Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

13705 miejsce

Tuż przed światowym zjazdem Stowarzyszenia Lotników Polskich

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2007-08-15 07:21

"Czasy są wspaniałe... tylko ludzie jacyś mali"... Ileż celnych maksym o rubasznym czerepie i tajemnicach polskiej duszy wygłaszali ze sceny najwięksi polscy autorzy i aktorzy. Co z tego dziś wynika? Nic, absolutnie nic! Adresowany do Rodaków teatralny krzyk ze sceny pozostaje milknącym echem bez odzewu.

Marceli Ostrowski, strzelec pokładowy, pilot bombowy RAF w otoczeniu pracowników i donatorów Muzeum Lotnictwa w Kanadzie. / Fot. SLPChcecie dowodu?... Nie musiałem daleko szukać. Otóż 11 września upłynie 75. rocznica największego triumfu Zwirki i Wigury oraz ich tragicznej śmierci w katastrofie lotniczej. Opłakiwała ich cała Polska. Tymczasem grób na warszawskich Powązkach nie był remontowany chyba od czasów międzywojnia. Skradziono mosiężne litery i przygodny przechodzień nie odczyta już daty śmierci legendarnych zwycięzców lotniczego Challenge'u. W ubiegłym roku kpt. Janusz Więckowski z PLL LOT latający na Boeingu 767, myślał o skutecznym sposobie renowacji zniszczonego grobu, aby nie było wstydu wobec zagranicznych gości odwiedzających lotniczą mogiłę. Przypomnę - data zwycięstwa 28 sierpnia jest w kraju uznana jako dzień, w którym obchodzimy Święto Lotnictwa Polskiego.

Janusz Więckowski zaprosił do współpracy miłośników tradycji - instruktora Ryszarda Jaworza-Dutkę i pilota Stanisława Błasiaka. Razem stworzyli zgrany zespół, a w porozumieniu z Henrykiem Żwirko i komitetem odnowy grobów na Powązkach znaleźli rzetelnego wykonawcę. Wedle jego zapewnień remont zostanie zakończony przed 28 sierpnia (75 lat od triumfu w Challenge). Pilot Stanisław Błasiak zadowolony z tego co udało mu się zdziałać, jednak przyznaje z goryczą:

– Zgromadziliśmy około 14 tysięcy złotych, co stanowi około 40-45 procent potrzebnych środków. Większość donatorów to piloci PLL LOT. Są również ofiarodawcy zza oceanu. Niestety, nie ma wśród nich (nawet w symbolicznej kwocie) Sił Powietrznych ani innych rodzajów wojsk, które wydając miliardy na F-16, Rosomaki itp., nie mają wolnych 10 tysięcy złotych na tak szczytny cel – Stanisław Bałasiak.

Zwycięski samolot turystyczny RWD6 pilotowany przez Żwirkę. / Fot. archiwum autoraCałe szczęście, że lotnicy nie oglądają się na reakcje bezdusznych urzędników i robią swoje. To chyba jedna z nielicznych grup zawodowych tak mocno wspierających się w chwilach największej potrzeby. Kiedy byłem w potrzebie uzyskałem pomoc zorganizowaną bez mojej wiedzy właśnie przez moich skrzydlatych przyjaciół. Teraz także sami finansują własny zlot pomimo braku wsparcia ze strony instytucji, które mają na to środki i są powołane do tego celu. Rozgoryczeni starcy narzekają na roztrwanianie funduszy przeznaczanych na wygodne synekury urzędnicze zamiast choćby najbardziej skromnego wsparcia ich tradycyjnego święta. Przekonałem się o tym namacalnie, uczestnicząc w akcji wydobycia polskiej załogi Avro Lancastera strąconego w 1944 roku w Holandii i organizowaniu pochówku na wojskowym cmentarzu w Bredzie. Bez zaangażowania się Holendrów w ten morderczy wysiłek nie doszłoby do uroczystego pogrzebu załogi bombowca RAF z Dywizjonu 300 ZM.

