Facebook Google+ Twitter

6 miejsce

Tutaj właściwie sezon trwa na okrągło

Zakończenie sezonu czasami potrzebne jest bo to tylko, by uzmysłowić sobie oaz bywalcom danego miejsca, jak wiele się wydarzyło. Tak było w przypadku Teatru Kotłownia z Drezdenka (woj. lubuskie).

Bartosz Bandura / Fot. Oliwer BorensteinZakończenie drugiego sezonu offowej sceny miejskiej jaką jest Teatr Kotłownia w Drezdenku, a tak naprawdę pierwszego pełnego sezonu, tak czy inaczej miejsce, które przez niespełna dwa lata funkcjonowania zyskało spory rozgłos, a co najważniejsze wypracowało liczne grono wiernej publiczności. To dla widzów jesteśmy, bo cóż wart byłby nawet najwspanialszy teatr bez publiczności... Dziesięć premier w tym okresie, to wynik, którego pozazdrościć może nam wiele instytucjonalnych teatrów z ogromnym zapleczem techniczno-administracyjnym, wielkim zespołem artystycznym, pracowniami technicznymi itd. Malutka piwniczka pod ołtarzem głównym kościołem pw. Przemienienia Pańskiego, to dawna kotłownia, która coraz częściej i coraz chętniej odwiedzana jest nie tylko rzez mieszkańców Drezdenka i okolicznych miejscowości, choć warto wspomnieć liczne grono pasjonatów sztuki z Gościmia czy Grotowa, ale także innych miast regionu, Strzelec Krajeńskich, Międzychodu, Krzyża, Gorzowa Wlkp. czy Poznania. Przyjeżdżają specjalnie na spektakle do Drezdenka i oczarowuje ich atmosfera tego miejsca, linia repertuarowa, twórcy oraz energia.

Zakończenie sezonu zawsze sprzyja pewnym podsumowaniom, uporządkowaniu tego na co w ciągu roku nie było czasu, albo sprzyjających okoliczności. To był szalenie intensywny okres, spektakle, wystawy, wieczory autorskie, ludzie Kotłowni angażowani byli w liczne przedsięwzięcia pozaartystyczne, byliśmy także współorganizatorem I Ogólnopolskiego Festiwalu Literackiego Słowa na Puszczy oraz partnerem Stowarzyszenia Alternatywna Gmina przy realizacji projektu pn. Kotłownia Klub Ludzi Artystycznie Niewyżytych. Mamy za sobą pierwsze prezentacje poza siedzibą, w Łazieńcu koło Aleksandrowa Kujawskiego podczas 15. Ogólnopolskich Spotkań Poetów Biała Lokomotywa oraz w Poznaniu, podczas Dnia Teatru z Kotłownią. Mamy także pierwszych gości, których spektakle prezentowaliśmy u siebie, to był Teatr Afisz z Torunia w przedstawieniu „Blondi” oraz Teatr Anagram z Legnicy w spektaklu dla najmłodszych „Dzień czarownicy”. Teatr Kotłownia uzyskał patronat Instytutu Teatralnego im. Zbigniewa Raszewskiego w Warszawie przy działaniach związanych z upowszechnianiem kultury scenicznej w ramach ogólnopolskiej akcji Dotknij Teatru. Wreszcie otrzymaliśmy jedna z pięciu nominacji w plebiscycie TVP Gorzów pn. Złota Piłka Ekstraklasy Kulturalnej. Z całego województwa lubuskiego zgłoszono siedemnaście zespołów, twórców, wydarzeń i tylko pięć otrzymało nominacje, Złotej Piłki nie otrzymaliśmy, ale sama nominacja to dla nas duże zaskoczenie i docenienie tego co robimy z pasji oraz potrzeby serca, bo przecież nie dla korzyści finansowych.

