Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

161088 miejsce

Tsonga najlepszy w Paryżu

Zwycięstwem francuskiego tenisisty Jo-Wilfrieda Tsongi zakończył się turniej z cyklu ATP Masters Series w Paryżu. Zwycięzca oprócz pokaźnego czeku na 360 tys. dolarów otrzymał także prawo występu w finale Masters Cup w Szanghaju.

Jo-Wilfried Tsonga / Fot. PAP ALESSANDRO DI MEOMecz pomiędzy Tsongą a obrońcą tytułu, Argentyńczykiem Davidem Nalbandianem zapowiadał się bardzo interesująco. Zwłaszcza dla francuskich kibiców. Oto ich rodak miał niepowtarzalną szansę wygrać wielki turniej. Francuski tenis bardzo długo już czekał na większy sukces. Ostatnio blisko osiągnięcia dobrego wyniku był Richard Gasquet, który przegrywał w finałach Mastersów w Hamburgu i Toronto.

Mecz rozpoczął się bardzo dobrze dla Tsongi. Już w drugim gemie spotkania "przełamał" podanie Nalbandiana by po chwili wyjść na prowadzenie 3:0. Niesiony dopingiem kibiców Francuz nie oddał prowadzenia do końca seta i ostatecznie zakończył tę partię wynikiem 6:3. W pierwszym secie Tsonga zaprezentował fenomenalną dyspozycję serwisową. Aż 16 na 17 rozegranych punktów po trafionym pierwszym serwisie przez Francuza kończyło się wygranym punktem przez faworyta gospodarzy. Wobec popisów serwisowych Tsongi, Nalbandian był bezradny.

Drugi set spotkania to już lepsza gra Argentyńczyka. Do stanu 3:3 gra bez większych fajerwerków toczyła się pod dyktando serwującego. W siódmym gemie doszło jednak do zmiany. Tsonga ma olbrzymie problemy przy własnym podaniu, Nalbandian doprowadza do trzech tzw. "break pointów". Fantastyczne podania i kilka asów serwisowych Francuza "ratują" jednak sytuację. Jednak co się odwlecze to nie uciecze. W 10. gemie Nalbandian po raz kolejny ma szansę na przełamanie Francuza i tym razem ją wykorzystuje. Partia kończy się zatem zwycięstwem Argentyńczyka 6:4.

Trzeci set ma przebieg podobny do pierwszego. Szybko, bo w trzecim gemie Tsonga przełamał podanie Nalbandiana i po chwili wyszedł na prowadzenie 3:1. Do stanu 5:4 dla Francuza mecz toczył się zgodnie z regułą własnego serwisu, i w taki sposób Tsonga stanął przed życiową szansą. Wystarczyło tylko wygrać własne podanie. Gem ten jednak nie rozpoczął się dobrze dla Tsongi. Argentyńczyk doprowadza do stanu 0:40 i ma trzy piłki na wyrównanie stanu meczu na 5:5. W tym momencie jednak Francuz zadziwia wszystkich. Po serii fantastycznych serwisów, odrabia straty i kończy gema zwycięsko dla siebie. Mecz ostatecznie kończy się wynikiem 6:3, 4:6, 6:4. Ku radości miejscowej publiczności zwycięzcą tego spotkania, a także całego turnieju zostaje Jo-Wilfried Tsonga.

Głównym atutem pozwalającym triumfować Francuzowi był nieprawdopodobny serwis. W całym spotkaniu Tsonga zaserwował aż 25 asów serwisowych. Przez większość spotkania Argentyńczyk był bezradny wobec świetnej dyspozycji Tsongi. Argentyńczyk swoje szanse miał, lecz nie wykorzystał aż ośmiu piłek na "przełamanie" Francuza, w tym trzech w decydującym gemie spotkania.

Dzięki tej wygranej Tsonga awansował na siódme miejsce w rankingu ATP i będzie miał możliwość wystąpić w kończącym sezon finale Masters Cup w Szanghaju.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.