Pojawienie się programu tematycznego TVP "Kultura" było niewątpliwie sukcesem ludzi kochających sztukę. Ale po latach mamy problem bezczelnie komercjalizującej sie TVP i odpływ kultury z ogólnodostępnych programów, pierwszego i drugiego.
Na wsi większość odbiorników telewizyjnych wyświetla obraz odbierany przez zwykłą, tzw. siatkową antenę naziemną. Oznacza to, że poza Polsatem, TVN i TVP regionalną można liczyć jeszcze na misyjne kanały TVP. Niestety misja ma niewiele wspólnego, według zarządu tv publicznej, z zarabianiem, za to komercja postępuje szybciej niż spadek wpływu z abonamentu. O, przepraszam, tak być nie może.
Trzeba przyznać, że można trafić w TVP na coś dobrego, ale tak, jak i u konkurencji, głównie późno w nocy. Nieprzerywanie programów blokami reklamowymi to niewątpliwa zaleta "publicznej", ale jeden niedługi blok, np. 5-minutowy byłby mało drażniący a dałby dużo pieniędzy, np. na kulturę...
Dziś TVP "Kultura" zabiera co lepsze ludziom z prowincji, a sama ginie w natłoku kanałów dostępnych z kabla bądź talerza. A na wsi nie zginie! Będzie wspaniałą alternatywą dla ludzi zmęczonych hitami i megahitami. I ten nieszczęsny abonament będzie lżej płacić.
Najbardziej niekulturalne jest to, ze obecny "układ medialny" odbiera dzieciom, młodzieży, czyli ludziom od dorosłych zależnym, możliwość obcowania z wrażliwością wybitnych artystów.
TVP Kultura w każdym domu (wiem, jak to brzmi), to jedna z najlepszych inwestycji w rozwój społeczeństwa. Walczmy o dostęp do niej, choć może to przyspieszyć jej komercjalizację, ale ta, zanim się zmieni, pozostawi po sobie niejedno "katharsis" tam, gdzie siłą rzeczy króluje "Jaka to melodia", i jakaś znudzona namiastka "M" zamiast miłości.