W liczbach ta dysproporcja nie wygląda tak spektakularnie, bo TVN wypracował przychód w wysokości 1 mld 665 mln zł, TVP odnotowała przychód 1 mld 616 mln zł, a przychód Polsatu wyniósł 1 mld 42 mln zł, informuje
Puls Biznesu. Pomimo, że różnica pomiędzy przychodem TVN, a TVP to zaledwie 3 procent to nie jedyne pole, na którym wygrywa stacja grupy ITI. TVN posiada więcej kanałów tematycznych, jego odbiorca jest atrakcyjniejszy z marketingowego punktu widzenia i dlatego za reklamy w TVN trzeba zapłacić więcej niż w stacjach publicznych czy Zygmunta Solorza-Żaka.
Dziś TVN, oprócz przychodu, zysku, czy dywidendy wypłacanej akcjonariuszom, która w tym roku zmalała do 30 procent zysku wypracowanego, podczas gdy w 2010 wyniosła 50 procent, liczy się renoma, na którą TVN pracuje od powstania stacji. To właśnie do tej stacji "puka" najwięcej absolwentów dziennikarstwa, a to za sprawą marki, która jest promowana, co pokazuje codzienność, na każdym kroku. Wystarczy włączyć Fakty w TVN, a po ich zakończeniu zmienić kanał na TVP 1, by zobaczyć różnicę, choćby w samej sferze wizualnej, czy w jakości opracowanych materiałów. Telewizja Publiczna pewnie broniłaby się brakiem środków na taką realizację, tylko, że przychód to TVP odnotowywała wyższy przez lata, pomimo braku reklam podczas pokazywanych programów.
Detronizacja brzmi ładnie, lecz kluczowe pytanie brzmi: co będzie dalej? Moim zdaniem patrząc na ramówkę poszczególnych stacji, to TVN będzie nosił żółtą koszulkę lidera, jeśli konkurenci nie zaczną czerpać z zaoceanicznych wzorców.