Facebook Google+ Twitter

Tureckie disco, country i funkowy ogień. Po prostu -123 min.

  • Tomasz J
  • Data dodania: 2008-10-29 19:31

Wczoraj we Wrocławiu po raz trzeci w tym roku zagrał zespół -123 min. Po raz trzeci Czesi zagrali porywająco!

-123 min. we Wrocławiu, 28.10.2008 / Fot. Michał SikoraByłem bardzo ciekaw tego koncertu. " Minuty" zaliczam bowiem do grona tych kapel, które na żywo można oglądać bez końca, podziwiając zarówno kunszt muzyków, jak i ciesząc ucho najwyższych lotów muzyką. A skoro to nasze trzecie tegoroczne spotkanie (czytaj o majowym i sierpniowym koncercie we Wrocławiu), można było przyjrzeć się bliżej rzeczom, na które zwykle uwagi się nie zwraca, zwłaszcza gdy widzi się na scenie zespół po raz pierwszy. Czym zatem różnił się wczorajszy koncert od dwóch poprzednich?

Zacząć należy od perkusisty. Miloš Dvořáček w zespole jest już sześć miesięcy i to słychać. Współpraca z nowym bębniarzem od samego początku układała się wzorowo, zaś wczoraj na scenie zespół stanowił jeden niepodzielny organizm; muzycy w rozmowie przed koncertem podkreślali, że w takiej właśnie konfiguracji czują się najlepiej, zaś umiejętności i poziom gry każdego z nich z jednej strony pozwalają na improwizowane szaleństwa, z drugiej zaś uczą myśleć i podczas grania być skupionym w stu procentach.

Na szczególną uwagę zasługiwało perkusyjne solo Dvořáčka – rozbudowane, bardzo ciekawe, momentami wręcz porywające; z kolei już w trakcie bisów perkusiście wypadła jedna z pałek, która wylądowała gdzieś wśród publiczności. Jeden z słuchaczy po prostu podniósł i rzucił ją muzykowi z powrotem, zaś ten ją złapał… nie przestając przy tym grać! Doprawdy, wyglądało to na przećwiczony wcześniej patent!

-123 min. we Wrocławiu, 28.10.2008 / Fot. Michał SikoraPozostali muzycy zaprezentowali się tradycyjnie bardzo dobrze; Zdeněk Bína zachwycał gitarową ekspresją i formą wokalną (wschodnie wokalizy!), z kolei Fredrik Janáček co i rusz zmieniał swoje gitary basowe – w tym na bas bezprogowy, na którym grał z genialną wręcz precyzją, co dodawało muzyce głębi. Raz jeszcze podkreślić należy – czuć, że zespół jest zgrany i muzycy mogą pozwolić sobie w tym składzie na wiele. Co, rzecz jasna, przekłada się na jakość wykonywanej muzyki, pełnej improwizacji i nieprzewidywalnej.

Repertuar? Zbliżony do tego, który mogliśmy usłyszeć ostatnio. Był zatem pochodzący z ostatniej płyty funkowy "Doomed by Dread", był klasyczny już niemal nastrojowy "Play My Finger", były mocno latynoski "So Tre Ma Po" i owacyjnie przyjęty " Seven Ways To Heaven". Kilka kawałków znaliśmy już z poprzednich dwóch wrocławskich koncertów grupy – muzycy w rozmowie przed występem potwierdzili, że ogrywają na żywo materiał szykowany z myślą o nowej płycie. Po tych kilku koncertowych przesłuchaniach można wnioskować, że będzie szalenie ciekawie – big-beat, jazz, funk, soul, wpływy orientalne – wszystko osadzone w charakterystycznej dla "Minut" formie. Już nie mogę się doczekać.

-123 min. we Wrocławiu, 28.10.2008 / Fot. Michał SikoraNa koncertach Czechów nie mogło obyć się rzecz jasna bez żartów – świetnym wejściem na bis było zagranie najprawdziwszego kawałka… country, z kolei niemal pod sam koniec zespół uraczył nas tureckim disco. Zagranym rzecz jasna w "minutowym" pulsie. Kapitalna sprawa!

