Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

11840 miejsce

Turcja w Unii Europejskiej? Jakie mogą być konsekwencje przystąpienia tego kraju do wspólnoty?

Turcja posiada status państwa kandydującego do UE. Trudno przewidzieć czy dojdzie do akcesji, ale już teraz można rozważyć potencjalne konsekwencje.

 / Fot. By Peretz Partensky from San Francisco, USA (What does that look like?  Uploaded by russavia) [CC-BY-SA-2.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-saTurecka kandydatura budzi wiele kontrowersji. W związku z tym bije rekord pod względem czasu, jaki minął od złożenia wniosku akcesyjnego. Co najważniejsze, wcale nie jest pewne, że Turcja uzyska status pełnoprawnego członka.

O członkostwo we wspólnocie Turcja stara się oficjalnie od 1987 roku, ale kontakty między dwiema stronami sięgają jeszcze wcześniejszego okresu. W 1963 r. przyznano Turcji status członka stowarzyszonego. Negocjacje z Ankarą trwają od 2005 roku, ale trudno przewidzieć ich koniec i ostateczny wynik rozmów. Za prawdopodobną datę ewentualnej akcesji podaje się rok 2023, czyli setną rocznicę utworzenia republiki w Turcji. Przyłączenie tego państwa do będzie obfitować w różnego rodzaju konsekwencje, zarówno pożądane, jak i niechciane.

Przeciwnicy członkostwa Turcji w Unii argumentują swoje stanowisko tym, że zatrzyma ona proces integracji europejskiej. Istnieje obawa, że Turcja będzie miała zbyt duży wpływ na decyzje podejmowane w instytucjach europejskich. W Radzie Unii Europejskiej głosy poszczególnych państw są przyznawane na podstawie ich potencjału ludnościowego. Podobnie jest z liczbą posłów w Parlamencie Europejskim. Obecnie wśród państw członkowskich tylko Niemcy mają więcej mieszkańców od Turcji. Odpowiednio: 80 mln i 75 mln. Biorąc pod uwagę wzrost populacji w Turcji, a niski przyrost naturalny w Europie – po akcesji mogłaby dysponować największym odsetkiem reprezentantów w instytucjach unijnych.

Rozszerzenie granic Unii o Turcję to również nowi sąsiedzi. Państwa te są niestabilne, a część z nich jest oskarżana o wspieranie terroryzmu. W opinii Wolfganga Bosbacha z niemieckiego Bundestagu, szybka akcesja Turcji oznaczałaby "zaimportowanie terroryzmu do Wspólnoty". W Turcji wciąż wiele kontrowersji budzi kwestia praw człowieka. Zniesiono karę śmierci w czasie pokoju, ale wciąż mówi się o dużej dyskryminacji kobiet.

A co mogłoby się stać po odmówieniu Turcji członkostwa? Rozczarowane społeczeństwo i władza zrezygnowałyby z dalszej demokratyzacji, a taki grunt byłby podatny na nasilenie islamskiego ekstremizmu. Obrażona Turcja obróciłaby oczy na Azję, zbliżając się do tamtych państw, przez co Unia straciłaby wpływ na region.

Dużym wyzwaniem może okazać się kwestia finansowa. Turcja nie jest krajem bogatym, w związku z tym jej składki do budżetu UE obliczane na podstawie PKP byłyby niskie. Idąc dalej, Turcja pobierałaby więcej pieniędzy z funduszy unijnych, niż sama wnosiłaby jako państwo duże i biedne. Jest to kraj o wysokim odsetku osób pracujących w rolnictwie, około 30 procent. By zwiększyć efektywność tego działu gospodarki, potrzebne są inwestycje i obniżenie odsetka osób zatrudnionych w tym sektorze. Unia Europejska musiałaby przeznaczyć na ten cel znaczną sumę, a Wspólna Polityka Rolna pochłania najwięcej środków ze wspólnotowego budżetu. Rolnicy działający w obecnych granicach Unii obawiają się, że kosztem dużych dotacji dla Turków, zmniejszyłyby się dopłaty dla nich. Podobne obawy dotyczą środków z Funduszu Spójności. Turcja jako duże państwo o znacznej liczbie regionów słabo rozwiniętych, byłaby największym beneficjentem.

