Facebook Google+ Twitter

Turniej Czterech Skoczni. Przełamać austriacką serię

Freund, Wellinger, Bardal, a może Stoch? Czy ktoś jest w stanie przerwać hegemonię mistrzów świata, których łupem padły ostatnie cztery edycje TCS? A może historia powtórzy się po raz piąty. W niedzielę pierwszy akt tej rywalizacji.

 / Fot. EPA/URS FLUEELER61. edycja tego prestiżowego turnieju może być pierwszą od ponad 10 lat, w której główne role w walce o zwycięstwo zagrają reprezentanci gospodarzy. Zarówno Niemcy, jak i Austriacy w pierwszych konkursach tego sezonu byli nie do zatrzymania. W dotychczas rozegranych siedmiu zawodach o punkty PŚ zwycięzcą był albo podopieczny Wernera Schustera albo Alexandra Pointnera. Turniej Czterech Skoczni nie jest, co prawda rywalizacją drużynową, a chęć utarcia nosa wielkim rywalom ma kilku innych zawodników.

Ostatnie cztery edycje kończyły się zwycięstwem czterech różnych reprezentantów Austrii. Spośród pięciu najbardziej utytułowanych i aktualnie skaczących zawodników tego zespołu, czyli Gregora Schlierenzauera, Thomasa Morgensterna, Andreasa Koflera, Wolfganga Loitzla i Martina Kocha, wiktorią w turnieju nie może się pochwalić ten ostatni. I trudno wierzyć, by ta niekorzystna statystyka miała się zmienić tym razem. Koch obecnie skacze znacznie poniżej oczekiwań, o czym świadczy 33. pozycja 30-latka w klasyfikacji generalnej PŚ.

Największe szanse na zwycięstwo w turnieju wśród „czerwono-biało-czerwonych” przyznaje się Schlierenzauerowi i Koflerowi. Gdyby wygrał ten pierwszy, byłby ósmym skoczkiem w historii, któremu udało się drugi raz z rzędu zwyciężyć w turnieju. Lider Pucharu Świata ma już w tegorocznej karuzeli 3 zwycięstwa (najwięcej w stawce), choć zdarzało mu się przeplatać świetne konkursy z rozczarowującymi. Tak jak choćby w Soczi, gdzie dzień po bezapelacyjnej wygranej, zaliczył wpadkę, zajmując miejsce w trzeciej dziesiątce. Takich zwrotów akcji jak ta na pewno Gregor podczas turnieju by sobie nie życzył.

Z kolei Andreas Kofler, po średnio udanym początku sezonu, wraca na właściwe tory. Wygrał po jednym konkursie w Rosji i Szwajcarii (tak jak Schlierenzauer) i w porównaniu z młodszym kolegą, jego forma jest bardziej stabilna. Zagadka to dyspozycja Thomasa Morgensterna, który podczas ostatnich konkursów walczył nie tylko z przeciwnikami, ale i z grypą. Sam zawodnik z dystansem podchodzi do słabych rezultatów sprzed ponad tygodnia (15. i 30. miejsce), usprawiedliwiając się nieszczęsnym wirusem. Jednak, jak dotąd, „Morgi” ustępuje pola najsilniejszym w reprezentacji.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Jak co roku walcza niemcy z austryjakami,ale wszystkich pogodzi Kamil Stoch

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.