Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

16405 miejsce

"Turysta", czyli mocne szwedzkie kino

Film "Turysta" w reż. Rubena Östlunda nie zakwalifikował się do finałowej fazy w walce o Oscara. Niemniej jednak warto ten obraz obejrzeć, bo wytrąca z błogiego stanu pewności siebie.

 / Fot. FMWokół przepiękne góry, tony śniegu, wspaniałe trasy zjazdowe, mnóstwo wolnego czasu, zakwaterowanie w luksusowym hotel... Czy może się przydarzyć coś, co popsuje doszczętnie ten zimowy zestaw składający się na urlop we francuskich Alpach pewnej szwedzkiej rodziny? Owszem. I to paradoksalnie podczas smakowitego obiadu, który Ebba, Tomas i ich dwójka dzieci Harry i Vera spożywają na tarasie restauracji... na tle przepięknego widoku. Nieoczekiwanie schodzi lawina i pędząc w stronę restauracyjnego tarasu z każdą chwilą staje się mniej obliczalna, niż sądzą filmujący w najlepsze to zdarzenie turyści. Wreszcie wybucha panika. Zanim zrobi się kompletnie biało, Ebba zdąży rzucić się wraz z dziećmi na podłogę, zasłaniając je swoim ciałem. Podczas gdy jej mąż zdąży chwycić rękawice, iphone'a i wziąć nogi zapas.

Jak na ironię losu lawina rozbija się u podnóża tarasu, nie czyniąc nikomu krzywdy. Kiedy biały śnieżny pył opada, Tomas wraca do rodziny, zachowując się jakby nigdy nic. Nieświadomość, lub inaczej świadomość, która spycha pewne niewygodne dla nas zdarzenia do nieświadomości, potrafi czynić cuda. Nie wszystkim jednak udaje się zamieść śnieg pod dywan.

O ile jedna lawina zatrzymała się u podnóża restauracji, o tyle wywołała drugą, która dokonała potężnych spustoszeń wewnętrznych – najpierw w Ebbie, potem również w Tomasie – i międzyludzkich. Zmiotła dotychczasowy sielski porządek rodzinny, a lukrowa polewa, jaką jest luksusowy hotel, w którym zatrzymali się bohaterowie, nie jest w stanie już ukryć gorzkiego smaku odpowiedzi, lub ich braku, na zbędne wydawałoby się do tej pory pytania.

Kim jest tak naprawdę ta osoba obok mnie? Jaką wartość ma nasze wspólne bycie? Czy w sytuacji zagrożenia życia usprawiedliwione jest pierwszeństwo instynktu samozachowawczego nad troską o drugą osobę? Na czym opiera się zaufanie, skoro niespodziewane może w każdej chwili zweryfikować nasze sądy? To są niebotyczne pytania, z którymi będą musieli się zmierzyć bohaterowie filmu. Pytania, które ujawniają się jedynie w sytuacjach granicznych (w oryginale film nosi tytuł "Siła wyższa"). Wytrącają ze zwykłej perspektywy. I pozwalają ujawnić kogoś innego, nieznanego dotychczas, w drugiej osobie.

Sytuacje graniczne nie ograniczają się jednak do testowania innych. Są tak samo autosprawdzianem. W filmie ilustruje to przypadek Tomasa, który ostatecznie mierzy się z odkrytymi w sobie słabościami – z głęboką prawdą skrywaną przez lata pod powierzchnią rytualnej codzienności. Z zagadką: kim jestem w rzeczywistości? Oto kolejne, najbardziej osobiste i zarazem powszechne z egzystencjalnych pytań. I cały szereg wariantów odpowiedzi. Bohaterem czy tchórzem. Dżentelmenem czy chamem. Ofiarą czy katem.

Trzeba wiele odwagi, by chcieć poznać siebie w pełni. By umieć spojrzeć sobie w twarz i dojrzeć również słabości i winy. Jeszcze trudniej stawić im czoła, nawet jeśli to miałaby być druga próba, jak w przypadku Tomasa. Krótko mówiąc, prawdziwa siła jednostek, ale i związków między ludźmi ma źródło w autentyczności. Te drugie zyskują dzięki temu głębię, a dzisiaj – w czasach, gdy więzi są płytkie, płynne, często niczym kontrakt, a jednostki skłonne do świadomego lub nieświadomego kamuflażu i narcystycznego wpatrywania się w swoje wykrzywione odbicie – staje się ona rzadkością.

Jest jeszcze jedna kwestia w tym filmie, która się narzuca. Polemika z obrazem mężczyzny jako silnego podmiotu. Tutaj główna męska postać, zostaje zupełnie rozbrojona. Więcej, zostaje sponiewierana aż do płaczu. Ale ten płacz, choć nie wiem czy w sposób zamierzony, został odegrany tak groteskowo, że widownia reaguje wybuchami śmiechu. Zostaje więc ów płaczący i jednocześnie wyśmiany mężczyzna sprowadzony do zera. Ale być może taki jest cel – zdusić w nim cyniczną siłę, powierzchowne cwaniactwo, resztki patriarchalizmu (?) By mógł zacząć od nowa, wykorzystać drugą szansę...



Tego autora również:
"Kebab i Horoskop" od piątku w polskich kinach
Pismo Migotania może zniknąć z rynku. Podpisz petycję
Szarpią nerwy, dostarczają emocji. Polski filmowy Box Office 2014


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.