Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

5131 miejsce

"Tutaj nie ma ZUS-u i umów śmieciowych". Autorzy W24 o życiu na Zachodzie

Coraz więcej osób zastanawia się nad wyjazdem za granicę - na studia lub do pracy. Czy rzeczywiście Anglia lub Niemcy dają Polakom więcej możliwości? Dowiedz się, jak za granicą żyje się autorom Wiadomości24.pl.

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Wojciech Gadomski/PolskapresseOla Puciłowska wyjechała do Berlina 7 lat temu. Rok wcześniej do Cambridge przeniósł się Tomek Osuch. Dowiedz się, z jakimi problemami spotkali się za granicą, za czym tęsknili, w czym Niemcy i Anglia są lepsze od Polski i jakie wskazówki mają dla osób, które planują opuszczenie naszej ojczyzny.

"Chciałam spróbować czegoś innego"

Ola Puciłowska do Niemiec wyjechała od razu po maturze na program unijny "Wolontariat Europejski", do małego miasta Ludwigslust w Mecklenburg-Vorpommern. O wyjeździe za granicę marzyła już w gimnazjum. - Wolontariat Europejski daje możliwość poznania młodych ludzi z całej Europy, nauki języka oraz pewną stabilność finansową, bo za wszystko płaci UE. Ogólnie do wyjazdu skłoniło mnie kilka czynników. Przede wszystkim chodziło o to, że chciałam spróbować czegoś innego, nim pójdę na studia - zdradza Ola. Po roku przeprowadziła się do Berlina, bo nie wyobrażała sobie powrotu do Polski. - W Berlinie studiowałam literaturę i języki słowiańskie oraz filozofię. Obecnie kończę studia Master Of Arts w specjalizacji literatury polskiej i rosyjskiej oraz pracuję dla niemieckiej firmy 1&1 w dziale obsługi klienta webhostingowego na terenie Polski - opowiada.

Tomek Osuch wyjechał do Cambridge zaraz po 18. urodzinach, głównie dlatego, że chciał studiować na tamtejszym, słynnym uniwersytecie. - Wyszedłem z założenia, że dyplom renomowanej uczelni zagranicznej otworzy przede mną większe możliwości zawodowe - tłumaczy Tomek. Co ciekawe, dostanie się na Uniwersytet Cambridge okazało się dla niego nie takie trudne, jak mogłoby się wydawać. - Miałem o tyle ułatwioną sprawę, że wcześniej napisałem maturę międzynarodową i zdobyłem dyplom IB (International Baccalaureate), dzięki któremu można dostać się na większość uczelni na świecie bez konieczności zdawania dodatkowych egzaminów. W Wielkiej Brytanii proces ten nie jest bardzo skomplikowany, wystarczy jedynie wypełnić odpowiednie podanie na stronie UCAS.com - brytyjskiej organizacji zajmującej się procesem rekrutacji na studia wyższe. Oczywiście ostatecznie decydują wyniki maturalne oraz punkty i oceny uzyskane z każdego przedmiotu. Rozpoczynając naukę w szkole z programem IB dobrze jest zapisać się na tzw. wyższy poziom (np. można mieć historię na normalnym poziomie albo na tzw. higher level - podobnie z matematyką, polskim, czy każdym innym przedmiotem). Wybór bardziej zaawansowanego przedmiotu, to duży plus podczas rozpatrywania aplikacji na studia. Oczywiście proces rekrutacji oraz wymagania są czasami różne w zależności od uczelni, do której chcielibyśmy się dostać. Na ogół jednak w przypadku IB nie ma z tym większego problemu - radzi. Tomek obecnie pracuje w rodzinnej firmie, zajmującej się produkcją i dystrybucją okien i drzwi z drewna.

"Najtrudniej było z jedzeniem!"

Z jakimi trudnościami spotkali się autorzy W24 po przyjeździe do innego kraju? - Obawiałam się trochę blokady językowej, ale nie na tyle, by zabrakło mi radości z tego, że w końcu jadę za granicę. Potrzebowałam chwili czasu na to, by się odblokować językowo. Początkowo panicznie bałam się tego, że będę robić błędy językowe, albo że będę miała wyraźny polski akcent. Trwało to jednak dosyć krótko. Jeśli jesteś za granicą, masz dwie opcje: albo mówić na początku z błędami, albo nie mówić wcale. Szybko zdecydowałam się na pierwszą możliwość. Samotność mi nie dokuczała. Szybko nawiązuję kontakty i już po tygodniu miałam do kogo pójść na imprezę, a po dwóch - znajomych w innych miastach, gdzie mogłam pojechać w odwiedziny. Po kilku miesiącach poznałam, teraz już byłą, dziewczynę. Wtedy o samotności już w ogóle nie było mowy - opowiada Ola.

