nie klepię na głos modlitw. Słowa „klepię” używam tu nieprzypadkowo. Uważam bowiem, że jeśli ktoś nie jest pewny swojej wiary, nie powinien bezmyślnie powtarzać słów, które nie mają dla niego znaczenia. Lepiej, jeśli milczy z szacunkiem.

Niemniej jednak na moich trzech pierwszych pielgrzymkach spotykałam się z bardzo nieprzyjaznymi reakcjami „sióstr” i „braci”. Fakt, że uczestniczyli codziennie we mszy i że wędrowali do swojej Matki, nie nastrajał ich pokojowo. Wszyscy „inni” byli źle traktowani. Zdaniem wielu, najlepiej, gdyby nie brali w ogóle udziału w pielgrzymce. Nie dawano szansy ODNALEZIENIA wiary, nawrócenia. Wracałam więc zwykle mocno rozczarowana. Były wszakże także oczywiście plusy i dlatego z uporem maniaka, mimo niechęci postronnych, co roku szłam znowu – tylko po to, żeby znowu wrócić z mieszanymi uczuciami.

Toteż gdy podjęłam pracę, nawet nie starałam się o urlop w terminie pielgrzymki – gdybym nawet go otrzymała, wolałabym spędzić dwa tygodnie na egipskiej plaży, a nie w pyle polskich dróg. Jednak w tym roku, z wielu różnych względów, postanowiłam: idę. Prawdę mówiąc, myślałam o tym już w zeszłe wakacje, jednak znajdowałam się wówczas poza granicami kraju. Tym razem, zwłaszcza, że koleżanka, która i wcześniej wraz ze mną pielgrzymowałam, teraz też była na „tak”, spakowałam plecak (a raczej dwa – bagaż główny i podręczny) i o poranku 3 sierpnia stałam pod katedrą.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Wszędzie polityka, szczególnie wśród kleru. Katastrofa lotnicza pewnie stała się tematem przewodnim wielu kazań w kościołach całej Polski.

Szanuję różne religie - natomiast wyśmiewam fanatyzm i wszelkie nachalne próby manipulacji nad drugim człowiekiem.

Winszuję samozaparcia autorce tekstu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.