Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

26106 miejsce

Twoje dziecko potrafi!

„Socjalizacja jest dla dzieci procesem niezwykle istotnym, ale uśmiercanie w jej imię wewnętrznej criatury jest równoznaczne z zabijaniem dziecka” - Clarissa Pinkola Estes.

Mówi się “Dzień Dobry”!!!

 / Fot. www.tutek.com.plNiemal codziennie spotyka się rodziców, którzy poświęcają wiele czasu i energii, by nauczyć swoje dzieci wypowiadania grzecznościowych zwrotów, poprzez mówienie „dzień dobry”, dziękowanie za upominek, przepraszanie za wypadki czy wyrażanie swoich pragnień przy użyciu słowa „proszę”. Ci rodzice wierzą, że jeśli dzieci będą postępować zgodnie z obowiązującymi konwenansami, to będą lubiane, akceptowane, osiągną sukces i łatwiej im będzie pokonywać przeciwności losu. To przekonanie sprawia, że dorośli skupiają się nie na dziecku, a na poszczególnych sytuacjach. Cierpią na tym dzieci. Szczególnie tzw. niepokorne dusze, czyli dzieci, które ukochały słowo „nie”, mają silne poczucie własności i potrzebują stałego kontaktu.

Dziecko nie uczy się przez słuchanie, ale przez naśladowanie. W jaki sposób może zaufać swojej intuicji, jeśli wciąż słyszy: „nie płacz, chłopcy muszą być dzielni”, „trzeba mówić dzień dobry, bo to dobrze o tobie świadczy”, „podziel się zabawkami, bo wyrośniesz na samoluba”. W konsekwencji skupiamy się wyłącznie na tym, co dziecko robi źle, a nie dostrzegamy pozytywnych zachowań.

Dzieci doskonale wychwytują niekonsekwencje dorosłych. A ponieważ nikt z dorosłych nie jest idealnym rodzicem, opiekunem, nauczycielem i popełnia błędy, dlaczego więc nie pozwalamy na to dziecku? Nie chodzi o to, by wychować dziecko idealne, ale szczęśliwe, pewne swoich wartości, wyzbyte lęków. Powtarzając ciągle „nie wspinaj się”, „nie biegnij”, „nie zabieraj”, „nie krzycz” zaszczepiamy w dziecku lęk przed otoczeniem i ograniczamy jego rozwój. A przecież prędzej czy później to otoczenie w naturalny sposób „wymusi” na dziecku pewne zachowania.

Dorośli często sprowadzają naukę savoir-vivre'u do wypowiadania magicznych słów „dzień dobry”, „dziękuję” czy „przepraszam”. Tymczasem ważniejsze jest, by dziecko nie obrażało innych, nie było agresywne, respektowało zasady, jakie panują w danym miejscu. Ale przy tym nie zagubiło samego siebie. Dzieci przymuszane do wypowiadania grzecznościowych zwrotów i postępowania zgodnie z oczekiwaniami społecznymi, z jednej strony przestają rozumieć dorosłych, z drugiej – przestają ufać samym sobie – pisze Monika Szczepanik, pedagog i autorka bloga „W świecie Żyraf”, mama Zosi i Zuzy.

Od przedszkola do lepszego jutra

Grono pedagogiczne pragnie na siłę socjalizować dziecko chcąc wpasować je w ogół tak, by było "wygodne" dla otoczenia i nie przysparzało problemów nauczycielom, rodzicom. Kiedy dziecko w szkole nie chce wykonywać zadań zgodnie z potrzebami nauczycielki, często jest uważane za odbiegające od normy lub w gorszych przypadkach, za cofnięte w rozwoju. Nikt nie zastanawia się nad tym, że Jaś nie lubi śpiewać, tańczyć, rysować ale za to znakomicie konstruuje budowle z klocków. Dlatego też nie ma potrzeby, by grał pierwsze skrzypce w przedstawieniu szkolnym. Ale ważne jest, by był doceniony w tym, co lubi robić i co sprawia mu przyjemność.

Dziecko ma prawo wyrażać emocje. Pozwólmy mu płakać, gdy źle się czuje w danym otoczeniu, gdy coś mu się nie podoba, gdy nie lubi z kimś przebywać. Pozwólmy mu mówić "nie", "nie chcę się w to bawić", "nie chcę tego robić", „nie lubię tego”. Pozwólmy mu na wyrażanie wstydu, który jest naturalnie następującym etapem w rozwoju dziecka. Dajmy dziecku możliwość wyboru i podejmowania decyzji. Zaufajmy jego intuicji.

„Zdeterminowani dorośli, przywiązujący zbyt dużą wagę do tego, co powie babcia, nauczyciel, znajoma, w procesie nauczania swojego dziecka gubią czasem… samo dziecko” – czytamy na stronie dziecisawazne.pl. Zachowują się w ten sposób, aby uniknąć przyczepienia dziecku tzw. łatki niegrzecznego, źle wychowanego. Dorośli tak bardzo chcą, by ich dziecko było postrzegane jak najlepiej przez otoczenie, że hamują w ten sposób jego własne kompetencje. Pozbawiają go pewności siebie, co z kolei skutkuje w przyszłości strachem przed podejmowaniem decyzji. W konsekwencji młodzi ludzie są zagubieni i boją się iść odważnie przez życie.

Pozwól dziecku być sobą

Rodzice często nie mogą pogodzić się z tym, że ich dziecko mogłoby być w przyszłości słabsze w jakiejś dziedzinie. W szkołach i przedszkolach panuje pewien wzorzec dziecka, które nie może w niczym odstawać, także jeśli chodzi o zachowanie. To, które nie jest w stanie się do niego dopasować, nie jest uważane za inne, tylko za gorsze.

Rodzice mają ogromny wpływ na dziecko i mogą mu pomóc przyswoić pewne zachowania. Ale to szaleństwo wierzyć, że mamy pełny wpływ na jego temperament; że aktywnego kilkulatka możemy przerobić na cichutkie dziecko. Dojrzałość rodzicielska polega na tym, że w domu humanistów pozwalamy dziecku wyrosnąć na sportowca.

Mówiąc dziecku, co jest dobre, a co złe, co wypada robić, a czego należy się wystrzegać, co jest jego obowiązkiem, a co prawem, nie uczymy dziecka życia! Nie wspieramy jego rozwoju. Nie budujemy jego poczucia wartości.
Przeszkadzamy mu w budowaniu jego świata.


Anna Dzikowska

Strony internetowe, reklama, Studio Tatuin Kazimierza Wielka

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.