Większe wątpliwości przed wyjazdem do Anglii miał Tomek. - Decyzja o wyjeździe była dość trudna z kilku powodów. Najbardziej obawiałem się rozłąki z rodziną i przyjaciółmi, co ostatecznie jednak nie okazało się tak wielkim problemem. Odległość między Polską a Wielką Brytanią jest niewielka - dwie godziny w samolocie i jestem w domu. Szczerze mówiąc, najtrudniej było z... jedzeniem. Gdy przyjechałem, trudno było znaleźć w sklepach polskie produkty. Tęskniłem szczególnie za kiełbasą! Dzisiaj nie ma z tym większego problemu, zarówno kiełbasę jak i inne wyroby z Polski można bez problemów kupić nawet w Tesco, nie wspominając już o wielu polskich sklepach, które powstały w ciągu kilku ostatnich lat. Samotność oczywiście też czasami doskwierała, ale byłem w o tyle dobrej sytuacji, że mogłem zawsze spotkać się z mieszkającą i studiującą tu siostrą. W UK mam też rodzinę, która osiedliła się tu po II wojnie światowej, a ponadto poznałem, co nie dziwi, wielu Polaków. Zatem na brak kontaktów z ziomkami zbytnio nie narzekam - zapewnia.

"W Niemczech nikt nie interesuje się życiem innych"

Ola i Tomek mieszkają za granicą już kilka lat. Dlaczego na razie nie chcą wrócić do Polski? Co sprawia, że tak dobrze czują się na obczyźnie? - Jest wiele rzeczy, które bardziej odpowiadają mi zarówno w Polsce, jak i w Niemczech. Co bardziej podoba mi się u naszych zachodnich sąsiadów? Ludzie są bardziej otwarci na inność, nawet jeśli ona nie zgadza się z ich światopoglądem. Jestem lesbijką, mój bardzo dobry kumpel jest praktykującym katolikiem i świetnie się rozumiemy. On żartuje z homoseksualizmu, a ja z papieża. I śmiejemy się razem. Nie umiem sobie tego wyobrazić w Polsce. W Niemczech nikt nie interesuje się życiem innych, "żyj i pozwól żyć innym" to złota zasada Niemców. Takiej postawy brakuje mi w Polsce. Świetnie to widać na przykładzie marihuany - na ulicy spokojnie można zapalić jointa, a policjant nie zareaguje, aby nie psuć nam życiorysu. W urzędach natomiast zakłada się, że petent mówi prawdę, w Polsce taka osoba to potencjalny oszust. Przykłady można mnożyć.

Poza tym w Niemczech "społeczeństwo obywatelskie" nie jest pustym pojęciem, tak jak to wygląda w Polsce. Podczas wyborów, jeśli frekwencja wyniesie 70 proc., mówi się o katastrofie. My o takiej możemy tylko pomarzyć. W Niemczech ludzie biorę odpowiedzialność za to, jak wygląda społeczeństwo i ich kraj. Niemcy czują, że mogą i powinni kształtować otaczającą ich rzeczywistość. W Polsce ludzie wolą powiedzieć "to i tak nic nie zmieni" i umyć ręce. W Niemczech studenci wychodzili na ulicę tyle razy, ile było trzeba, by dostać to o co walczyli. W Polsce boją się wychylić z szeregu, żeby nie dostać po głowie. To smutne i myślę, że jest to jedna z tych rzeczy, nad którą Polacy muszą mocno popracować - przekonuje Ola. - Poza tym w Niemczech nie mam problemu z dostaniem produktów wegetariańskich, co dla mnie, wegetarianki od 6 lat, jest bardzo ważne - dodaje z uśmiechem.

