Pozycja materiału w rankingach:
W czwartek, 29 grudnia kwalifikacjami w niemieckim Oberstdorfie na obiekcie Schattenberg rozpocznie się tegoroczny jubileuszowy, 60. Turniej Czterech Skoczni. Z powodu braku zdecydowanego faworyta do zwycięstwa zawody zapowiadają się bardzo ciekawie.
Ten niezwykle prestiżowy turniej w skokach narciarskich nazywany przez niektórych sympatyków Wielkim Szlemem skoków zostanie rozegrany po raz sześćdziesiąty. Zawody rozgrywane są na skoczniach w Niemczech (Oberstdorf, Garmisch-Partenkirchen) i Austrii (Innsbruck, Bischofshofen), na przełomie roku. Przy czym konkurs w Ga-Pa rozgrywany jest zawsze w pierwszy dzień nowego roku 1 stycznia. Rekordzistą w liczbie wygranych łącznie turniejów jest legendarny już Fin Janne Ahonen, który te imprezę wygrywał aż pięciokrotnie. Zaś jedynym skoczkiem, który zwyciężył we wszystkich czterech konkursach podczas jednego turnieju był w sezonie 2001/2002 Sven Hannawald. W historii tych ważnych zawodów biało-czerwoni za sprawą Adama Małysza stawali dwa razy na podium klasyfikacji generalnej. W roku 2001 skoczek z Wisły wygrał niemiecko-austriacką imprezę, a dwa lata później zajął w niej trzecie miejsce. Do naszego mistrza należy także rekord w sumie zdobytych punktów. Małysz bowiem jako pierwszy w historii uzyskał w turnieju ponad 1000 pkt.
O ile w poprzednich edycjach zawsze któryś ze skoczków prezentował formę znacznie wyższą od pozostałych w stawce. Przez co uchodził za głównego faworyta do zwycięstwa. Tak było przed laty w przypadku Svena Hannawalda, Janne Ahonena, Andersa Jacobsena czy przed rokiem Thomasa Morgensterna. W tym sezonie stawka zawodników jest bardzo wyrównana i po wygraną może powalczyć co najmniej siódemka zawodników. Prócz lidera Pucharu Świata Andreasa Koflera w gronie faworytów wymieniani są jego dwaj koledzy z reprezentacji Gregor Schlierenzauer, Thomas Morgenstern. Zarówno pierwszy jak i ostatni wygrywali te zawody wcześniej. Andreas przed dwoma laty, Thomas przed rokiem. Schlieri będzie zatem dodatkowo zmotywowany aby dorównać bardziej utytułowanym kolegom. Do walki o wygraną włączy się zapewne także dwójka Niemców. W bieżącym sezonie w ścisłej czołówce są bowiem Severin Freund i Richard Freitag. Jak uważa ich słynny rodak Sven Hannawald, jeśli chodzi o klasyfikację generalną turnieju zarówno Freund, jak i Freitag są w stanie znaleźć się w niej w czołowej piątce. Czarnym koniem zawodów może być Norweg Anders Bardal, który pokazał już w tym roku że jest bardzo mocny oraz mimo wszystko Simon Ammann. Szwajcar prezentuje się bowiem z zawodów na zawody znacznie lepiej. Należy bowiem pamiętać że Simon jak żaden inny skoczek w stawce potrafi przygotować formę właśnie na jedne zawody. A zwycięstwo w TCS to jedyne trofeum, które brakuje Szwajcarowi w jego przebogatej kolekcji sportowej. Zobacz także:
Artykuły
(787)
Galerie
(23)
Średnia ocen
(4.12)
Wiek: 33 | Miejscowość: Poznań | Kraj: POLSKA
O mnie: Skończyłem studia ze specjalnością Dziennikarstwo i komunikacja społeczna na Poznańskim Uniwersytecie. Pisze cotygodniowe felietony do Tygodnika Żużlowego. Zapaleniec sportowy ze szczególną miłością do czynnego wypoczynku. Kilka razy w tygodniu... więcej
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Kamil Skoczylas 28.12.2011 14:27
Moim zdaniem mimo wszystko wygra Kofler, ale wierzę, iż Polak będzie co najmniej w czołowej dziesiątce! Ammann jest zagadką, aczkolwiek w Engelbergu nie błyszczał, więc myślę, że jego nadzieje na zwycięstwo są zdecydowanie mniejsze. Jeżeli ktoś nie prezentuje się dobrze dwa tyg. wcześniej, wątpię, aby nagle wyskoczył. Cóż, zobaczymy... :) Powodzenia dla Kamila i reszty chłopaków z naszej kadry!!! :))
Sebastian Kryger 28.12.2011 14:06
To prawda w tym roku nie ma zdecydowanego faworyta. To zapowiada ogromne emocję. Liczę na Kamila, ale patrząc na innych skoczków będzie naprawdę ciężko mistrzowi Polski pokonać Austriaków czy Niemców. Nie wspomnę o Ammanie, który zrobi wszystko aby w tym roku wygrać TCS. Ale trzeba wierzyć i walczyć.
Bieg Lwa. I półmaraton w podpoznańskim Tarnowie Podgórnym
(odsłon: +957)