
Eksperci od turystyki szacują, że mimo kryzysu około 15 procent Polaków wyjedzie tego lata na zagraniczne wakacje. I już jest pewne, że - jak co roku - zasypią biura podróży swoimi skargami.
- Najczęściej takie skargi dotyczą złego wykonania warunków umowy, na przykład gdy klient zostaje zakwaterowany w ośrodku o gorszym standardzie, niż miał zagwarantowany - opowiada Małgorzata Cieloch z Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta. - Ale dostajemy też coraz więcej zgłoszeń dotyczących niespodziewanych zmian cen wycieczki. Przewoźnicy, powołując się na nagłe zmiany kursów walut, domagają się dopłat - dodaje.
Prawo pozwala organizatorom na żądanie dodatkowych pieniędzy tylko w trzech przypadkach: gdy wzrosną koszty transportu, zwiększą się opłaty (np. lotniskowe) albo gdy zmienią się kursy walut. Jednak cenę można podnieść najpóźniej 20 dni przed wyjazdem, a klienta zawiadomić o tym na piśmie. - Ale biura często ignorują te terminy - przyznaje Ryszard Król z Dolnośląskiej Izby Turystyki.
Nie zawsze jednak to klient ma rację. Rezydenci pracujący w zagranicznych kurortach przyznają, że Polacy na wakacjach stają się coraz bardziej wybredni. A niektórzy skarżą się tylko dla zasady.
- Wybierając się w świat samolotem, często narzekają, że długo czekają na odlot i że nikt się nimi nie zajmuje - opowiada wrocławianka Aleksandra Klimczak, pilot wycieczek zagranicznych.
- Niedawno pewna wrocławianka chciała dojechać do Kolonii. Pech chciał, że kupiła bilet do Kilonii, która leży przy granicy z Danią. Jakież było jej zdziwienie, gdy wysiadła z autokaru na kilońskim dworcu. Krzyczała, że ją gdzieś wywieźliśmy - wspomina Klimczak. Reklamacja pechowej kobiety została odrzucona.
Inną historię przypomina sobie Ryszard Król. - Opowiadano mi o turystce, która wybrała się do Włoch. Zamieszkała w luksusowym hotelu. Po tygodniu rezydentka zapytała, jak mija jej wypoczynek. Turystka odparła, że wszystko jest w porządku, poza pokojem. Skarżyła się, że jest w nim ciemno. Zdziwiona rezydentka po chwili zorientowała się, że turystka nie zauważyła rolet na oknach - śmieje się Król.