Z kolei Tomek twierdzi, że myśli o powrocie do Polski. - Do Polski chciałbym wrócić na stałe, ale im dłużej siedzę tutaj, tym bardziej jestem przekonany, o ogromnych różnicach dzielących oba kraje. Niestety najczęściej są to różnice na niekorzyść Polski. Sprawy takie jak rejestracja firmy, czy podjęcie pracy, są o wiele łatwiejsze do załatwienia tutaj niż w Polsce. Nie trzeba biegać po urzędach, nie ma tzw. umów śmieciowych, nie ma ZUS-u, nikogo nie nękają urzędy skarbowe, nie są wymagane badania z sanepidu, itp... Dużym plusem Wielkiej Brytanii w porównaniu z Polską jest też wysoce rozwinięta sieć komunikacji krajowej (drogi, autostrady, linie kolejowe) oraz zagranicznej (lotniska z dogodnymi połączeniami z niemal całym światem) - zachwala.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (11):

Sortuj komentarze:

Pani Szychlińska stworzyła sobie iluzje "zielonej wyspy" pewną ręką kierowanej przez Słońce Peru, Donalda vel Oskara Tuska. W tym świecie czuje się bezpiecznie . Proszę zachować wyjątkową ostrożność , każda próba wyprowadzenia pacjenta z stworzonego przez siebie świata może zakończyć się tragicznie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nawiązując do pytania pani Elżbiety:
ceny rosną wszędzie - również w Berlinie. Ale nie wygląda to drastycznie - pieniądze, które zarabiam w swojej pracy, której nie traktuje, jako pracy docelowej, a przejściową pozwalają mi na mieszkanie w niemałym, zadbanym mieszkaniu w odległości 3 stacji kolejką miejską od centrum Berlina - czyli Friedrichstrasse (okolice Bramy Brandenburskiej).

Wynajem mieszkania kosztuje w Niemczech dość sporo (choć szczerze, to nie wiem czy ceny nie są porównywalne z większymi miastami w Polsce..?) Ale i zarobki są odpowiednio wyższe.

Jeśli idzie, więc o sprawy materialne konkretnie - o ile komuś uda się znaleźć sensowną pracę, to raczej nie ma porównania z zarobkami i poziomem życia na podobnym stanowisku w Polsce.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie ma ZUS ale są inne ubezpieczenia i mnóstwo podatków .Szkoda ,że nie wiemy jakie . Brakuje mi też informacji jak się mają zarobki do stałych wydatków . Czy prawdą jest ,że czynsz kosztuje bardzo dużo ?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ten pana "rząd i mądrzy ludzie" rypnęli się w budżecie na ponad 20 mld zł. No wprost geniusze. A teraz żeby łatać dziurę kradną prywatne pieniądze. Rzeczywiście nie ma lepszej rekomendacji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Andrzeju, na pewno nie pan ze swoimi reżimowymi poglądami i zupełnym brakiem wiedzy ekonomicznej (którą bezpodstawnie przechwala się pan podczas każdej dyskusji o OFE). Na szczęście o tym który "sort" został w kraju również nic pan nie wie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kraj krajem, świat światem, ale częściej poczytałbym o tym jak sobie radzą młodzi ludzie za granicą. Forma cykliczna wyrastająca ponad plotkę transgraniczną byłaby z pewnością ciekawa dla wielu.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 12.09.2013 00:29

"Miejsce, młodych wykształconych ludzi to POLSKA."

Zabawne.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niektóre osoby są tak zakorzenione w starym systemie, że dla nich idealną sytuacją byłoby powielenie modelu Korei Północnej, w której propagandowe media (bo innych nie ma) donoszą o głodzie i ubóstwie reszty świata oraz szczęściu wszystkich Koreańczyków z północy.

Panie Andrzeju, to już nie komuna. Pana "propolskie" postawy już są nieaktuale, cenione to były za żelazną kurtyną, przez władze PRL/ZSRR. Niby czemu autor miałby kogokolwiek napiętnować za wyjazd z kraju skoro tutaj perspektywy są nieszczególe a miejsc pracy nie ma? Niech nasz dumny z sukcesów rząd zrobi wreszcie coś, żeby młodzi i starsi ludzie chcieli zostawać w kraju i mieli tu możliwość utrzymania się na odpowiednim poziomie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Andrzeju, nie wiem w którym miejscu "cieszę się z tego, że młodzi ludzie uciekają z kraju". Po prostu zebrałem wypowiedzi naszych autorów, którzy zdecydowali się na wyprowadzkę za granicę. Nikogo do niczego nie zachęcam, każdy ma prawo sam podjąć decyzję. Akurat Tomek i Ola są zadowoleni z wyjazdu, ale nie byli oni przeze mnie w żaden sposób selekcjonowani :).

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 11.09.2013 15:50

Bardzo przydatny artykuł. Olu, Tomku, powodzenia, niedługo do was dołączę ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Zobacz także:

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.