-123 min. na ostatnim w tym roku koncercie we Wrocławiu bisowali pięciokrotnie, co dobrze oddaje atmosferę wczorajszego wieczoru oraz to, jak dobrze muzycy zostali w Łykendzie przyjęci. Pozostaje tylko czekać na kolejne występy "Minut" w stolicy Dolnego Śląska, najprawdopodobniej już promujące nową płytę (ta, wg wstępnych zapowiedzi, ma ukazać się w lutym 2009 roku). Stawię się na pewno i Wam też to radzę. Warto!

***
Serdecznie dziękuję Michałowi Sikorze za udostępnienie zdjęć z wczorajszego koncertu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

Oczywiście plus.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Choć rzecz jasna mam inne zdanie na ten temat, nie wdaję się w dyskusję - to Twoja ocena :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

oj no chodzi generalnie o coś osobistego, podkręconego, o coś, czego mi często brakuje w tym, co piszesz..

Komentarz został ukrytyrozwiń

"mimo tego, że pisałeś, ja potrzebuję kompendium wiedzy o muzyce, o jakiej piszesz;] jakiegoś lapidarium, w dodatku ciekawego"

Ciekawego lapidarium... wysoko poprzeczkę postawiłaś :)

Bo u mnie to wygląda tak - staram się sporo słuchać, a gdy coś mi się wyjątkowo spodoba, drążę temat - czytam, szukam informacji, staram się dowiedzieć na temat danego zespołu / wykonawcy jak najwięcej.

I czasem mnie bierze, żeby o tym napisać, po prostu :)



Lapidarium... hmm...

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Istnieją w mojej przynajmniej świadomości na skutek pewnej powtarzalności, czyli, im częściej o czymś słyszę, czytam, tym bardziej coś wydaje mi się znane."

Właśnie! I dlatego napisałem o nich już czwarty raz! :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tomek, wszystko prawda.
Mam jednka taką skazę, czy, nie wiem, powszechną przypadłość?
że osądzam własną miarą zjawiska. Ci co nie własną, to zapewne mędrcy.
no i w związku z tym zjawiska, na jakie się natykam, odbieram pobieżnie. Istnieją w mojej przynajmniej świadomości na skutek pewnej powtarzalności, czyli, im częsciej o czymś słyszę, czytam, tym bardziej coś wydaje mi się znane.
taki jest mniej więcej mechanizm.
mimo tego, że pisałeś, ja potrzebuję kompedium wiedzy o muzyce, o jakiej piszesz;] jakiegoś lapidarium, w dodatku ciekawego, że ja skonstatuję, że to jest COŚ istotnego, czemu warto wydzielić czas, pieniądze itd.
rozumiesz.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Klara, o tym zespole pisałem już czwarty raz tutaj:
link
link
link
:)

Nie ma więc potrzeby przygotowywania oddzielnego materiału o "czeskiej muzyce", zwłaszcza, że termin ów jest moim zdaniem mocno nieprecyzyjny i w ogóle nie oddający najważniejszego, czyli samej istoty muzyki (muzyka polska? muzyka amerykańska?).

A jeszcze gwoli wcześniejszych materiałów i "relacji z koncertów, o których nikt nie ma bladego pojęcia" - wczoraj frekwencja była zadowalająca, czyli jednak ktoś o takich koncertach wie i co więcej - jest w stanie zapłacić, by na taki koncert się wybrać :) I jeśli choć jedna osoba znalazła się wczoraj w Łykendzie choć po części dlatego, że przeczytała mój artykuł - to ja uznaję to za swój sukces.

Nie sztuka pisać o Metallice (tak, tak wiem, sam pisałem :)). To wszyscy znają. Z kolei -123 min. to zespół znany u nas w "kręgach". Czy przez to gorszy? Absolutnie nie. I dlatego warto o nim (oraz o innych ciekawych, a nieznanych) pisać. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tomek, wzruszają mnie te twpoje relacje z koncertów, o których nikt nie ma bladego pojęcia:) mam taki pomysł, może byś napisał jakiś tekst o czeskiej muzyce:) przynajmniej by było wiadomo o co chodzi:D

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.