„Kobieta, której nie ma”, drugi monodram w wykonaniu Bartosza Bandury, pierwszy absolutnie autorski, stał się doskonała okazją do zadumania się nad kondycją współczesnego człowieka. Druga odsłona tego przedstawienia i niemal identyczna reakcja publiczności, totalne rozbawienie i salwy śmiechu na początku, dalej wyciszenie i głębokie skupienie, do tego stopnia, że na koniec przedstawienia nikt nie ma ochoty przerywać brawami tej przedziwnej atmosfery, w jakiej się wszyscy znaleźliśmy. W takich momentach chciałoby się urzeczywistnić powiedzenie „chwilo trwaj”, ale zawsze znajdzie się ktoś z ogromnym poczuciem, że twórcy należą się ogromne brawa, za trud, wysiłek, emocje przekazane widzom i zrywają się owacje na stojąco. Co może być piękniejszego dla aktora, nie recenzje nawet te najbardziej pochlebne, nie nagrody, a właśnie reakcja publiczności. Bartek zasłużył sobie na takie brawa po wielokroć. To niezwykle pracowity i kreatywny aktor, ale poza aktorstwem musi przecież przełożyć literaturę dramaturgiczna na język sceniczny, czyli reżyseruje, pomnaża swoje doświadczenia, mierzy się z takimi utworami, z jakimi w Teatrze im. Osterwy w Gorzowie, gdzie pracuje na co dzień, nie miałby możliwości się zetknąć realizatorsko. Dzięki zaangażowaniu i inwencji Bandury mamy w Drezdenku możliwość obcowania z teatrem niebanalnym, urozmajconym i co najważniejsze bardzo prawdziwym. Mamy przede wszystkim łatwiejszą możliwość, bo nie trzeba jechać do Gorzowa, Poznania czy Szczecina, aby spotkać się z teatrem profesjonalnym, jest na pewno taniej no i świadomość, że to nasze, tubylcze, on jest jednym z nas, stąd pochodzi, tu wyrósł, kształtował się, tu dla nas powraca. Dziwić może jedynie opieszałość władz lokalnych, zarówno miejskich jak i powiatowych, że nie zauważają tego co Bandura dla regionu robi, już dawno powinien być doceniony, zaproszony na salony, a możliwości doceniania jest wiele, ale o tym niech myślą urzędnicy z całym, nie małym zapleczem administracyjnym...

Teatr Kotłownia to nie tylko spektakle i działalność teatralna, to także spotkania autorskie, a w tym sezonie działo się naprawdę wiele. Sezon rozpoczął wieczór autorski Iwony Frąszczak z Gościmia. Następnie gość absolutnie niezwykły, Błażej Peszek, aktor, reżyser i wykładowca uczelni artystycznych. Dalej w ramach Festiwalu Słowa na Puszczy gościliśmy Krystynę Mazur ze Szczecinka i Łucje Dudzińska z Poznania. Odbyły się także dwie prezentacje grup poetyckich, ogólnopolskiej Na Krechę, gdzie prezentowali się: Ewa Poniznik z Gdańska, Bogumiła Maleta z Poznania, Anna Dominiak ze Świebodzina, Ewy Olejarz z Zabrza i Wiesława Leszczyńskiego z Kątów Rybackich oraz naszej lokalnej Lubdrzeń, gdzie prezentowali się: Iwona Frąszczak z Gościmia, Tomasz Jan Polakiewicz z Barlinka, a także Paulina Swacińska, Aniela Cacak i Tomasz Walczak z Drezdenka, jak również debiutująca młodzież: Magdalena Nowaczyk i Oliwer Borenstein z Drezdenka. Odbyło się także spotkanie w ramach ogólnopolskiej akcji pn. AntyWalentynki i rocznicowe czytanie Marii Konopnickiej, w dniu 175 rocznicy urodzin poetki. Miały miejsce także niecodzienne wystawy i tak „W pajęczynie myśli – kolaże cyfrowe” Małgorzaty Chwiły z Gościmia, „Efekt uboczny” - grafiki Zygmunta Marcinkowskiego.