Otwarcie granic dla obywateli Turcji budzi kolejne wątpliwości. Napływ taniej siły roboczej może skutkować spadkiem płac dla dotychczasowych, europejskich pracowników. Ponadto długie i nieszczelne granice Turcji dają podstawy do przypuszczenia, że nasili się zjawisko nielegalnej imigracji i przemytu, bo jest to państwo przez które przebiegają popularne szlaki tego procederu.

Pomimo obecnej sytuacji gospodarczej, Turcja jest państwem o znaczącym potencjale ekonomicznym. Mogłaby podnieść konkurencyjność Unii Europejskiej w świecie w dalszej perspektywie. Pomogłaby w rywalizacji z USA, Chinami i Rosją. Wniosłaby do wspólnoty tańszą i coraz lepiej wykwalifikowaną siłę roboczą. Ponadto jest to kraj, który ma dostęp do stosunkowo tanich surowców. Dodatkowo rozwija relacje gospodarcze z państwami takimi jak Iran, region Kaukazu i Azji Środkowej, gdzie Unia Europejska nie ma aż tak rozbudowanych kontaktów. Turcja byłaby cennym pośrednikiem.
Dla przyszłości Unii Europejskiej istotne na pewno będzie bezpieczeństwo energetyczne. Wspólnota po różnych nieprzyjemnych doświadczeniach związanych z uzależnieniem od dopływu surowców energetycznych z Rosji szuka innych źródeł ich dopływu. Unii zależy na dywersyfikacji tych źródeł i zapewnieniu stabilności w przesyle. Turcja leży w regionie, gdzie znajduje się 70 procent potwierdzonych zasobów ropy naftowej i gazu. Taki wewnętrzny korytarz energetyczny ustabilizowałby tranzyt tych surowców.

Atutem Turcji płynącym z położenia jest wpływ na państwa regionu. Ankara prowadzi intensywną politykę zagraniczną. Chociaż z różnym skutkiem, potrafi rozmawiać ze swoimi sąsiadami. Ponadto z krajami muzułmańskimi łączy je wspólna religia, czego nie można powiedzieć o krajach obecnej Unii. Turcja jest ważnym graczem na arenie międzynarodowej oraz w swoim regionie. Unia chcąc mieć wpływ na wydarzenia tam zachodzące może skorzystać z pośrednictwa Turcji. To pozwalałoby na realny wpływ na sytuację w regionie. Oczywiście Turcja nie zawsze miała dobre stosunki z państwami regionu, ale ma cenne doświadczenie w relacjach z nimi. Mogłaby być wzorem dla innych państw muzułmańskich, pokazałaby, że można połączyć islam z europejskimi wartościami, takimi jak demokracja. Dla świata muzułmańskiego byłby to dowód na to, że Europa nie jest zamknięta. Zachęciłoby to do rozmów dotyczących np. wspólnej polityki czy interesów gospodarczych.

Nie można pominąć również faktu, że Turcja dysponuje dużą armią, największą spośród państw z nią graniczących. Same Stany Zjednoczone popierają akcesję Turcji do UE, bo obawiają się, że w przypadku odmowy obrażona Turcja obróci się od Zachodu. NATO straciłoby zaangażowanego, cennego gracza.

W świetle przedstawionych wyzwań trudno jednoznacznie powiedzieć czy akcesja Turcji jest opłacalna dla krajów członkowskich. Niełatwo też przewidzieć kondycję samej Wspólnoty w czasie ewentualnej akcesji. Nie zawsze musi być ona gotowa na przyjęcie nowego państwa. Gra jest jednak warta poświęcenia, bo przedstawione potencjalne korzyści będą bardzo ważne w przyszłości.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.