Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

770 miejsce

Twórcy "Makrokosmosu" nakręcili film w Puszczy Białowieskiej. "Pory roku" trafią do kin w przyszłym roku

Twórcy "Makrokosmosu" nakręcili film w Puszczy Białowieskiej. Trwający 90 minut obraz "Pory roku" trafi do polskich kin w przyszłym roku.

 / Fot. (aip)Tu bohaterami są ryś, wilk, żubr, czy lis. To ich oczami widzimy, jak zmieniała się natura przez tysiące lat i jaką rolę odegrał człowiek. Do tego fenomenalne obrazy i wyjątkowa rola naszej puszczy. Takie są „Pory roku”, czyli najnowsze dzieło twórców m.in. „Makrokosmosu”.

Gdy zaczynaliśmy pracę nad filmem, to pierwszym pytaniem było: gdzie znajdziemy lasy, które choć trochę przypominać będą tamte sprzed tysięcy lat. I oczywiście padł kierunek Białowieża. Współpracowaliśmy bardzo dużo z Janem Walencikiem. Wskazywał nam konkretne miejsca, których potrzebowaliśmy. Potem, w kolejnych krajach szukaliśmy takich mniejszych Białowieży.

To jedyny las, który zachował swoje dziedzictwo - nie ma wątpliwości Jacques Cluzaud francuski reżyser. Przy „Porach Roku” współpracował z innym wybitnym twórcą Jacquesem Perrin. Ten duet jest w świecie dobrze znany. Wystarczy przypomnieć sobie tak znane produkcje „Mikrokosmos”, „Makrokosmos”, czy „Oceany”. Teraz przyszedł czas na Stary Kontynent. Ich najnowsze dzieło właśnie miało swoją europejską premierę w Brukseli. Byliśmy tam.

- Wspaniałe, niesamowite, nieziemsko piękne. Brak mi słów - zachwyca się tuż po pokazie jeden z Belgów. Europejska premiera odbyła się Cinema Galeries, w samym centrum Brukseli. Mimo napiętej atmosfery i obaw przed atakiem terrorystycznym, publiczność dopisała. Przyszły nawet rodziny z małymi dziećmi. Na premierze pojawili się również twórcy filmu, w tym scenarzysta, reżyser i autor zdjęć. I to właśnie obrazy, zbliżenia na głównych bohaterów są największą siłą „Pór Roku”. Widzów zachwyciły. Film prowadzi nas przez tysiące lat. Zaczyna się od epoki lodowcowej, a kończy na czasach współczesnych. Opowiada historię natury i człowieka.

Jednak to nie człowiek jest tu głównym bohaterem. Tę rolę przejmują zwierzęta i to te najlepiej nam znane, bo gatunki żyjące w Europie. Obserwujemy więc rysia, wilka, łosia, żubra, lisa, sarnę, dzika, konia, niedźwiedzia, bociana czarnego, a nawet niewielkiego żuczka. Kamera podgląda zwierzęta z tak bliska, że to z ich perspektywy oglądamy otaczający nas świat. Ten ciągle się zmienia: pory dnia, pory roku, kolejne etapy życia.

Są sceny narodzin i rozkosznych zabaw choćby wilczych szczeniaków. Ale jest też czasem brutalna walka o pożywienie, czy przetrwanie. Ryś zasadza się na małe lisy, stado wilków rozpoczyna atak na stado konie. Co ważne, jak zapewniają twórcy „Pór roku”, żadne zwierze nie ucierpiało w trakcie kręcenia filmu. Jednocześnie nie ma tu komputerowej animacji. Każde ujęcie to po prostu odzwierciedlenie natury. - Takich możliwości technologicznych nie mieliśmy, kręcąc choćby „Oceany” - podkreśla Stephan Durand, autor scenariusza.

A człowiek? Po raz pierwszy pojawia się dopiero po kilkudziesięciu minutach. Najpierw jest tylko dodatkiem do natury, potem zaczyna z nią współistnieć. I następuje przełom. Dziewczynka oswaja wilka. W tym miejscu, takie odnosimy wrażenie, rozpoczyna się druga część dzieła. I już wiemy, że nie jest to typowy film przyrodniczy. Człowiek już nie tylko współistnieje, ale zaczyna ingerować, zagarniać dla siebie coraz więcej. Pojawiają się ostrzeżenia obrazowe i słowne. Tych ostatnich nie ma, na szczęście, zbyt wielu. Tym bardziej, że pojawiające się komentarze są momentami za bardzo moralizatorskie, za bardzo dydaktyczne. Słowa nie są potrzebne.

