Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

6353 miejsce

"Tutaj 16-latek zarabia od 600 do 1000 euro". Niemieckie pomysły na edukację i walkę z bezrobociem [ROZMOWA]

W rozmowie z W24, mieszkający od 19 lat w Niemczech Łukasz Gałkowski opowiada o niemieckim systemie edukacji, rynku pracy, zarobkach i możliwościach, jakie mają obywatele tego kraju. Czy rzeczywiście Niemcy to dla młodych ludzi kraina mlekiem i miodem płynąca?

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. VlastimilWojciech Martyński: Od kiedy mieszkasz w Niemczech? Zdążyłeś jeszcze "zasmakować" polskiej edukacji?
Łukasz Gałkowski: Od jesieni 1994 roku. Mama miała tam już pracę i z powodów rodzinnych ściągnęła mnie w wieku 11 lat do Niemiec. Do tego czasu spędziłem 4,5 roku w szkole podstawowej we Wrocławiu.

Jak zorganizowany jest system edukacji w Niemczech?
Przede wszystkim trzeba zacząć od tego, że w Niemczech istnieje ogromna różnorodność "typów" szkół i że inaczej niż w Polsce każdy z 16 Bundeslandów samodzielnie stanowi o swoim systemie edukacji. Oczywiście różnice nie są ogromne, przede wszystkim chodzi tutaj o różnice w programie nauczania i czas potrzebny do uzyskania matury, jednak z pierwszej ręki mogę mówić tylko o systemie edukacji w Hesji.

Pierwsze cztery lata to "Grundschule", czyli szkoła podstawowa. O ile wiem z tego, co widzę jako dziennikarz i z opowiadań kolegów, to różni się od szkoły podstawowej w Polsce tym, że jest przede wszystkim na początku jest mniej wymagająca, np. stopnie dostaje się dopiero od 3. klasy. Trzeba jednak przy tym dodać, że tutaj zaczyna się edukację w szkole z reguły w wieku 6 lat, chyba, że rodzice chcą inaczej, wtedy dziecko może chodzić rok do "Vorschule", czyli polskiej "zerówki". Ogólnie rzecz biorąc "Grundschule" to czas odkrywania, badanie otoczenia, zabaw edukacyjnych, a mniej wkuwania faktów, jak to było w moim przypadku w Polsce. Gdy zacząłem naukę w Niemczech, to np. na matematyce nudziłem się przez 1,5 roku, ponieważ wszystko już przerabialiśmy w Polsce. To już jednak była "Sekundarstufe I", czyli pierwszy stopień uzyskiwania średniego wykształcenia. Ja chodziłem do "Gesamtschule", która jest jedną z czterech możliwości kontynuacji edukacji po "Grundschule", czyli selekcja następuje po czterech latach edukacji (wyjątek to "Sonderschulen" - szkoły specjalne dla dzieci upośledzonych umysłowo lub fizycznie, a także tych, które z innych względów nie radzą sobie z nauką i potrzebują wyspecjalizowanej opieki. W szkołach tych nie ma selekcji na poszczególnych etapach edukacji).

Zanim opowiem co to takiego "Gesamtschule" i dlaczego w moim wypadku był to dobry wybór, muszę objaśnić pozostałe trzy typy szkół od 5. klasy. Pierwszy z nich to gimnazjum, prowadzące docelowo do matury, trwa 8 lub 9 lat (kilka lat temu była wprowadzona reforma, według której czas gimnazjum w Hesji i wielu innych landach został skrócony o rok, jednak po krytyce środowisk nauczycielskich politycy umyli ręce i od dwóch lat... szkoły mogą same decydować czy stosują program nauczania "G8" czy "G9"), z tym że od 11. klasy jest to "Oberstufengymnasium" czyli liceum, z reguły ogólnokształcące (o maturze później). Można też skończyć edukację w gimnazjum po 10. klasie (wtedy przechodzi się z "Sekundarstufe I" do "Sekundarstufe II"). Drugi typ szkoły poziomu "Sekundarstufe II" to "Realschule", która ma trochę mniej wymagający program nauczania i która kończy się po 10. klasie uzyskaniem świadectwa ukończenia tej szkoły. Wtedy absolwent ma właściwie dwie możliwości. Jeśli jego oceny są dobre, to na wniosek kolegium nauczycielskiego może on dostać promocję do liceum. W innym wypadku rozpoczyna naukę zawodu (o tym za chwilę). Trzeci typ szkoły to "Hauptschule", która trwa 5 lat, czyli do ukończenia 9. klasy. Poziom nauczania jest tu niższy niż w "Realschule", a program jeszcze bardziej nastawiony na przekazanie umiejętności potrzebnych na rynku pracy (np. na matematyce jest mniej rozwiązywania zadań z powiedzmy trzema niewiadomymi, za to więcej geometrii czy "praktycznego" liczenia, jest także więcej przedmiotów takich jak księgowość, gotowanie, czy zajęcia praktyczno-techniczne). "Gesamtschule", do której chodziłem, to z kolei mieszanka tych trzech typów. Po fazie orientacyjnej (pierwsze półrocze 5. klasy) następuje selekcja w niektórych przedmiotach (jęz. niemiecki, jęz. obcy i matematyka) właśnie na poziomie gimnazjum (A-Kurs), Realschule (B-Kurs) i Hauptschule (A-Kurs). W 7. klasie następuje także selekcja w drugim języku obcym, fizyce i chemii, ale tylko na poziom rozszerzony (bardziej teoretyczny) i podstawowy (bardziej praktyczny). Reszta zajęć (pozostałe przedmioty humanistyczne, plastyka i wf) odbywa się w klasach. "Sekundarstufe II" to jeszcze większy wachlarz wyboru. O maturze po liceum już mówiłem. Nie ma tu z grubsza większych różnic między polskim a niemiecki modelem. Pragnąłbym jednak dodać, że dopiero kilka lat temu wprowadzona została w Hesji matura "centralna", czyli w całym landzie wszyscy (wyjątek to rozdzielenie na poziom podstawowy i rozszerzony) odpowiadają na te same pytania. Wcześniej to sami nauczyciele byli odpowiedzialni za przygotowanie pytań.

