Jego twórcami są Kuba Karyś i Monika Góralewska. W pierwszej scenie filmu Lech Wałęsa dowiaduje się, że otrzymał Pokojową Nagrodę Nobla. Przywódca Solidarności właśnie... zbiera grzyby.
Następuje cięcie. - Potem jest przejście do sceny, w której czterej mężczyźni siedzą w knajpie i zwyczajnie się cieszą - zdradza nam Kuba Karyś.
W kolejnej scenie oglądamy wydarzenia wcześniejsze o rok. - Pokazujemy akcję SB o kryptonimie Ambasador. Nie wszyscy wiedzą, że Wałęsa miał szansę dostać Nobla rok wcześniej (1982 r.), jednak specjalnie do tego stworzona komórka Biuro Studiów wysłało do Norwegii spreparowane dokumenty świadczące o tym, że był tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa - mówi Monika Góralewska, która w filmie odpowiadała za sceny dotyczące działań SB.
Dokument ujawnia jeszcze jedną akcję bezpieki przeciwko Wałęsie. Chodzi o film, który został pokazany w telewizji polskiej 29 września 1983 r. - Była to tak zwana rozmowa braci, którą zmontowano, aby pokazać Wałęsę jako kogoś, kto myśli tylko o pieniądzach i jest przeciwnikiem Kościoła - tłumaczy Góralewska.
Cały artykuł przeczytasz na stronach
Polskatimes.pl.