2008-04-19 16:40, aktualizacja: 2008-04-19 18:52:56
Tsunami to japońskie określenie oznaczające "falę portową". Zjawisko to powstaje dość rzadko, jednak gdy już się pojawi to zazwyczaj niesie ze sobą śmierć i zniszczenie. Oto drugi tekst z cyklu "Tajemnice żywiołów ziemi".
Poprzednio opisywałem jak powstaje huragan, teraz przyszła pora na tsunami.
Zanim jednak napiszę co wywołuje tsunami, trzeba zwrócić uwagę na to co go nie wywołuje. Tsunami nie może powstać wskutek działania wiatru (pogody). Wiatr nie jest w stanie przekazać do morza odpowiednio dużej ilości energii w sposób gwałtowny. Tylko pięć czynników może wytworzyć tak ogromną ilość energii, że istnieje możliwość powstania fali portowej. To podmorskie trzęsienia ziemi, erupcje wulkanów położonych zarówno pod, jak i na powierzchni wody, podmorskie osunięcia ziemi, uderzenie meteorytu oraz (bardzo rzadkie zjawisko) duże osunięcie się brzegu morskiego.
Ma to związek z energią i jej przenoszeniem. Najpierw mamy potężny impuls energii, która jest przekazywana m.in. wodzie. Jak wiemy z fizyki, energia nie może sobie od tak, po prostu, zniknąć. Musi zostać przekazana dalej, musi się rozejść. Jednym ze sposobów na rozładowanie energii jest właśnie powstanie tsunami. Wprawdzie fale portowe przenoszą tylko od 1 do 10 proc. energii uwalnianej podczas zjawiska, które jej wywołało, jednak szacuje się, iż liczby te kryją za sobą energię od 10 tys. do 100 tys. miliardów dżuli!
Pomimo tak wielkiej energii, tsunami na otwartym oceanie są praktycznie niezauważalne. A to dlatego, że mają długości fali rzędu kilkuset kilometrów. Im głębsza woda, tym widoczna wysokość fali na otwartych wodach jest mniejsza (do 1 metra), a prędkość zabójczo wzrasta do nawet 900 km/h! W takiej formie tsunami jest w stanie przemierzyć tysiące kilometrów. Problem zaczyna się, gdy fala dociera do szelfu kontynentalnego, gdzie dno zaczyna się podnosić. Jak widzimy na ilustracji (Rys. 2), gdy głębokość wody zaczyna się zmniejszać, tsunami zaczyna coraz mocniej ocierać swoją podstawą o dno. Siła tarcia sprawia, że fala zwalnia. Energia skupiona do tej pory na prędkości musi się gdzieś podziać. Z tego powodu tsunami zaczyna zwiększać swoją wysokość. Poprzednio energia była skupiona na praktycznie niezauważalnym, bardzo długim wybrzuszeniu oraz na dużej prędkości. Teraz, wskutek siły tarcia, zmuszona jest skupić się w wysokiej na niejednokrotnie dziesiątki metrów ścianie wody, która z wielkim impetem wpada na brzeg niszcząc wszystko co się tam znajduje.
Nasze życie zależy od tego, co zaobserwujemy na wybrzeżu. Jeżeli tsunami dociera do brzegu grzbietem, nie mamy większych szans na ucieczkę, bowiem nagle, bez ostrzeżenia, zza horyzontu wyłania się potężna ściana wody, która wdziera się w głąb lądu. Inaczej sytuacja wygląda gdy fala portowa zbliża się do brzegu doliną. Wtedy sygnałem ostrzegawczym jest bardzo szybko cofająca się woda, niejednokrotnie aż za horyzont.
Matka Natura daje wtedy ludziom nawet pół godziny na ucieczkę w wyżej położone tereny. Niestety, ciekawość ludzka i zafascynowanie odsłoniętym dnem morza bardzo często sprawia, że zamiast uciekać, ludzie podchodzą jeszcze bliżej. Wtedy nie ma już szansy na ratunek. Tsunami tak jak poprzednio nagle wyłania się zza horyzontu i z gigantyczną siłą niszczy i zabija wszystko co znajdzie się na jej drodze.Autor usunął profil 19.04.2008 18:57
Rewelacyjny materiał. Wszystko opisane dokładnie. Plus. Oby więcej takich materiałów :)
Małgorzata Michnowicz 19.04.2008 19:48
jak zwykle wszystko pod kontrolą :) brawo Piotr +
Adam Jacek Pisula 19.04.2008 22:04
(+) masz ciekawe hobby, Piotrek... Tak trzymaj...
Wybrane oferty pracy: