Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

4771 miejsce

Tsunami z happy endem (o filmie "Niemożliwe")

Wyjawienie zakończenia filmu grozi recenzentowi co najmniej zlinczowaniem, ale niech tam... Tym bardziej, że nie od dziś wiadomo, iż w produkcjach amerykańskich lub utrzymanych w hollywoodzkim stylu szczęśliwe zakończenie są oczywistą oczywistością.

Plakat do filmu "Niemożliwe". / Fot. materiały promocyjneTak też i jest w obrazie "Niemożliwe", hiszpańskiego reżysera, Juana Antonia Bayony (twórcy słynnego "Sierocińca"), który 25 stycznia 2013 roku wejdzie na ekrany polskich kin. Scenariusz do tego katastroficznego filmu jest, podobnie jak w przypadku wspomnianego już horroru, napisał Sergio Gutiérrez Sánchez.

Historia opowiedziana przez twórców nawiązuje do tragicznych wydarzeń z Bożego Narodzenia 2004 roku, kiedy to tereny południowo - wschodniej Azji nawiedziło mające siłę 9,1 stopni w skali Richtera trzęsienie ziemi, które wywołało potężne tsunami. Akcja filmu "Niemożliwe" rozpoczyna się 24 grudnia 2004 roku na pokładzie samolotu, wiozącego pewną rodzinę na świąteczny odpoczynek do Tajlandii, nazywanej często przez turystów rajem na ziemi. Dodajmy, rodzinę raczej szczęśliwą i dobrze sytuowaną: on pracuje w japońskiej korporacji; ona, lekarka tymczasowo zajmuje się domem i wychowaniem trzech budrysów: Lucasa, Thomas i Simona. Pewnie z braku poważniejszych problemów małżonkowie Maria i Henry sprzeczają się o to, które z nich jako ostatnie wychodziło z domu i czy załączyło alarm. Również między braćmi dochodzi do drobnej kłótni. Wszyscy oni nie są świadomi, że już niebawem przyjdzie im stanąć oko w oko ze śmiercionośnym żywiołem, przed którym nie jest w stanie ustrzec człowieka najlepszy alarm. Ale tymczasem na ekranie oglądamy świąteczną sielankę wspomnianej rodziny, która gra w piłkę, opala się, obdarowuje się gwiazdkowymi prezentami. I nagle następuje niewyobrażalne. Ciemny ekran i dojmująca cisza wywołuje w widzu wrażenie uczestnictwa w tragedii wczasowiczów. Potem przez blisko dwie godziny śledzi on starania bohaterów, by wyjść cało z kataklizmu.

Realizatorzy nie epatują przesadnie obrazem klęski żywiołowej (choć w filmie nie brakuje naturalistycznych, wręcz obrzydliwych scen), jakby wychodząc z założenia, iż ten znany jest kinomanom z przekazów medialnych sprzed 9 lat. Skupiają się raczej na dramacie matki (w tej roli Naomi Watts) i najstarszego syna Lucasa, bardzo przekonująco odtwarzany przez Toma Hollanda, a także pozostałych członków rodziny. To także doskonała okazja do pokazania różnych postaw wobec dramatu swojego i innych ludzi (warto zwrócić uwagę na wątek Karla, którego gra Sönke Möhring, znany m.in. z "Bękartów wojny"). Kiedy pojawia się Henry (Ewan McGregor) film i jego finał staje się, niestety, bardzo przewidywalny, co ostudza emocje widza i zaciera poprzednie pozytywne wrażenia co do wartości artystycznych filmu "Niemożliwe". Nieco irytujące jest także nadużywanie przez operatora, Oscara Faury, perspektywy ptasiej. Natomiast niewątpliwym walorem tego filmu jest bardzo dojmująca muzyka Fernanda Velazqueza i efekty dźwiękowe.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Recenzja pana Krzysztofa, jak zawsze doskonała.
Ps. Ciekawostka, która mi się tu przypomniała:: owo tsunami przeżył osobiście Jerzy Urban.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Styl Amerykański , niema problemu , przeminęło z wiatrem , i wszystko już jest w porządku . Ale życie pisze dramatyczne sceny , ból , strach , lęki itd.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.