Czy szkoły w Niemczech przygotowują młodzież do rywalizacji na rynku pracy, np. poprzez praktyczne zajęcia, związane z przyszłym zawodem?
Jak już pisałem, zajęcia praktyczne są wprowadzane już na poziomie "Sekundarstufe I", w zależności od typu szkoły bardziej lub mniej intensywnie. Jednak to, z czego Niemcy są bardzo dumni, to ich dualny system nauki zawodu po ukończeniu tego etapu, czyli praktyczne kształcenie w zakładach pracy, przedsiębiorstwach, czy też urzędach, w których jest się zatrudnionym na etat (tzw. learning on the job), przy jednoczesnym kształceniu w szkołach zawodowych, w których dostaje się wiedzę ogólną, potrzebną do wykonywania danego zawodu. W praktyce wygląda to tak, że albo chodzi się w określone dni tygodnia do szkoły, a w inne do pracy, albo np. pracuje się trzy tygodnie z rzędu i potem chodzi przez tydzień do szkoły. Wszystko zależy od zawodu, którego się człowiek uczy, jest tutaj naprawdę dużo niuansów, o których musiałbym się rozpisywać, szczególnie, że jest dużo zawodów, które nie są ujęte w jakieś konkretne ramy. Chodzi mi tutaj o tzw. wolne zawody, do których należy np. dziennikarstwo. Aby zostać redaktorem, trzeba, z reguły po studiach, odbyć tzw. wolontariat (12-24 miesięcy), jednak nie jest to oczywiście konieczność. Właśnie z tego powodu, że jest to z definicji prawa wolny zawód, który może być wykonywany przez każdego obywatela, ponieważ konstytucja daje każdemu prawo do wolnego manifestowanie swoich poglądów. W związku z tym wykształcenie na redaktora nie jest unormowane.

Wracając do szkół zawodowych: oczywiście można się tam wyuczyć zawodu także bez pracowania gdzieś na etacie, jednak robi to raczej mniejszość, przeważnie młodzi ludzie, którym nie udało się dostać pracy. W Niemczech istnieją także "zawodowe" gimnazja o różnych profilach (ekonomiczne, biotechnologiczne, etc.), w których można zrobić normalną maturę, a także "Fachoberschulen" (technikum), w których po dwóch latach można zrobić maturę uprawniającą do podjęcia studiów na "Fachhochschule" (wyższa szkoła zawodowa). Trzeba wtedy po dwóch latach nauki zrobić roczny staż w jakimś zawodzie. W sumie jest tutaj ogrom możliwości. Podsumowując, można jednak powiedzieć, że praktyczne kształcenie zawodu jest integralną częścią nauki. Na koniec jeszcze jedna uwaga. Starając się o miejsce na naukę zawodu (niem. Lehrstelle) po ukończeniu "Sekundarstufe I" brane są pod uwagę nie tylko oceny, ale także typ ukończonej szkoły. Np. po ukończeniu "Hauptschule" nie można zostać bankowcem.

W Polsce wiele osób narzeka na studia humanistyczne, ponieważ mają niewiele wspólnego z pracą w zawodzie. Czy w Niemczech też występuje ten problem?
Tak. Rozmawiając z docentami z Polski odniosłem nawet wrażenie, że pod tym względem jest tutaj... gorzej. Jednak mówimy o uniwersytetach. "Fachhoschulen" przygotowują znakomicie do pracy w zawodzie. Tu specjaliści zawsze mówią: "Chcesz aby została wpompowana w ciebie cała wiedza naukowa z danej dziedziny? Idź na uniwersytet. Nie interesują cię naukowe konwencje i chcesz po prostu być praktycznie dobrze przygotowany do swojego zawodu? Idź na Fachhochschule". Pewne zmiany zaszły w związku z "procesem Bologna" i przestawieniem studiów na dwustopniowe bachelor i master. Studenci są teraz zobligowani do odbywania stażów.

Ogólnie trzeba jednak pamiętać, że w Niemczech dużo mniej wagi przywiązuje się do przyswajania wiedzy encyklopedycznej, a więcej do nauki samodzielnego wyciągania wniosków i rozwiązywania problemów metodą prób i błędów.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.