Pozycja materiału w rankingach:

Jak niewiele potrzeba by przegrać swoje marzenia, jak trudno jest stanąć na nogi i jak łatwo stracić to co już było wygraną?
Zobacz także:
Artykuły
(21)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(3.81)
Wiek: 52 | Miejscowość: Poznań | Kraj: Polska
O mnie: "Uważam że, nic nie jest ważniejsze niż wytrwałość, by osiągnąć sukces. Wytrwałość przezwycięży prawie wszystko, nawet przyrodę." John D. Rockefeller
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Damian ☮ Mosz 18.03.2010 14:16
Bardzo potrzebny i trafiony artykuł. Ale pewne sformułowania takie jak "menel dworcowy" czy "właściwa strona" troszeczkę mnie intrygują. No i tak jak już wcześniej napisałem pod innym artykułem. Każda droga jest dobra byle skuteczna. Bo przecież chodzi o to by być trzeźwym. Pozdrawiam.
Artur Wojnowski 18.03.2010 14:11
Jeszcze jedno Tomaszu,
To, że mówię, że nie mam złudzeń, to stan na dziś. Jutro złudzenia mogą się pojawić. Tego też jestem świadom.
Weryfikacja będzie prosta. Albo sięgnę po kieliszek, albo nie.
Tomasz Braciszewski 18.03.2010 13:55
Nie o metodę chodzi. Każda ma zwolenników i zagorzałych przeciwników. Są tacy którzy sami powiedzieli sobie dość i to wystarczyło i tacy którzy próbowali wszystkich zalecanych metod i nadal szukają rozwiązania i tacy którzy skorzystali z jednej i ta od razu zadziałała. Czy można odróżnić alkoholika od pijącego który twierdzi że nim nie jest. Przecież wiesz że można i nie byłoby tysięcy publikacji na ten temat precyzyjnie nazywających rzecz po imieniu gdyby nie było można.To że trudno jest nam czasami zauważyć to patrząc z boku to nie znaczy że nie można.A to że alkoholik z kolei często twierdzi że nim nie jest to główna przyczyna jego długiego późniejszego procesu zdrowienia lub też całkowita nie możliwość pomocy jemu.I dobrze wiesz że nie o sposób picia, jakość i ilość spożywanego alkoholu tu chodzi.
W kolejnych częściach poruszę na pewno temat czy już alkoholik i czy można to zdefiniować.
Poruszę również temat interpretacji - jestem bezsilny wobec alkoholu i przestałem kierować własnym życiem.
Przyznanie się do bezsilności to jeszcze przechodzi ale nie zrozumienie tego że nie potrafię kierować swoim życiem to dopiero wyzwanie do myślenia.
Bardzo dziękuje Arturze za komentarze i zachęcam już do czytania kolejnych części.
Opowiem
Henryk Kokot 18.03.2010 13:46
Dokładnie kluby AA są bardzo skuteczne, tym bardziej, jak bardzo c h c ą tego ludzie którzy tam przychodzą. Nikt nie zwalczy nałogu bez użycia własnej woli. Trzeba chcieć!
Artur Wojnowski 18.03.2010 13:27
Tomaszu,
Na Twoje pytania, czy można, jest odpowiedź. Tak, można.
Na pytanie, czy można nie, jest odpowiedź. Tak, można nie.
Pozostaje "szczegół". W jaki sposób można nie.
Jednego jestem pewien. Nie mam żadnych złudzeń. Że jakoś to będzie. Wiem DOKŁADNIE jak będzie, gdy zacznę pić.
Piszesz, że alkoholik to tykająca bomba. To są tylko i aż słowa. Którym nadaje się określone znaczenie. Alkoholik, tykająca, bomba. Ja mogę stwierdzić, że nie jestem alkoholikiem. I co z tego? Nic. Takie samo nic, jak powtarzanie jak mantrę, ja alkoholik... To są metody, techniki. Umiesz postawić precyzyjną granicę między alkoholikiem i nie alkoholikiem ? Rzecz rozgrywa się w naszych umysłach. Powtarzam, nie mam złudzeń związanych z alkoholem.
Jeszcze raz chciałbym być dobrze zrozumiany. Jeśli ktoś zwróciłby się do mnie o pomoc, bez wahania zaprowadziłbym go na spotkanie AA. Bo to jest statystycznie sprawdzalna metoda. Ale nie gwarantująca i nie jedyna.
Tomasz Braciszewski 18.03.2010 12:26
Henryku jeśli choć jednej osobie pomogę to warto.
Henryk Kokot 18.03.2010 12:21
Tomaszu! Podjąłeś się prawdziwego wyzwania. Domyślam się, że poruszasz własny temat, mam tylko nadzieję, że życie trochę Cię utwardziło i poradzisz sobie z uwagami jakie się tu mogą pojawić. Też miałem z tym problem, ba czasem nadal mam, mnie jednak udało się nie wdepnąć do końca w to gówno. Nigdy nie miałem ciągów i starałem się nie krzywdzić rodziny. Niemniej ciężko mi pisać o tym, że niewiele brakowało...
Najskuteczniejszym sposobem jest wyrwać się ze środowiska, w którym się pije. Ja zmieniłem pracę i to wystarczyło. Na szczęście nie musiałem odrabiać strat, bo ich nie poniosłem, nie doszedłem bowiem do etapu w którym "muszę wypić". Z tego też powodu nie jestem tym "kiszonym ogórkiem" który już nigdy nie będzie świeżym.
Pozdrawiam.