Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

60963 miejsce

Tu jest szkoła muzyczna, a nie azyl dla kotów!

Na łódzkim osiedlu Teofilów ma swoją siedzibę filia szkoły muzycznej. Budynek szkolny usytuowany jest wśród sporego kawałka osiedlowej zieleni, ogrodzonego siatką. Od niepamiętnych czasów bytowała na tym szkolnym terytorium gromadka bezdomnych kotów. Koty nikomu nie przeszkadzały. Do czasu.

Nie ma lekko... / Fot. foto: Ewa Łazowska Gromadką kotów bytujących od wielu lat na terenie okalającym filię szkoły muzycznej I-go stopnia im. Aleksandra Tansmana, właściwie od zawsze opiekowała się grupa mieszkańców osiedla Teofilów. Dzięki staraniom wolontariuszy fundacji For Animals koty zostały wysterylizowane i de facto nie powinny stanowić zagrożenia dla dzieci uczęszczających na zajęcia w tejże szkole. Rzeczywistość zdaniem dyrektorki szkoły muzycznej jest jednak zgoła inna. A "afera" związana z obecnością nielicznej gromadki kotów na rozległym terytorium zaczęła się tak.

Budki dla kotów - fanaberia czy realna potrzeba?

Bodajże na początku października grupa mieszkańców osiedla, opiekujących się bezdomniakami, wystąpiła do dyrektorki szkoły z prośbą o wyrażenie zgody na postawienie w odległej, od wejścia do szkoły części terenu, kilku styropianowych budek. Opiekunowie bezdomniaków z własnej inicjatywy zebrali środki finansowe na budki dla kotów, co przy antyspołecznym podejściu lwiej części obywateli do spraw wspólnych już było nie lada osiągnięciem. Nikt jednak z grupy inicjatywnej nie przypuszczał, że sprawa kocich budek jest właściwie nie do zrealizowania i to z całkiem prozaicznej przyczyny.

Kategorycznie nie wyrażam zgody! Dzieci boją się kotów

Dyrektorka szkoły muzycznej - pani Małgorzata Biernacka kategorycznie sprzeciwiła się pomysłowi postawienia "kocich" budek - argumentując swoją odmowę tym, że dzieci boją się kotów. Kotów boją się także rodzice przyprowadzający swoje latorośle na zajęcia nauki gry na instrumentach muzycznych. Nie wypowiada się w tej sprawie kierowniczka filii na Teofilowie - pani Wanda Muszyńska, choć teren o którym mowa - bezpośrednio podlega właśnie jej. I właściwie nie ma się co dziwić kierowniczce filii, skoro głos w tej sprawie zabrała jej bezpośrednia przełożona.

Nie karmić kotów!

Przechodząc w ostatni piątek obok terytorium filii szkoły muzycznej zauważyłam taką oto scenę: przy siatce ogrodzeniowej, sąsiadującej z osiedlowym centrum handlowym "Malus", jakaś mieszkanka osiedla wykładała karmę dla kotów. Miejsce to jest stałym punktem dokarmiania futrzaków już od wielu lat. Obserwowałam czynność karmienia kotów w bezpiecznej, bo kilkudziesięciometrowej odległości, gdy z budynku szkoły wybiegło dwóch panów (prawdopodobnie pracowników filii) i karmicielkę, oraz koty przegoniło. Jeden z nich nie poprzestał na słownej argumentacji, ale wyłożoną do misek karmę rozdeptał, następnie zaś reszki przyklejone do zelówek wytarł starannie o trawnik. Scena ta mogła być nawet komiczna, gdyby nie fakt że moje jej obserwowanie też się panom widocznie nie podobało, ponieważ i mnie próbowali przegonić z komentarzem: - Teren szkoły to własność prywatna i nikt tu kotów karmił nie będzie! Na moje pytanie - kto konkretnie jest właścicielem szkolnego terytorium - usłyszałam, że... Skarb Państwa. Oczywiście o rzeczowej polemice w tej sytuacji mowy być nie mogło.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (46):

Sortuj komentarze:

Marta Dutkiewicz
  • Marta Dutkiewicz
  • 15.12.2011 00:19

Pani Ewo. Zrobiła Pani dla kotów,co było w Pani mocy. Niestety nie wszystko,tak jakby Pani chciała. Dziwi mnie postawa pana z Wydziału Ochrony Środowiska. Jeżeli koty tej zimy zamarzną i wymrą,to będzie jego wina. Więc taką postawą braku ochrony kotów przed mrozami on bardzo ryzykuje swoją przyszłą reputacją. Oby koty nie wymarzły na śmierć. Najwyrażniej ten człowiek nie ma powołania do swojej funkcji chrony zwierząt a także posiada słabą osobowość i nie potrafi przeciastawić się tej dyrektorce,woląc biernie poddawać się jej woli.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Aniu, taka dyrekcja szkoły to jest "wadza". a każda "wadza" musi pokazać, że jej na wierzchu, bo od tego jest "wadza". Przeciwko dwóm inicjatorkom postawienia budek wytoczono potężne armaty. Podobno panie są wichrzycielkami :) i oczerniają nieskalane imię dyrekcji. Masz rację. Dobrze, że mnie tam nie było. Pozdrawiam!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Widać, że pani dyrektor ma siłę przebicia skoro udało się jej przekonać urzędnika z Wydziału Ochrony Środowiska, chociaż jeżeli to taki sam urzędnik jacy u nas są, to za bardzo nie musiała się wysilać. A swoją drogą to może i dobrze, że Ciebie tam nie było, bo byś się tylko zdenerwowała słuchając tych bzdur, tak jak ja się denerwuję czytając to tutaj. Nadal nie rozumiem co by szkodziły te budki dla kotów. Nie rozumiem ani owej dyrektor ani tych rodziców.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czyli pan urzędnik z Wydziału Ochrony Środowiska jest jasnowidzem. Wie,że zimy nie będzie. To po raz pierwszy pewnie również drogowscy nie będą zaskoczeni.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Oto finał batalii o budki dla bezdomnych kotów: Pani dyrektor szkoły muzycznej, wraz z radą rodziców podtrzymała swoją decyzję o zakazie postawienia kotom budek na zimę. Z tego co się dowiedziałam - stanowisko dyrektorki poparł urzędnik z Wydziału Ochrony Środowiska - twierdząc, że zimy nie będzie, więc koty przeżyją. Jest pewien postęp w całej tej sprawie. Koty mogą bytować na terenie okalającym szkołę. I chwała pani dyrektor przynajmniej za to. )-:

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ewo, Powiedziano mi, że spotkanie ma się odbywać w warunkach pokojowych i zmierzających do pojednania stron, więc moja obecność jako "redaktorki od kotów" jest - delikatnie mówiąc - zbyteczna. Nie mogłam pchać się tam na siłę przecież. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie wpuszczono Cię na spotkanie?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dzisiaj w godzinach popołudniowych w lokalu szkoły muzycznej odbyło się spotkanie stron, czyli pomysłodawczyń postawienie na zimę budek dla kotów i przeciwników tego pomysłu - czyli dyrekcji szkoły. Moja obecność na spotkaniu, którą deklarowałam, okazała się niewskazana. W związku z powyższym nie mogę poinformować osób, które tą sprawą się interesowały, o końcowym wyniku spotkania. No chyba, że informacje z przebiegu spotkania napłyną w późniejszym terminie.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Marta Dutkiewicz
  • Marta Dutkiewicz
  • 02.12.2011 18:26

Pani Ewo,jeżeli Pani to zauważyła,że część kotów znikła(czego oczywiście się nie udowodni,chyba gdyby były przedtem fotografowane),to znaczy,że coś złego im już zrobili. Myślę,że byłoby dobrze,o ile to jest możliwe,sfotografować te niedobitki,które przychodzą się pożywić. Nie wiadomo,co tam poniektórzy wciąż knują przeciwko nim. Przestałam ufać pewnym ludziom,po tym(co już tutaj opisałam),gdy widziałam śmiertelnie otrute koty i umierające w wielkich mękach. A przypuszczalnie zrobiła to tylko jedna osoba,dlatego tylko,że kotów nie znosi i nie chciała ich widywać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Marto: Oczywiście ma Pani rację. To nie koty zagrażają dzieciom ze szkoły muzycznej, ale pracownicy szkoły zagrażają kotom, których jest tam coraz mniej. Jeśli tylko dostanę konkretne informacje o terminie i miejscu spotkania - z pewnością na nim będę. I mam nadzieję, że nie tylko ja, ale także przedstawiciele organizacji zajmujących się obroną bezdomnych zwierząt. Póki co - wokół sprawa zaległa cisza. Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.