Premier Donald Tusk stwierdził, że nie będzie lekceważył nowego projektu politycznego Janusza Palikota.
Pytany o reakcję na opuszczenie przez posła szeregów PO, premier powiedział, że nie potrafi się tym przejąć. Zdaniem premiera obecna kadencja obfitowała ważniejsze i momentami dramatyczne wydarzenia, by odejście Palkota wzbudzało większe emocje.Zobacz także:
Artykuły
(775)
Galerie
(89)
Średnia ocen
(3.92)
Miejscowość: Lublin | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Badacz Netu 03.10.2010 23:40
Tusk nie musi się bać Palikota, bo sam oddelegował go do tego zadania. Platforma potrzebuje lewicowego elektoratu, bo po prawej stronie już nic nie znajdzie. Palikot ma za zadanie zwerbować skrajną antyklerykalną lewicę i wszelkiej maści wykolejeńców seksualnych. Jeśli jego partyjka wejdzie do sejmu to będzie dla PO wygodnym, kontrolowanym koalicjantem (przy obecnej ordynacji, we wszystkich partiach panuje praktycznie dyktatura szefostwa ustalającego listy wyborcze). Jeśli nie wejdzie do sejmu (łączny elektorat skrajnej lewicy typu APP Racja, Zieloni 2004 i antyklerykalne frakcje SLD to max 5%) to przynajmniej znacząco osłabi SLD, co przy obecnej ordynacji też przekłada się na wzmocnienie PO.
PSL został już praktycznie załatwiony, dodatkowo Pawlak zostanie jeszcze dobity traktatem gazowym i w przyszłym sejmie PSL-u już nie będzie.
Stefan Kap 03.10.2010 20:25
Premier przecież nie może powiedzieć: boję się Palikota. Publicznie może tylko wzruszać ramionami, co właśnie robi. Ale sam dla siebie i dla najbliższego otoczenia wie, że popularność Palikota narasta lawinowo, szczególnie po zgodnej krytyce jego wypowiedzi przez PO i PiS. Szczególnie podobały się te spasione brzuch biskupów. No cóż większość z nas jest do życia nastawiona egalitarnie. 20 lata kapitalizmu nastawienie to jeszcze bardziej wyostrzyły, czego jakoś publicznie nikt nie chce zauważyć. Palikot to wyczul i może na tym dużo ugrać.
Kolejne trzęsienie ziemi we Włoszech
(odsłon: +619)