Facebook Google+ Twitter

Tusk oskarża Lecha Kaczyńskiego. Chce odwrócić uwagę od zmian w OFE?

W weekend odbyły się konwencje PO, PiS i Solidarnej Polski. Donald Tusk wymienił ciosy z Jarosławem Kaczyński, a Zbigniew Ziobro przekonywał, że nie chce władzy dla jej blichtru. Niesmak, to jedyne uczucie jakie pozostało po partyjnych spędach.

 / Fot. PAP/Andrzej GrygielPlatforma Obywatelska debatowała w Chorzowie pod czujnym okiem policji i funkcjonariuszy BOR. Serwis slaskiemiasta.pl publikuje na swoich stronach zdjęcia z zaplecza. Być może to subiektywne wrażenie, ale zabezpieczenia przypominały te znane z wizyt papieży czy prezydentów Stanów Zjednoczonych. Ma rację cytowany przez serwis Gazeta.pl Tomasz Aleksandrowicz z Centrum Badań nad Terroryzmem Collegium Civitas, że w konwencji uczestniczyły najważniejsze osoby w państwie, którym z mocy prawa przysługuje ochrona BOR. Pytanie tylko czy użyte środki były współmierne do zagrożenia?

To, co działo się w środku, czyli na konwencji również nie napawa optymizmem. Cytować premiera można przez całe akapity, problem w tym, że nie ma po co. Po pierwsze nie usłyszeliśmy niczego nowego, po drugie cała konwencja miała być antytezą dla "sąsiedniej" imprezy zorganizowanej przez PiS. Mało tego, premier z premedytacją uderzył w Prawo i Sprawiedliwość oraz Lecha Kaczyńskiego, wiedząc że doczeka się odpowiedzi ze strony Jarosława.

Podczas sobotniej konwencji Tusk, nawiązując do wywiadu udzielonego przez Lecha Kaczyńskiego sugerował, że ówczesny prezydent zgodził się na pakiet klimatyczny w kształcie niekorzystnym dla Polski w zamian za tzw. Joaninę, czyli kompromis dotyczący podejmowania decyzji na łonie UE. Jak łatwo się spodziewać Jarosław Kaczyński nie puścił płazem wypowiedzi o swoim bracie. "Rozumiem, że bardzo się tego wstydzi, ale czy musi zrzucać swoje winy na zmarłych i wmawiać ludziom, że to co uczynił mój śp. brat miało jakikolwiek związek z Joaniną i jakikolwiek związek z tym, że on, chcąc płynąć w głównym nurcie, nie chcąc się narazić pani Merkel nie zawetował tych fatalnych dla Polski decyzji" - powiedział prezes PiS.

Co było dalej? A jakże! Premier odpowiedział Kaczyńskiemu. "Nie spotkałem na swojej drodze polityka ani w Polsce, ani w Europie, który by tak konsekwentnie, tak brutalnie wykorzystywał śmierć bliskich sobie osób do interesu politycznego i do ataku oponentów politycznych" - czytamy. Lawina została uruchomiona. PiS ustami Adama Hofmana zarzuca Tuskowi kłamstwo, a rząd ma co najmniej tydzień spokoju i może udawać, że propozycje Rostowskiego w sprawie OFE zostały przyjęte entuzjastycznie. Jeszcze tylko kropka nad "i" od ministra finansów, który szydzi, że Gowin zna się na wszystkim i oświadcza, że nie będzie przyjmował lekcji od Balcerowicza "który doprowadził dwa rządy reformatorskie i liberalne do katastrofy politycznej. Trudno powiedzieć, że miał sukcesy polityczne".

Konwencja PiS upłynęła pod znakiem... PO. Jak już wspomniałem, oliwy do ognia dolał premier, zdając sobie doskonale sprawę, że jego wypowiedź trafi na podatny grunt. Oprócz tego Kaczyński został jednogłośnie wybrany przewodniczącym, a partia przedstawiła znane wszystkim recepty na naprawę Polski.

W niedzielę swoją konwencję zorganizowała też Solidarna Polska. W Krakowie Zbigniew Ziobro przekonywał, że jego partii nie zależy na blichtrze. Poziom ogólności jego wystąpienia, nie różnił się zresztą od liderów wiodących ugrupowań. "My chcemy władzy nie dla jej blichtru, nie dla synekur, nie dla przywilejów wynikających z urzędniczych posad. My chcemy władzy po to, aby zmienić Polskę od podstaw, by dać Polakom nadzieję, a do tego potrzebna jest zmiana konstytucji" - mówił europoseł.

Partyjne konwencje PiS i PO zakończyły się sukcesem. Media otrzymały pożywkę, którą wsypał do kadzi Donald Tusk. Nie upłynie wiele czasu, a przywoływany wywiad z Lechem Kaczyńskim zostanie rozłożony na czynniki pierwsze. Taktyka "na PiS" świetnie się sprawdza, bo zyskuje poklask i odwraca uwagę. Jedną z największych słabości samego PiS jest nie tylko to, że wchodzi w gierki wymyślone w cieniu gabinetu Tuska, ale odwzajemnia się kreując podobne "zadymy". Wyniki wyborów w Elblągu pokazują jednak, że warto to robić, bo co jakiś czas wicelider wyprzedza lidera, a reszta peletonu znajduje się daleko za PiS i PO.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.