Facebook Google+ Twitter

Turysta zagraniczny w Krakowie - zagrożenie czy konieczność?

Podobno turystyka jest zawsze w modzie… Podobno zmieniają się tylko miejsca, które w danym sezonie są najbardziej oblegane przez zwiedzających. Ponoć również ci, co zajmują się na co dzień obsługą ruchu turystycznego potrafią się zawsze na tym dorobić. Podobno…

Sukiennice w Krakowie. / Fot. Edyta SowaŁatwo jest snuć przypuszczenia i układać pewne uogólnienia na ten temat, jeśli się coś usłyszało bądź przeczytało. Trudniej nam jednak później uwierzyć, że rzeczywistość różni się znacznie od naszych wyobrażeń. Na rzucone przypadkiem przez znajomego hasło o tym, że Kraków pustoszeje, szybko reagujemy pospolitą odpowiedzią, że na pewno nie jest tak źle, że na pewno to chwilowe, że na pewno wciąż jest tam corocznie multum turystów. Ludzie kochają używać tego typu wypowiedzi, gdy nie mają dostatecznej wiedzy na omawiany temat. Jeśli ich, bowiem coś nie dotyczy bezpośrednio, to nie mają powodów do większych zmartwień. Ktoś jednak te zmartwienia na swoich barkach dźwiga...

Miłe złego początki

Kraków od dzieciństwa kojarzył mi się z pięknymi zabytkami i mnóstwem ludzi, których niezależnie od pogody, można tam było spotkać. Każda wycieczka z mamą do stolicy Małopolski, jako, że pochodzę z małej miejscowości w woj. podkarpackim, była dla mnie niezwykłą frajdą. Tu jest tylu studentów, tyle turystów, to miasto żyje swoim życiem – zachwycała się moja rodzicielka. A ja jako mały szkrab nie mogłam ogarnąć wzrokiem tej całej palety kolorów, którą tworzyła dla mnie mieszanka wszystkich osób, jakie napotykałam na tamtejszych ulicach i placach. Tu Chińczyk, tam czarnoskóra kobieta z warkoczykami, jeszcze gdzieś indziej roześmiany Włoch. Pamiętam, że czułam się wyjątkowo, tak światowo. Mama od zawsze chciała, żebym tu właśnie kontynuowała naukę w szkole wyższej. Jej marzenia się spełniły. Mieszkam i studiuję w Krakowie. I niby wszystko jest jak dawniej, tylko tak jakby tych kolorowych turystów ubyło…

Jest piękny, czerwcowy dzień. Wtorek, samo południe. Słońce mocno grzeje, wiatr delikatnie podwiewa, przyjemnie niesamowicie. Siedzę na Rynku Głównym przy Sukiennicach
i obserwuję. Pod parasolkami nie widać tłumów, które o tej porze roku w tak ciepły dzień bywały. Tylko pojedyncze osoby zdecydowały się na chwilę odpoczynku przy piwie. Dorożki ustawione w rzędzie czekają na swoich klientów. Koniki niecierpliwie kręcą się i prychają znudzone męczącym staniem w upale. Myślę sobie: może konkurencja w postaci przewoźników w meleksach odebrała dorożkarzom turystów chętnych do przejażdżek? Podchodzę bliżej Floriańskiej, gdzie można spotkać najwięcej mini samochodzików z napisem "City Tour" i rozczarowuję się, bo znajduję je na swoim miejscu. Stoi ich tam chyba z kilkanaście sztuk i nikt jakoś nie kwapi się, by skorzystać z ich usług.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Dobra robota, Kasiu. Rzeczowo, spójnie, przejrzyście. Pociągnęłaś za język najbardziej zainteresowanych. Gwiazdki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Elżbieto bardzo dziękuję za komentarz. Nie sposób się nie zgodzić z Pani wypowiedzią. Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 08.09.2009 13:02

Turystyka w Krakowie, cenne uwagi napisane w oparciu o rozmowy z ludźmi to ważne.

Ale turystyka w Krakowie ma jeszcze inny wymiar, i tego w tym artykule brak. I w artykule i w myśleniu krakowskiego magistratu. Władze miasta tak się skupiły na liczeniu turystycznej "kasy", że zapominały o zapewnieniu godnych warunków do życia jego zwykłym mieszkańcom. Dziś Kraków to nie historyczny martwy zabytek, to żywe miasto wraz z jego ponad 754 000 obywatelami. Dziś Kraków to dzieciaki nie mogące przedrzeć się miedzy dorożkami wiozącymi turystów przez ulice Grocką, aby wrócić do domu ze szkoły mieszczącej się na ul. Bernardyńskiej pod Wawelem. Dziś Kraków to normalni pracujący obywatele którzy w nocy pragną spać, a nie słuchać wycia i tłuczenia szkła rozbijanych butelek o elewacje ich domów, przez wracających nad ranem pijanych pseudo turystów z Anglii. Dziś Kraków to mieszkańcy zabytkowych kamienic w śródmieściu którzy muszą rankiem wybierać z pomiędzy kwiatków na balkonie śmierdzące rzygowiny, bo ktoś kupił nad nimi mieszkanie, przerobił na czarno na tak zwany apartament i robi kasę na turystach którzy rzygają zapijaczeni przez okno. Dziś Kraków to policja która ściga na Plantach spokojnie śpiących bezdomnych, a która pozostaje ślepa gdy grupa pijanych gejów w samych majtkach drze się na Rynku i zaczepia nastoletnie dzieci.

Pisząc o turystyce w Krakowie może warto by o tym też wspomnieć.

Od wielu pokoleń moja rodzin jest związana z Krakowem, tu przyszły na świat moje dzieci i serce mnie boli jak dziś miasto w rozumieniu dla społeczności obywatelskiej jest niszczone. Jak są wycinane kolejne drzewa, likwidowane dawne ogródki jordanowskie pod kolejne hotele. Czy ktoś zadał publicznie pytanie kiedy został w Krakowa założony ostatni Park Miejski? Bo kiedy otwarty zostanie kolejny supermarket media krzyczą!

Komentarz został ukrytyrozwiń

druga Łeba będzie?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.