Facebook Google+ Twitter

Tsunami zagrożeniem dla załogi statków? Wywiad z kpt. Andrzejem Harańczykiem

Rozmowa z Kapitanem Żeglugi Wielkiej Andrzejem Harańczykiem na temat katastrofy tsunami, zachowania się załogi statku w takiej sytuacji oraz możliwości pomocy Japończykom.

Daleką Japonię dotknęła katastrofa tsunami. Tysiące ofiar, potężne zniszczenia oraz awaria elektrowni - to problemy, z którymi ludność i władze Japonii borykają się do teraz. O to, jak tsunami wygląda z perspektywy obsługi statku, oraz czy możemy z Polski jakoś pomóc Japończykom, zapytaliśmy Andrzeja Harańczyka, Kapitana Żeglugi Wielkiej z ponad piętnastoletnim stażem służby na morzu.

Czym jest tsunami? Jak powstaje?
- Tsunami to fala, która powstaje w głębinach na skutek ruchów tektonicznych. Początkowo jest długa i niewysoka, dopiero, gdy zbliża się do lądu, gwałtownie spiętrza się i skraca.

Czytaj też: Tsunami - potwór z głębin. Jak powstaje?

Czy pływał Pan po tamtych akwenach?
- Tak, pływałem na tamtych akwenach, a raz nawet schodziłem ze statku w Chiba, właśnie w tym porcie niedaleko Tokio, o którym teraz tak głośno.

Czy marynarze obawiają się tsunami? Jak zabezpieczają się przed nim na statku?
- Jeśli chodzi o zabezpieczenia na wypadek tsunami, to nic takiego się nie stosuje. Jeżeli statek jest na pełnym morzu, to nawet nie zauważy, że jest jakiekolwiek tsunami. Jest to bardzo długa fala i dopiero przy wejściu na tzw. szelf kontynentalny, woda zaczyna się spiętrzać i powstaje wysoka fala, która niszczy wszystko na swojej drodze. Statki, które stoją w zagrożonych portach, muszą mieć silniki w ciągłym pogotowiu, aby po odebraniu komunikatu mogły natychmiast wyjść w morze.

To już drugi tak głośny przypadek w ciągu ostatnich lat, czy to zjawisko występuje coraz częściej, czy po prostu, w dobie globalizacji, częściej się o tym mówi?
- Te zjawiska występowały, występują i będą występować, ale obecnie media są wszędzie i dlatego o takich wydarzeniach dowiadujemy się w przeciągu kilku minut.

Japonia to jeden z najbogatszych krajów świata. Jak uważa Pan, czy my, Polacy, możemy jakoś - choćby niematerialnie - pomóc Japończykom?
-Niewiele możemy. Myślę, ze jedynie jakieś ekipy ratownicze mogłyby pojechać, aby wyrazić solidarność naszego państwa z Japonią i praktycznie wspomóc Japończyków w odbudowie kraju.

Czytaj też: Japonia. W wyniku tsunami i trzęsienia ziemi ziemi zginęło 8649 osób

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.