Kotłownia to także przyjazna „dziupla” i partner Stowarzyszenia Alternatywna Gmina przy realizacji projektu pn. Kotłownia Klub Ludzi Artystycznie Niewyżytych. Młodzież czuje się tu dobrze i właściwie pełni obowiązki współgospodarza, roznoszą ulotki, rozwieszają plakaty, sprzątają, witają gości, są niemal na wszystkich przedstawieniach, sami realizują wiele wydarzeń artystycznych. Projekt realizowany ze środków Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności zarządzany jest przez Polską Fundację Dzieci i Młodzieży, a nasze miasto jest jednym z 26 ośrodków z całej Polski, który w roku 2016 otrzymał dofinansowanie w ramach Ogólnopolskiego Konkursu Grantowego – Równać Szanse 2016. Młodzi maja możliwość zdobywania nowych doświadczeń i umiejętności, wymyślają, planują i realizują. Oni wspierają nas w działaniach profesjonalnych, my jesteśmy zadowoleni z faktu, że przy kotłownianych wydarzeniach obok odbiorców dorosłych jest liczne grono młodzieży, bo to nie tylko uczestnicy projektu, za nimi przyszli koleżanki i koledzy. I tak wspieramy się wzajemnie, funkcjonujemy w swoistej symbiozie. Zakończenie sezonu było dla aktywistów projektu okazją do podsumowania dziesięciu miesięcy funkcjonowania. Działo się i dziać będzie nadal, a wakacje wcale nie spowalniają tego co serwować zamierzamy, wręcz odwrotnie, wreszcie jest czas na spokojne popracowanie nad nowymi kierunkami rozwoju, nad kolejnymi wnioskami i nowymi przedstawieniami.



Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (13):

Sortuj komentarze:

Prowincja to nie miejsce geograficzne, tylko sposób myślenia ;)
------------------------------

Dlatego napisałem w "cudzysłowie", choć nie powinienem.
Według mnie jest bowiem i jednym, i drugim. A z tego drugiego przecież, gdyby nie uwierała w jakiś sposób, nie trzeba byłoby się w ogóle "tłumaczyć", nieprawdaż ? ;)

Chwała za niesienie kaganka. Jeszcze większa będzie za przesłanie go "po drutach".
Na Dionizosa, już czas! ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Prowincja to nie miejsce geograficzne, tylko sposób myślenia ;) Drezdenko to zaledwie kilkunastotysięczne miasteczko mniej więcej w połowie drogi pomiędzy Poznaniem, a Szczecinem, oddalone od wielkich aglomeracji. Mimo "prowincjonalnego" charakteru powstał tu teatr z profesjonalnymi aktorami. Tak więc kaganek niesiemy i to śmiało ;)

Na chwile obecną chyba jedynie Metropolitan Opera dokonuje retransmisji swoich wydarzeń, niebawem dołączymy do nich, tym bardziej, że to zacny przykład ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jak to w końcu ma być z tym "kagankiem oświaty"? Nie się się go, czy czeka, aż przyjdą? ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kiedy ja nie mówię, że jest zle z perspektywy teatrów. Wręcz przeciwnie.
Mówię o sobie i takich jak ja. Też bym chętnie zobaczył przedstawienia z Drezdenka, czy skądkolwiek. Sieć jest rozwiązaniem.

Stawiam dolary przeciw orzechom, że tak się stanie. Prędzej czy pózniej. Sieć będzie równoległym kanałem dystrybucji, niekolidującym z frekwencją. A nawet jeśli w jakimś procencie, to czy nie zrównoważy tego potencjalny, nieograniczony zasięg? A nawet przebije?

Jeśli nie teatry same, to znajdzie się pośrednik, który skupi u siebie zbiorczą ofertę teatrów i zaoferuje widzowi on-line - wybór w jednym miejscu.

Oczywiście pozostaną prawdopodobnie teatry "elitarne", których w sieci nie będzie.

Zresztą sądzę, że dzisiaj jedną z przyczyn jest to, że "stara gwardia" wciąż traktuje sieć jako " coś podejrzanego", rzekomo nieprzystającego do etosu teatru.