- Film jest niesamowity. Dla mnie szczególna była scena pogoni wilków za dzikiem. To było wyjątkowe. Widać, że stała za tym najwyższa technologia - mówi o swoich pierwszych wrażeniach Michał Szczepura, przedstawiciel województwa podlaskiego w Brukseli. - A pierwsza myśl po obejrzeniu filmu? Natura wiele ucierpiała przez człowieka. Ale jeszcze nie jest za późno. Natura ciągle stawia opór - dodaje Michał Szczepura. - Obyśmy mieli co pokazywać swoim dzieciom - przypomina inny z widzów. - Im bliżej jesteśmy natury, tym bardziej jesteśmy ludzcy. Im dalej, tym bardziej tracimy swoje człowieczeństwo - komentuje z kolei Magdalena Łyżnicka-Sanczenko, dyrektorka Departamentu Współpracy z Zagranicą i Promocji w podlaskim urzędzie marszałkowskim, która też uczestniczyła w premierze.

Jej obecność nie była przypadkowa. Już w pierwszych minutach filmu podlaski widz bez najmniejszego trudu będzie mógł rozpoznać, że jesteśmy właśnie w Puszczy Białowieskiej. - Kiedy chcieliśmy pokazać Europę z czasów epoki lodowcowej, to pojechaliśmy do Norwegii. Tam znaleźliśmy potrzebny krajobraz. Potem nastąpiło ocieplenie klimatu. Jedynym miejscem, żeby pokazać stare, majestatyczne miejsca, był wasz region - opowiada Stephane Durand. Pierwsza wizyta w Podlaskim odbyła się już w 2013 roku. Autorzy „Pół roku” odwiedzili też Biebrzański Park Narodowy.

- To nie była nasza inicjatywa. To twórcy filmu postawili na Białowieżę. Po prostu jej potrzebowali. Kolejnym krokiem było poszukiwanie partnera do tego filmu. Jako, że reżyserzy związani są także z Brukselą, to w pierwszej kolejności trafili do naszego przedstawiciela. Poszedł sygnał do regionu. Zorganizowaliśmy spotkania negocjacyjne - wspomina Magdalena Łyżnicka-Sanczenko.

- Oczywiście pojawiła się kwestia jaki to będzie koszt. Wiadomo, że takie produkcje są milionowe. U nas takich pieniędzy nie ma. Natomiast osobiście spotkałam się z Jacques Perrin, fenomenalnym człowiekiem. To dusza ekologa i artysty w jednym. Mogliśmy wejść do produkcji jako producent stowarzyszony - dodaje dyrektorka departamentu Współpracy z Zagranicą i Promocji.

- To były najlepiej wydane pieniądze. Do tej pory nie mieliśmy promocji województwa na taką skalę. Wcześniej reklamowaliśmy region w konkretnych krajach, w konkretnych miastach. Natomiast nie mieliśmy możliwości zaistnienia w takiej produkcji ogólnoświatowej. Film będzie przecież emitowany na różnych kontynentach - przypomina Magdalena Łyżnicka-Sanczenko. A widz dowie się, gdzie konkretnie były kręcone ujęcia. Nasz region jest wymieniony w napisach końcowych. Podlaskie jest też na oficjalnej stronie internetowej filmu.

- Wiadomo, że jak film się podoba, to ludzie dochodzą, gdzie to było, gdzie powstawały zdjęcia konkretnie. Zaczyna się seria pytań, a my dajemy odpowiedź - dodaje przedstawicielka urzędu marszałkowskiego. - Obecność w takim dziele to szansa dla promocji regionu, którą trudno przecenić. To szansa na zaprezentowanie bogactwa naszej fauny i flory milionom widzów na całym świecie. Jestem dumny, że Województwo Podlaskie miało swój udział w powstaniu tak szczególnego obrazu - nie ma też wątpliwości Jerzy Leszczyński, marszałek województwa podlaskiego.

Co ważne, Podlaskie dobrze wykorzystało już premierę filmu. Nasze stoisko z kolorowymi pikselami pojawiło się w holu brukselskiego kina w centralnym miejscu. Wzbudzało zainteresowanie widzów, którzy po zakończeniu filmu otrzymali regionalne gadżety. Z informacji podawanych przez producentów wynika, że zdjęcia zrealizowane na terenie województwa podlaskiego stanowią ok. 10 procent wszystkich obrazów. Ujęcia były również kręcone w Holandii, Rumunii i na Węgrzech. Efekty specjalne oraz postprodukcja zostały wykonane we Francji i w Niemczech.

„Pory roku” to film pełnometrażowy, trwający 90-minut. Powstawał przez kilka lat. Był już pokazywany w Tokio. Oficjalnie do kin ma trafić na początku przyszłego roku. Jest duża szansa, że także wtedy obejrzą go polscy widzowie, choć tu wszystko zależy od dystrybutorów. Po emisjach kinowych, film trafi do stacji telewizyjnych. . Autorzy „Pór roku”, którzy wzięli udział w europejskiej premierze, nie szczędzili zachwytów nad naszym regionem. Szczególnie znaczące było jedno stwierdzenie: My we Francji mamy duże lasy. Tylko zwierząt w nich nie ma. Dbajcie o swoje lasy.

(aip)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

O polskim skarbie puszczańskim

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.