Stacjonujący na Wyspach Brytyjskich żołnierze Polskich Sił Powietrznych w RAF zaskarbili sobie wdzięczność Brytyjczyków. O tym również przekonałem się podczas wizyty w bazie Dywizjonu 303 w Northolt. Zasłużyli sobie na miano asów lotnictwa i tam pamięta się o ich ofiarnej walce. Gdyby nie garstka amatorów popularyzacji polskiej historii, zapaleńców, to mam obawę, że Święto Lotnictwa stałoby się okazją do zaistnienia na antenie jeszcze jednego składającego wieniec polityka. Szanujący tradycję historycy lotnictwa przypominają o najwspanialszych zwycięstwach i największych polskich pilotach. W tym szpalerze od kronikarza Arcta po walecznego Zumbacha przewijają się takie nazwiska, jak Skalski, Urbanowicz, Gnyś, Orliński, czy "Pawka" Zołotow. Każdy wielki konstruktor, twórca hymnu polskiego lotnictwa, kosmonauta czy komendant, mają swoje poczesne miejsce w Alei Gwiazd dęblińskiej Szkoły Orląt. Przywołując z przeszłości wielkie legendy polskiej awiacji zacytuję słowa majora pilota Stanisława Latwisa, twórcy melodii "Marsza lotników", który także zginął śmiercią pilota w katastrofie:

" Pilot, inżynier, tapicer, blacharz
- w stolicy czy na cichym szybowisku
- każdy, kto choć o milimetr pcha naprzód lotnictwo,
jest lotnikiem..."


Przerwijmy w tym wymownym miejscu, bo tak właśnie działa jeden ze wspomnianych bohaterów najnowszej historii polskiej awiacji. 21 sierpnia Stanisław Błasiak poleci do Toronto po weteranów Polskich Skrzydeł. Chciałbym się mylić, ale to już chyba jeden z ostatnich, jeśli nie ostatni taki zjazd odbędzie się w Stolicy. Kombatanci z Bitwy o Anglię, bombowcy i równie ważni mechanicy ze Starego Kraju, Stanów Zjednoczonych, Francji i Kanady oddadzą cześć przed Pomnikiem Poległych Lotników na Polu Mokotowskim.

Mimo ogromnego daru serca i daniny pieniężnej nestorów polskiego lotnictwa władze Warszawy przed uroczystym odsłonięciem monumentu domagały się uiszczenia przez nich podatku za sfinalizowaną tak ogromnym kosztem inwestycję. Dla urzędników w stołecznym Ratuszu ten pomnik był identyczną inwestycją jak supermarket.

Żwirko i Wigura. / Fot. scan z Ilustrowanego Kuriera Codziennego 1932 rWspominam te absurdalne interpretacje, bo z nich wynika dziwna atmosfera tegorocznych obchodów Powstania Warszawskiego, gdzie pierwszeństwa w oddawaniu honorów poległym nie mieli towarzysze broni lecz miłościwie nam panujący wybrańcy, współcześni włodarze Rzeczpospolitej. Miejmy nadzieję, że tym razem obchody Święta Lotnictwa będą godne chwały i poświęcenia polskich pilotów walczących na wszystkich frontach Drugiej Wojny Światowej. 27 sierpnia, w przededniu Święta Lotnictwa, odbędzie się uroczyste spotkanie w Belwederze, a także na Zamku Królewskim w Warszawie. Będą oczywiście tradycyjne wystąpienia, toasty, przemówienia i ordery. To nic złego, tym bardziej, że wszyscy uczestnicy na to zasłużyli. To ich święto. Powróćmy więc na zakończenie do myśli pilota Stanisława Latwisa, który dziś, jak przed kilkudziesięciu laty wciąż nawołuje do nas natchnionym głosem:

"Wszystko jedno czy będziemy głośni, czy tylko codzienną , mrówczą pracą pchamy lotnictwo naprzód."









Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Postaram się, chociaż przyznam, że ... nie umiem włączyć telewizora :) :) Naprawdę :(

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 16.08.2007 01:13

Ewo, obejrzyj jutro lub pojutrze, a jak nie wstaniesz to jeszcze po o szóstej rano film "17 wspaniałych" lotnikach amerykańskich, którzy walczyli z bolszewikami latając na polskich aeroplanach. To coś a propos wartości i rzekomego cynizmu sprzymierzeńców zza Oceanu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) Piękny tekst Zbyszku, chociaż napisany z nutą rozgoryczenia i smutku. Nie dziwi mnie ta nuta :(
Złożyłabym 28 sierpnia wiązankę kwiatów na ul. Żwirki i Wigury w Gdańsku, ale gdzie mam to zrobi? Pod supermarketem, wypożyczalnią filmów video, sklepem z garami i muszlami sedesowymi ... ? Gdzie ? :(

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 15.08.2007 09:14

(+) Doskonaly material...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.