I coś w tym zresztą jest, ale też są ludzie na tak zwanej "prowincji"...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Teatry robią trailery ze swych przedstawień lub montują klipy i to działa, to przyciąga publiczność. Blisko dwadzieścia lat pracowałem w teatrze instytucjonalnym, byłem także rzecznikiem prasowym, mam jakieś tam doświadczenie i wiedzę na ten temat, nie tylko moją.

W latach 80 minionego wieku wieszczono schyłek kina i teatru w Polsce i faktycznie dynamicznie rozwijająca się sieć internetowa odciągnęła ludzi i zatrzymała w domach. Kino przetrwało, teatry przetrwały, ba nawet przeżywają zwiększone zainteresowanie ze strony widzów. Nie jest tak źle jakby wydawać się mogło.

Komentarz został ukrytyrozwiń

....żaden teatr repertuarowy czyli instytucjonalny, z gigantycznym zapleczem osobowo-technicznym nie pozwala sobie na takie zabiegi, gdyż zwyczajnie straci widza, zobaczę w necie, nie przyjdę na spektakl do teatru.
---------------------

Ludzie oglądają i słuchają ( za darmo!) muzykę w necie i walą drzwiami i oknami na koncerty. Płyty się nie sprzedają, ale koncerty - tak.

Na jakiej zatem podstawie ten wniosek, że nie przyjdą? Teatry mają obłożenie, internet może dać tylko namiastkę atmosfery teatru, a poza tym w teatrze "się bywa".

Jeżeli za 10 lat teatr online będzie normą, to tym samym okaże się, że tą normą mógłby być wcześniej. Tylko przecież obowiązywało przekonanie, że "nikt nie przyjdzie".
Podkreślam słowo "jeżeli".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Odpowiadam odnośnie transmisji on line, żaden teatr repertuarowy czyli instytucjonalny, z gigantycznym zapleczem osobowo-technicznym nie pozwala sobie na takie zabiegi, gdyż zwyczajnie straci widza, zobaczę w necie, nie przyjdę na spektakl do teatru. Padła już propozycja transmisji naszych spektakli, rozważamy taka możliwość w nowym sezonie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tomaszu Walczykiewicz,

każda działalność człowieka, tak naprawdę prowadzi do sprzedaży "czegoś tam". Jeden sprzedaje towary w sklepie, inny swoje obrazy, ciało bądź twórczość literacką, a jeszcze inny najwymyślniejsze pomysły często komukolwiek średnio potrzebne. Tyle tylko, że najpierw marksizm, a teraz neoliberalizm tak zohydził znaczenie tego słowa, że w obecnych "elitach" jest ono passe... wręcz obrzydliwe. Stąd adwokat czy lekarz nigdy nie powie, że się sprzedaje lecz bierze honorarium, a usługodawca zamiast sprzedaży usług woli pobierać- "koszty manipulacyjne". Cała masa różnych instytucji woli mówić o swojej działalności, że prowadzą ją dla idei, albo przynajmniej non profit. To zdecydowanie fajniej brzmi...

A sezon trwający na okrągło kojarzy mi się z permanentną wyprzedażą.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Tomaszu, a co z transmisją w internecie? Pewnie jest coś o czym nie wiem...
Może dowiem się od człowieka "z wewnątrz"..?

Robicie świetną robotę, podobnie jak inne teatry w Polsce. Offowe i większe.
Ale niestety, ja, jak i potencjalne setki ( przynajmniej ) innych osób zainteresowanych, na przedstawienie specjalnie nie dojadą "z prowincji". Ani nawet na cykl przedstawień.

W czym jest problem?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marek Chorążykiewicz nie do końca zgodzę się z tym co piszesz w kontekście teatrów instytucjonalnych, Kotłownia jest malutką scena offową, nie zarabiamy na tym co robimy, więc o jakiej sprzedaży czy wyprzedaży mówisz?...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.